Najnowsza interwencja Uważam Rze

Tu i teraz

A może by tak mała przygoda na boku?

Trzeba przyznać, że dzięki Internetowi człowiek czuje się ważny. Dbają o niego

Igor Zalewski

Gdybym na przykład korzystał ze wszystkich propozycji przedłużenia członka, jakie otrzymuję na swój e-mail, mógłbym bez wątpienia występować w cyrku. I nawet nieszczególnie się wysilając, byłbym jego największą gwiazdą.

Każdego tygodnia mają dla mnie zniżki, propozycje wyjątkowych kredytów, a gdy kliknę w jakąś stronę, okazuje się, że jestem milionowym klikającym i mogę sobie wybrać prezent: iPhona, pocisk V2 albo spiżową statuetkę Zbigniewa Hołdysa. Oczywiście zawsze wybieram statuetkę.

Ostatnio – muszę przyznać – wirtualny świat mnie zaskoczył. Zamiast zniżki na wybielanie zębów w przyczepie na parkingu supermarketu dostałem propozycję schadzki. Za pośrednictwem firmy C-Date ze stolicy Słowacji (ach, ta cudowna przezroczystość granic) odezwała się do mnie Magda, 33-letnia singielka z mojego miasta, czyli z Warszawy.trans.gif Otwarta na nowe doznania i łasa na przyjemności. W dodatku – sądząc po zdjęciu – zjawiskowo piękna. Gdybym jednak nie zagustował w Magdzie, mogłem stworzyć własny profil, w którym określiłbym swoje oczekiwania, a mikroprocesor, ewentualnie Zdenek Blacha ze Spryhova pod Bratysławą, podsunęliby mi pasujące do mych preferencji obiekty.

Rozmarzyłem się… Ech, to nudne mieszczańskie życie. Może by tak spróbować przygody? Zapisałbym się, określił, czego mi trzeba (z grubsza, a raczej z cieńsza Audrey Hepburn mówiącej po polsku, z poczuciem humoru i erudycją Billa Brysona), i poczekał na oferty. Potem wybrałbym tę jedyną z dziesiątków propozycji i umówił się na romantyczną kolację. Wyrwałbym się z domu, zajął miejsce w restauracji, zamówił wino, zapalił świece, a ona nadeszłaby… W butach na 40-centymetrowym obcasie, z tipsami podobnej długości, makijażem sugerującym pewien wpływ postaci Jokera z pierwszej części „Batmana” i ustami tylko niewiele mniej napompowanymi od niewystępującego w naturze biustu. Na jej twarzy nie malowałoby się nic. Zaczęlibyśmy gawędzić o najnowszym teledysku Dody i wymieniać gorące informacje o warszawskim rynku kokainy. A potem ona zaprosiłaby mnie do siebie, a tam włączyłaby Radio Eska, zaczęła tańczyć i…

– Co się tak tępo gapisz w ekran? – zagadnęła mnie wesoło małżonka, wyrywając z zamyślenia. Brrr, i taki wizerunek znalezionej dla mnie wyzwolonej singielki, choć straszliwy, i tak nie był najgorszy. Mogła przecież nie mieć zębów, śmierdzieć albo być Justyną Steczkowską szukającą incognito przygód á la królowa Margot. Mógł to też być były szef UOP Konieczny, mający w zwyczaju nakładać na łysy łeb perukę i przebierać się za kobietę.

Nie – żadnych przygód przez Internet i w ogóle żadnych, bo to przecież porządny, konserwatywny tygodnik.

A na oferty z sieci radzę uważać. Na przykład te tabletki na penisa. One też jakoś tak średnio zadziałały… Cyrk Zalewski nie będzie miał ze mnie pożytku, niestety.

Aktualne wydanie Uważam Rze dostępne na www.ekiosk.pl.

Wstępniak

Materiał Partnera

Jak wdrożyć SAP S/4HANA?

Nowoczesne systemy informatyczne to podstawa dobrze działającego i innowacyjnego przedsiębiorstwa. Dla wielu firm wyzwaniem nie jest wybór systemu ERP, ale jego wdrożenie. Dlaczego? Musi być...

ZAMÓW UWAŻAM RZE

Aktualne wydania Uważam Rze dostępne na www.ekiosk.pl

Komentarz rysunkowy

Felietony

Andrzej Sadowski

Wolność tak, ułatwienia nie

• RAZ POD WOZEM, RAZ POD WOZEM • Dopóki rządzący w Polsce będą mówić o ułatwieniach i ulgach dla przedsiębiorców, a nie o przywróceniu wolności gospodarczej, dopóty nie wybijemy się na ekonomiczną niepodległość