Najnowsza interwencja Uważam Rze

Biznes

Arogancja zamiast zaufania

Paweł Lisicki

Jeszcze tydzień temu, składając życzenia noworoczne, napisałem byłem, że im będzie trudniej, tym większa będzie potrzeba poparcia dla rządu. Nie spodziewałem się, że owa potrzeba tak rychło stanie się faktem. Nim się człowiek obejrzał, ministrowie rządu Donalda Tuska ruszyli do dzieła. Teraz biję się w piersi i do winy przyznaję, jam to przecież, wraz z innymi mi podobnymi zgryźliwcami, domagał się od rządu czynów, wzywał do zmian, krytykował lenistwo. I stało się! Ledwo premier skończył przewodniczyć Europie, ledwo znalazł chwilę dla polskich, przyziemnych spraw, od razu przed aptekami pojawiły się kolejki zdesperowanych pacjentów. Nie sposób ukryć, że obecna marszałek Sejmu Ewa Kopacz, która przygotowała pakiet ustaw zdrowotnych, pospołu z Bartoszem Arłukowiczem zrobili więcej zamieszania niż cały poprzedni gabinet razem wzięty. Przy nich nawet – skądinąd wydawałoby się trudne do przebicia – osiągnięcia Cezarego Grabarczyka na niwie krzewienia chaosu na kolei zdają się blednąć. Doprawdy, rząd jest mistrzem rozwiązywania problemów, które sam stwarza.

Ktoś wprawdzie mógłby wziąć Ministerstwo Zdrowia w obronę i twierdzić, że zmiany na liście leków refundowanych były konieczne, że budżet musi oszczędzać, że nigdy nie uda się doprowadzić do pogodzenia różnych interesów: pacjentów, którzy chcą jak najtańszych lekarstw, NFZ, który ma je refundować, i firm farmaceutycznych, które je produkują. To wszystko prawda. Ale jest i druga strona medalu. Jeśli wskutek decyzji urzędników mogą ulec pogorszeniu poczucie bezpieczeństwa, zdrowie i jakość życia zwykłych ludzi, to trzeba domagać się szczególnej ostrożności. Dlaczego akurat najbardziej poszkodowane zmianami na liście miałyby być dzieci chore na cukrzycę? Dlaczego tak radykalnie mają wzrosnąć ceny leków przeciwbólowych, co dotknie chorych na raka?

Tych zmian nie poprzedzono kampanią informacyjną. Nikt nie zatroszczył się o niepokój pacjentów, mimo że wielu z nich będzie musiało zmienić terapię. Nie widać też, by rząd postarał się zapewnić osłonę najbiedniejszym. I nie zmienia tego fakt, że wskutek narastającej krytyki minister Arłukowicz postanowił w pośpiechu zmienić listę. Tym większe robi to wrażenie bałaganu i nieprzygotowania. Czyżby ministrowie utracili słuch?

Pomyśleć tylko, że cztery lata temu Donald Tusk obiecywał, że najważniejsze dla niego będzie zaufanie obywateli. To, że nową listę leków wprowadzono pokątnie, tak jakby z góry już założono protesty, mówi samo za siebie. Opublikowanie informacji na stronie internetowej ministerstwa w piątek po południu tuż przed Wigilią nie mogło być przypadkiem. Na tym polega arogancja władzy, która ze swych postanowień nie zamierzała się tłumaczyć. Ciekawe, jak długo będzie to jej uchodzić na sucho.

Wstępniak

Materiał Partnera

Jak wdrożyć SAP S/4HANA?

Nowoczesne systemy informatyczne to podstawa dobrze działającego i innowacyjnego przedsiębiorstwa. Dla wielu firm wyzwaniem nie jest wybór systemu ERP, ale jego wdrożenie. Dlaczego? Musi być...

ZAMÓW UWAŻAM RZE

Aktualne wydania Uważam Rze dostępne na www.ekiosk.pl

Komentarz rysunkowy

Felietony

Andrzej Sadowski

Wolność tak, ułatwienia nie

• RAZ POD WOZEM, RAZ POD WOZEM • Dopóki rządzący w Polsce będą mówić o ułatwieniach i ulgach dla przedsiębiorców, a nie o przywróceniu wolności gospodarczej, dopóty nie wybijemy się na ekonomiczną niepodległość