Najnowsza interwencja Uważam Rze

Felietony

ROBERT MAZUREK I IGOR ZALEWSKI, DZIENNIKARZE. FOT. DAREK GOLIK/FOTORZEPA

Przegląd tygodnia Mazurka & Zalewskiego nr 23

Z życia koalicji

Pamiętają państwo jeszcze Bydgoszcz? Takie miasto, gdzie młodzi działacze Platformy Obywatelskiej chodzą w stringach na głowie. Otóż nowi platformiani włodarze tego grodu stawiają na młodzież. Konkretnie na młodzieżówkę PO. Jej działacze władają miejskimi instytucjami, domami komunalnymi, a nawet parkami. W zasadzie nie mamy nic przeciwko, ale trochę się niepokoimy o przyjezdnych. No, bo zobaczy taki turysta faceta z gaciami na głowie w parku i nie zorientuje się, że to tego parku prezes.

Młodzieżówka Platformy nie odpuściła też stanowisk doradców, których jest mendel. Nas najbardziej wzruszył niejaki Tomasz H. (chcieliśmy podać nazwisko, ale przekonano nas, że nie zasłużył na taką reklamę), tejże młodzieżówki funkcyjny, którego zatrudniono po to, by doradzał wicewojewodzie, co ma zabrać w podróż, i mówił mu, dokąd jedzie. No i najważniejsze, by okrycia głowy nie zapomniał.



Ważą się losy rzecznika klubu PO Krzysztofa Tyszkiewicza. Nieznosząca go Bufetowa łaskawie zaproponowała mu 17. miejsce na liście w Warszawie. Była afera i zarząd partii głosował, by pchnąć go wyżej. No, i przeciw był choćby niejaki Cedenbał Tomczykiewicz, który sam Tyszkiewicza mianował. Zdziwiło to Donalda Tuska, który nie ma o szefie swojego klubu najlepszego zdania, za to ma dwóch Tyszkiewiczów w klubie i pokpiwał sobie z Cedenbała:
„A ty czemu za nim nie głosowałeś? Tyszkiewiczów pomyliłeś?”.

Społeczność Rybnika z entuzjazmem przyjęła nową liderkę listy PO Joannę Kluzik-Rostkowską. Zanotowano liczne przypadki przemeldowywania się do Rybnika, byle tylko na panią Joannę i jej żakiet oddać głos. Pan premier pojechał do Brukseli, gdzie krótkim przemówieniem podbił Europę. Posłowie pląsali, skandowali „Donald, Donald!”, ściskali się i całowali. Nastrój wielkiego, europejskiego święta zakłóciło jedynie kilku PiS-owców i holenderski neonazista. Nie, on nie nazywał się Kaczyński.

Obraza premiera Tuska rozsierdziła misia Kamińskiego. Rozsierdzony zaczął więc perorować o eksporcie obciachu do Europy. W końcu człowiek wie, o czym mówi.

Niestety, nie wszyscy czytają „Wyborczą”. A szkoda, bo później takie pacany nie wiedzą, jak pisać o rządzie. A trzeba
tak jak Jacek Pawlicki: „Premier Donald Tusk dał bardzo wymowną lekcję europejskości. W czasie, kiedy niemal wszyscy europejscy politycy narzekają, opowiadają o zaciskaniu pasa, premier zawstydził wszystkich polskim optymizmem. Jak wiadomo, Polacy lubią narzekać, ale Tusk przełamał ten stereotyp i to w znakomity sposób. Polski premier podniósł wysoko poprzeczkę. Jeśli przeskoczy, stanie się europejskim mężem stanu, a Polska – filarem Unii obok Niemiec i Francji”. Cóż, nam wzruszenie odbiera mowę. Autorowi, jak widać, odebrało rozum.

A skoro już przy dziennikarstwie jesteśmy, to musimy przyznać, że śmiało wyrąbuje sobie w nim miejsce zupełnie nowy model, Propagowany przez red. Machałę. Polega on na donoszeniu władzy. Ostatnio zajął się tym także Tomasz Sekielski, który w „Czarno na białym” zdemaskował emerytowanego prokuratora Święczkowskiego, który namawia do głosowania na PiS. Dzielni reporterzy TVN24 w swym śledczym zapale polecieli nawet z donosem do prokuratury, by spytać, czy się tym zajmie. A może by tak, dla odmiany, oddać mocz do analizy?

Z życia opozycji

Bohaterem minionych dni był oczywiście Zbigniew Ziobro. Ale tutaj opiszemy znacznie ciekawszą akcję niż jego wystąpienie w Parlamencie Europejskim. Otóż Ziobro był uczestnikiem warsztatów konserwatywnych w Anglii. I tam właśnie doszło do jego wiekopomnego spotkania
z lordem Feldmanem of Elstree’em.

Elstree jest jednym z przewodniczących Partii Konserwatywnej i kumplem Camerona ze szkoły. Dlatego posadzenie Ziobry obok lorda na uroczystej kolacji w Windsorze było nie lada zaszczytem (dla Feldmana, oczywiście). Zgodnie z rangą postaci Ziobro z małżonką wkroczyli na salę ostatni i… czym prędzej podeszli do innego stolika, okupowanego głównie przez Polaków. Tam zajęli miejsca innych gości i nie chcieli się ruszyć. Zapanowało pewne zamieszanie. Pojawili się kelnerzy we frakach, a nawet szefowa protokołu. Wszyscy skonsternowani. W końcu z głównego, lordowskiego stolika usunięto karteczki z nazwiskami państwa Ziobrów. Lord Feldman of Elstree powstrzymał się od komentarzy. Widzisz chłopie, jakbyś się uczył polskiego, może byś pogadał z tym niesamowitym człowiekiem.

Ziobro słusznie założył, że Feldman of Elstree nie mówi w żadnym sensownym języku, więc chciał lordowi oszczędzić upokorzenia. Miejmy nadzieję, że właśnie  tak to zostało odebrane przez Brytyjczyków.
Acz możliwe są i inne interpretacje. Niektórzy konserwatyści mówili o niebywałym afroncie. Inni przypominali, że lord jest z pochodzenia Żydem, a Ziobro gorliwie bronił ojca Rydzyka, którego „Daily Telegraph” opisał jako antysemitę. Tak czy owak, jak zwykle rację miał Jarosław Kaczyński, kiedy radził Ziobrze, żeby się uczył angielskiego.

Poprzednia
1 2

Wstępniak

Materiał Partnera

Jak wdrożyć SAP S/4HANA?

Nowoczesne systemy informatyczne to podstawa dobrze działającego i innowacyjnego przedsiębiorstwa. Dla wielu firm wyzwaniem nie jest wybór systemu ERP, ale jego wdrożenie. Dlaczego? Musi być...

ZAMÓW UWAŻAM RZE

Aktualne wydania Uważam Rze dostępne na www.ekiosk.pl

Komentarz rysunkowy

Felietony

Adam Maciejewski

Polski kapitał na Kaukazie

Od 2014 r. w Armenii działa fabryka polskiej spółki Lubawa. Nawiązanie współpracy z rządem Armenii było możliwe dzięki promocji naszego przemysłu za granicą, wspieranej przez dotacje z UE