Najnowsza interwencja Uważam Rze

Biznes

NZ POLSKI LEKKI CZOLG ANDERS - WOZ WSPARCIA OGNIOWEGO. FOT.MICHAL WALCZAK/FOTORZEPA

Rosomaki, kraby, raki

Zbigniew Lentowicz

Coraz bezpieczniejsze, skomputeryzowane rosomaki, precyzyjne radary, modułowe karabinki MSBS, artyleryjskie kraby, a także unikalna wojskowa elektronika – tym możemy się pochwalić

Jest jeszcze zbyt wcześnie, by stwierdzić, czy przebojem okaże się zaprojektowany przez gliwicki Ośrodek Badawczo-Rozwojowy Urządzeń Mechanicznych nowy czołg lekki, a raczej wóz wsparcia ogniowego Anders. Zdaniem Wojciecha Łuczaka, eksperta militarne- go i entuzjasty tworzenia polskiej platformy gąsienicowej, OBRUM osiągnął mistrzostwo świata w błyskawicznym konstruowaniu za skromne, dokładnie wyliczone pieniądze tego demonstratora technologii, który w przyszłości stanie się rodzimym wozem bojowym piechoty. – To bez wątpienia hit, bo OBRUM buduje wóz pancerny potrzebny armii i wpisał się w światowy trend poszukiwań i tworzenia pojazdów klasy BWP nowej generacji. Od kilku lat pracuje nad tym Zachód, w tym m.in. Amerykanie – mówi Łuczak.



Elektronika broni rosomaków

Dziś jednak niekwestionowaną gwiazdą rodzimych arsenałów jest kołowy transporter opancerzony Rosomak, który z powodzeniem zdaje egzamin na wojnie z talibami. Z Rosomakiem jest co prawda pewien kłopot – produkowany w siemianowickich Wojskowych Zakładach Mechanicznych pojazd wymyślili Finowie (Patria), w wieżę bojową wyposażyli go Włosi z Oto Melary. Ale to nasz produkt, stworzony według polskich wymagań, montowany w kraju i wyposażony w coraz więcej rodzimych urządzeń – przekonuje Andrzej Kiński, redaktor „Nowej Techniki Wojskowej”. Najnowsze pojazdy mają dodatkowy pancerz, a na pokładzie inteligentne systemy wykrywania kierunku strzałów i urządzenia do zakłócania fal radiowych detonujących miny pułapki. Odkąd rosomaki pojawiły się w afgańskich konwojach, są obiektem zazdrości sojuszników.

Radary – nasza specjalność

Wojskowa radiolokacja to tradycyjnie mocna strona naszych inżynierów i programistów. Dorobek półwiecza polskiej radiolokacji i talenty konstruktorów warszawskiego Radwaru i Przemysłowego Instytutu Telekomunikacji (dziś zintegrowanych w konsorcjum Bumar Elektronika) sprawiły, że NATO wybrało polski radar N-12M do śledzenia wschodniej granicy Sojuszu. Potężny radiolokator „widzi” na odległość kilkuset kilometrów i pozwala na równoczesne śledzenie 250 obiektów. Zamontowane na wieżach trzy radary dalekiego zasięgu zintegrowano z całym atlantyckim systemem kontroli przestrzeni powietrznej. Znawcy twierdzą, że prawdziwym hitem jest wyrafinowana obróbka informatyczna danych z nieba. Nasi programiści pokazali klasę. Radary pozwalają dowódcom NATO dokładnie widzieć, co dzieje się na niebie, i to setki kilometrów od radiolokacyjnych posterunków.

Mniejsze, np. radary artyleryjskie Blenda, błyskawicznie analizują informacje o wrogich statkach powietrznych, automatycznie wskazują cele bateriom armat i pozwalają dowódcom w kilka sekund wydać rozkaz otwarcia ognia. Prawdziwym hitem jest radiolokator Liwiec, który osłania polskie bazy w Afganistanie: jest w stanie sprawdzić, skąd strzelają talibowie, określić, gdzie trafią ich pociski. Technologia elektronicznej obróbki sygnału jest w nim tak doskonała, że namierzy i pokaże na ekranie tor lotu drobiny takiej jak pocisk 23 mm.

