Najnowsza interwencja Uważam Rze

Felietony

Przegląd tygodnia Mazurka i Zalewskiego

Marcin Mazurek, Igor Zalewski

Z  życia koalicji

Oj, marnie stoją akcje Lecha Wałęsy, marnie. Świadczy o tym nawet nie książka żony, ale doroczna impreza w jego instytucie. Co roku przychodzą tam byli opozycjoniści, politycy, biznesmeni, no i liczny kwiat służb specjalnych byłych oraz obecnych. W tym roku gaworzyli sobie leszek balcerowicz i Jan Krzysztof Bielecki, w służbowym nomen omen gronie bawił się andrzej milczanowski, a wszystkich opromieniał blaskiem Jan Kulczyk. Ale popularność Wałęsy spada na łeb na szyję, bo przyszła ledwie połowa zeszłorocznego składu. Za rok będzie się trzeba Palikotem i Urbanem ratować?

Marnie też było u Wałęsy z duchowieństwem. Wpadł tylko o. Maciej Zięba. No i był też Kazik Sowa, ale chyba raczej jako wystrój wnętrz pałacyku Sobańskich. W końcu on tam żadnego przyjęcia nie opuszcza.

Jednak to nie lista obecności robiła na wszystkich wrażenie, a lista nieobecności. Konkretnie jednej nieobecności. Otóż wśród gości nie można było dostrzec stałego bywalca Gromosława Czempińskiego. Ciekawe czemu?

Tego, że pojawią się plotki o jacku cichockim, ministrze spraw wewnętrznych, można się było spodziewać. Obstawialiśmy jednak, że zaczną je rozpuszczać ludzie Schetyny wściekli, że zwalnia z roboty ich kumpli. Tymczasem Cichocki narobił sobie chyba wrogów w kancelarii premiera, bo to stamtąd słyszeliśmy, że za jego awansem stoi wyłącznie gigantyczne lizusostwo. Czyli jednak nie podobieństwo do Igora Ostachowicza? Dziwne.

Marszałek kopacz przemówiła w sprawie ustawy refundacyjnej. Do powiedzenia miała głównie to, że teraz to nie jej broszka i niech się Arłukowicz męczy. Może i powiedziałaby coś więcej, ale nie pozwalała jej groteskowa w swej surowości rzecznik – Iwona Sulik. Tak czy owak zabawa była przednia. Najbardziej uśmiali się oglądający to w wieczornych „Wiadomościach” pacjenci.

Ale nie tylko Arłukowicz ma pod górkę. W niezłej kropce jest też gowin, który chciałby rozgonić prokuraturę i sądy wojskowe, ale okoniem staje Gajowy, który ma do munduru słabość. Jedynym pocieszeniem jest to, że do zdrowia doszedł już prokurator Przybył. Wkrótce będzie mógł odpowiedzieć na wszystkie państwa pytania na konferencji prasowej.

Jest konflikt w Rzeszowie. PO niby ma tam wiceprezydenta i niby współrządzi, ale tak jakoś nie do końca. Ostatnio zagłosowała razem z PiS przeciw budowie fontanny, a to flagowy pomysł prezydenta i lokalnej „Wyborczej”. A ci z PO nie rozumieją, że brak fontanny to oczywisty despekt dla takiej metropolii jak Rzeszów. No bo skoro fontanny mają i Rzym, i Londyn, a nawet taka marna wiocha jak Kraków, to czemu nie oni?! Rzeszowianie, nie trapcie się. Uszy do góry, wy, jako jedyni w świecie, macie pomnik Waginy!

Naprawdę nie chcielibyśmy państwa zawieść, ale nie wiemy, co tam nowego u baronessy Eleonory Protas. Ale za to mamy coś o jej mężu, baronie warmińsko-mazurskim jacku protasie (PO). Baron występując w roli marszałka (ma wiele tytułów do chwały – jest też na przykład magistrem) wziął się za umacnianie nadszarpniętej ostatnio przyjaźni polsko-

-litewskiej. W tym celu wysłał do Wilna drużynę baseballa. To słuszna taktyka. Specjaliści od palanta zostali w Olsztynie.

Z życia opozycji

Biedny ten Łukasz Zbonikowski. Jeszcze źli ludzie pamiętają mu historyjkę z meleksem, bo to właśnie poseł PiS razem z karolem karskim rozbijali się tym pojazdem po Cyprze i nie chcieli zapłacić, a tu już nowa draka. Oto Zbonikowski zawitał do Rypina, sympatycznej dziury w woj. kujawsko-pomorskim. Po części oficjalnej rozbawione towarzystwo udało się do wiochy o pięknej nazwie Strzygi, do knajpy Złota Rybka. Niestety ta rybka spełniała tylko jedno życzenie, więc się państwo domyślacie, jak skończył Zbonikowski. Tak, skonał napruty jak meleks.

Ale to nie koniec, bo towarzystwo zabawiało się w Złotej Rybce z fantazją i w ruch poszły gaśnice proszkowe. Wybuchła afera. „Informuję, że nigdy w życiu nie używałem żadnej gaśnicy” – broni się Zbonikowski, ale idiotycznie, bo on przecież tylko sprawdzał stan zabezpieczeń przeciwpożarowych, za co dyplom dostać powinien. Pan poseł zapewnia też, że owszem, w Rybce spał, ale „nie znał nawet nazwy tego lokalu”. Wiesz, chłopie, ludzie po kilku rybkach tracą nie tylko pamięć, ale i przytomność.

Poprzednia
1 2

Wstępniak

Materiał Partnera

Jak wdrożyć SAP S/4HANA?

Nowoczesne systemy informatyczne to podstawa dobrze działającego i innowacyjnego przedsiębiorstwa. Dla wielu firm wyzwaniem nie jest wybór systemu ERP, ale jego wdrożenie. Dlaczego? Musi być...

ZAMÓW UWAŻAM RZE

Aktualne wydania Uważam Rze dostępne na www.ekiosk.pl

Komentarz rysunkowy

Felietony

Wojciech Romański

W smoczym kręgu

Hubert Kozieł

Czy Podesta zadławi się pizzą?

• SPISKOWA TEORIA WSZYSTKIEGO • Wybory prezydenckie w Stanach Zjednoczonych były wielkim zwycięstwem zwolenników spiskowej teorii dziejów. Potwierdziły bowiem wiele ich tez