Najnowsza interwencja Uważam Rze

Biznes

Polski teatr absurdu

Paweł Lisicki

Premierowi właściwie należałoby współczuć. Biedak co na urlop wyjedzie, to afera. W zeszłym roku, kiedy to po ciężkiej pracy, tyrając i bokami robiąc dla Polski, wyruszył na dobrze zasłużony odpoczynek w Dolomity, wszystko popsuła generał Anodina, która postanowiła zorganizować feralną konferencję prasową MAK akurat wtedy, gdy szef rządu po stokach szusował.

W tym roku było jeszcze gorzej. Nie zdążył na dobre wybrzmieć dźwięk silnika tuskowego samolotu, a tu przed kamerami zasiadł pułkownik Mikołaj Przybył i jednym, szczęśliwie nieudanym, strzałem zniszczył premierowi cały urlop. Od razu posypały się na Tuska gromy, że nie komentuje, że wyjechał, że odpoczywa. Rzeczywiście, można by zapytać, dlaczego to premier ma być niby odpowiedzialny za sposób, w jaki swoje przywiązanie do istnienia prokuratury wojskowej postanowił zamanifestować jeden z urzędników? Co ma piernik do wiatraka?

Ano, ma. Bo nie o samego Przybyła tu chodzi. Jest to postać być może tragiczna, choć i z farsy, ku czemu bardziej się skłaniam, czas to i śledztwo pokażą. Zawsze też może się zdarzyć, w najlepiej nawet urządzonym państwie, że dochodzi do skandalu, że komuś puszczą nerwy. I za takie wybryki, powiedzmy oględnie, naturalne przypadłości ludzkie rządu obciążać nie sposób. Tyle tylko, że w tym przypadku chodzi o coś zupełnie innego. Chodzi o reakcję właściwych organów państwa, chodzi o zachowanie się jego struktur.

Pierwszą zaś reakcją było wystąpienie Krzysztofa Parulskiego, szefa Naczelnej Prokuratury Wojskowej, który, nie mogę oprzeć się wrażeniu, poparł niedoszłego samobójcę. Rozumiem, że mógł odczuwać litość. Ale Parulski poszedł znacznie dalej.

On, można sądzić, próbował wykorzystać Przybyła do rozgrywki o władzę z prokuratorem generalnym Andrzejem Seremetem. A wszystko to dzieje się kilkanaście miesięcy po tym, jak Platforma doprowadziła do rozdziału funkcji  ministra sprawiedliwości i prokuratora generalnego, zapewniając, że to uzdrowi sytuację w wymiarze sprawiedliwości.

Dobre sobie.

Jak się muszą czuć teraz zwykli obywatele, kiedy widzą, jak jeden prokurator próbuje się zastrzelić, jego zwierzchnik go broni i przy okazji atakuje szefa całej instytucji? Jak mogą wierzyć w zapewnienia, że śledztwo smoleńskie było prowadzone sprawnie, skoro tak ważną rolę odgrywał w nim niedoszły samobójca Przybył i jego obrońca generał Parulski? Nie mogą.

Gorzej. Zamiast natychmiastowego odwołania szefa prokuratury wojskowej przedstawiciele władz podzielili się na zwolenników Seremeta i Parulskiego, to jednemu, to drugiemu sekundując. Od kiedy okazało się, że ten drugi może liczyć na poparcie – jak wiele wskazuje – prezydenta, państwo przemieniło się w teatr absurdu i groteski. Taki jest efekt platformerskiej polityki uciekania przed decyzjami i dogadywania się z różnymi grupami interesów.

Wstępniak

Materiał Partnera

Jak wdrożyć SAP S/4HANA?

Nowoczesne systemy informatyczne to podstawa dobrze działającego i innowacyjnego przedsiębiorstwa. Dla wielu firm wyzwaniem nie jest wybór systemu ERP, ale jego wdrożenie. Dlaczego? Musi być...

ZAMÓW UWAŻAM RZE

Aktualne wydania Uważam Rze dostępne na www.ekiosk.pl

Komentarz rysunkowy