Elektroniczne oczy z PCO

To, co się dzieje kilkaset metrów od żołnierza działającego w niemal pełnych ciemnościach, pozwala zobaczyć indywidualny noktowizor MU-3 z warszawskiego Przemysłowego Centrum Optyki. Zastosowane w nim wzmacniacze światła i technologia ich użycia są unikalne – na tym poziomie udało się stworzyć taki sprzęt jedynie kilku producentom na świecie. Dzięki sprzętowi z PCO armia pokonała dotychczasowe ograniczenia i już może walczyć w nocy lub w najtrudniejszych warunkach pogodowych. Prawdziwym przebojem PCO, który już budzi zainteresowanie w świecie, jest najnowszy przyrząd obserwacyjny, monokular zbudowany w technologii fusion. Wiele firm próbuje połączyć zalety noktowizora (potrafi „widzieć” w nocy dzięki wzmacnianiu światła) i kamery termalnej (wykrywa i obrazuje przedmioty o różnej temperaturze) w jednym urządzeniu. Konstruktorom PCO udało się wyprzedzić konkurencję.

Szybkostrzelna układanka

Hitem, jeszcze przed uruchomieniem seryjnej produkcji, jest zbudowany przez fachowców z Wojskowej Akademii Technicznej i Fabryki Broni Łucznik w Radomiu nowy modułowy karabinek automatyczny, NATO-wskiego kalibru 5,56 MSBS. Następca legendarnych kałaszy i wiecznie modernizowanych beryli, które służą żołnierzom na misjach, będzie ergonomiczny, dostosowany do optoelektronicznych celowników, a także do wymagań strzelców prawo- i leworęcznych. Od początku budowany jest z segmentów, które posłużą do rozwijania kolejnych wersji modułowej broni: lekkich karabinów maszynowych, karabinków o podwyższonej celności dla strzelców wyborowych, skróconych tzw. bezkolbowych – dla komandosów czy karabinku granatnika. Modułowa konstrukcja ma obniżyć koszty produkcji i usprawnić obsługę logistyczną uzbrojenia.

Ogniste skorupiaki z HSW

W dziedzinie ciężkiej artylerii na liście gwiazd prowadzą haubica Krab i samobieżny, automatycznie ładowany, ciężki moździerz Rak z Huty Stalowa Wola. Nie byłyby hitami, gdyby nie zastosowano w nich systemów kierowania ogniem oraz terminali do transmisji danych prywatnej firmy WB Electronics z Ożarowa i łączności gdyńskiego Radmoru. To dzięki komputerom Krab może trafiać potężnymi, 155-milimetrowymi pociskami z odległości ponad 40 km w cel z dokładnością do kilkunastu metrów. – Urządzenie analizuje siłę wiatru, temperaturę, ciśnienie, dane radarowe i z rozpoznania powietrznego, niezbędne do oddania precyzyjnego strzału – tłumaczy prezes WBE Piotr Wojciechowski. Konsorcjum Radmor – WBE robi także bezzałogowe samoloty zwiadowcze FlyEye, wyjątkowo precyzyjnie lokalizujące położenie obserwowanych obiektów i celów.

Po gromie – piorun

Polski stinger: zestaw przeciwlotniczy Grom, tworzony w oparciu o polskie doświadczenia z podobnymi rosyjskimi systemami Strzała 2 i Igła, jest na wyposażeniu armii od połowy lat 90., a od początku tego wieku produkowany jest bez udziału importowanych części. Zainstalowane na pojazdach wyrzutnie kierowanych pocisków, zintegrowane z radarami i systemami dowodzenia, składają się na budowany przez warszawski Radwar system Kobra, eksportowany w ostatnich latach m.in. do Indonezji. Z nowymi, zmodernizowanymi rakietami Piorun kobra może być jeszcze bardziej zabójcza. – Nowa rakieta stała się odporniejsza na zakłócenia i bardziej precyzyjna. Zniszczy nawet małe obiekty i trafi w wyznaczony punkt wrogiego statku powietrznego – twierdzi Kiński z „Nowej Techniki Wojskowej”.

Aktualne wydanie Uważam Rze dostępne na www.ekiosk.pl.

Wstępniak

Materiał Partnera

Jak wdrożyć SAP S/4HANA?

Nowoczesne systemy informatyczne to podstawa dobrze działającego i innowacyjnego przedsiębiorstwa. Dla wielu firm wyzwaniem nie jest wybór systemu ERP, ale jego wdrożenie. Dlaczego? Musi być...

ZAMÓW UWAŻAM RZE

Aktualne wydania Uważam Rze dostępne na www.ekiosk.pl

Komentarz rysunkowy

Felietony

Piotr BOŻEJEWICZ

Może i koniec, ale nie świata

• TAKO RZECZE [P] •Skoro Obama nawet w części nie okazał się takim cudotwórcą, jak przepowiadali eksperci, to czemu Trump miałby być taki groźny, jak go malują ci sami ludzie?

Wojciech Romański

W smoczym kręgu