Najnowsza interwencja Uważam Rze

Biznes

Jak w PRL

Janusz Rolicki

Od lewego

Sądzę, że większość z nas do ostatnich swych dni będzie marzyła o równości, sprawiedliwości itp., itd. A że pojęcia te w świecie realnym upodabniają się do swoistej fatamorgany, to już nie nasza, że tak powiem, wina. Napięcia, jakie wywołuje kryzys, sprawiają, że nasze widzenie tych spraw jest ostrzejsze, ale nic z tego nie wynika. Weźmy choćby sposób współuczestnictwa nas wszystkich w kosztach kryzysu. Ostatnio premier uderzył finansowo wiele grup zawodowych. Między innymi postanowił pozbawić ludzi kultury i nauki 50-procentowej zniżki z tytułu tak zwanych kosztów uzysku.

Oznacza to, że pisarze, artyści, dziennikarze, naukowcy będą płacili normalny podatek od swych prac literackich, publicystycznych, naukowych. Protestów przeciwko temu nie było, czyli zainteresowani uznali, iż kryzys wymaga poświęceń. Tyle że dlaczego w ponoszeniu wyrzeczeń nie uczestniczą wszyscy? Na przykład ludzie władzy, a więc posłowie, radni zostali pominięci w tej partycypacji. Przykładowo na uposażenie poselskie składa się pensja poselska plus ryczałt za diety. Ten umowny ryczałt w wypadku posłów wynosi plus minus 3 tys. zł. Nie jest on opodatkowany. A to oznacza,  że ludzie władzy, jakimi są posłowie, a także członkowie rządu i zarządów wojewódzkich czy miejskich zachowają wolną kwotę od podatku w wysokości około 30 tys. zł rocznie. To jest niemało. I zasadne jest spytać, dlaczego właśnie ta grupa zawodowa została potraktowana ulgowo. Czy dzieje się tak dlatego, że jest to grupa stanowiąca prawo?

Jeśli by tak było, to należałoby odwołać się przy okazji do czasów PRL. W tamtej rzeczywistości władza, pomimo głoszenia egalitarnych haseł, uważała, że jej przedstawicielom należy się specjalne traktowanie. A może ta grupa, w przypadku zrównania jej pod względem podatkowym ze zwykłymi śmiertelnikami, odmówiłaby świadczenia pracy? Generalnie muszę przyznać, że cieszę się, iż premier wsłuchuje się w głosy ulicy i uważa, że niezamożni wymagają ochrony, ale opinia publiczna, nieceniąca polityków, nie uważa, że ludzie władzy mają być osobami specjalnej troski.


Jerzy Jachowicz

Od prawego

Do tej pory wiedziałem, że jestem wrażliwy na piękno. W każdej postaci. Także kobiecej. Początek tego roku uświadomił mi, że jestem również wrażliwy nadzwyczajnie na sprawy ludzkie. Ale też społeczne. A nawet płacowe i organizacyjne. Nie uczulony,  ale właśnie czuły. Stałem się chodzącą wrażliwością. Najgorsze są noce. Bezsenne. Jak mógłbym spać, kiedy czuję, jak lekarze bledną na myśl, że wystawią receptę człowiekowi, który nie ma uprawnień refundacyjnych? Innym ręce drżą okropnie w obawie, że srogi urzędnik z NFZ dopatrzy się wadliwego procentu refundacji na recepcie. I też bekną. Jak ten pierwszy.

Trzeba być nieokrzesanym typem, żeby nie współczuć aptekarzowi, który bierze do ręki receptę ze stemplem „Refundacja do decyzji NFZ”. Zaś staruszek, który mu ją podał, nie może złapać tchu i chwieje się tak, jak Aleksander Kwaśniewski nad grobami polskich oficerów w podcharkowskim lesie.

Boki bolą mnie od przewracania się, gdy widzę staruszkę poszukującą od rana „ludzkiego” aptekarza. A już zmierzcha. Prawie zasypiałem, gdy usłyszałem samobójczy strzał płk. Macieja Przybyła, a później zobaczyłem bluzgi Andrzeja Seremeta na gen. Krzysztofa Parulskiego. Kiedy zaś dowiedziałem się o prawdziwym dramacie – pana premiera nie ma w kraju – sen prysł znowu.

Znany z niewyparzonego języka poseł Stefan Niesiołowski dąży do posiania jeszcze większego zamętu. Mówi, że Jarosław Kaczyński „może sobie wzywać na pomoc kiboli, a nie premiera Donalda Tuska”. Tego Niesiołowskiego już kompletnie pogięło. Za długo widać wybierają go ludzie do Sejmu. Zrobił się bezczelny i arogancki. Na jakiej podstawie sugeruje, że w trudnej sytuacji kibole będą bardziej pożyteczni i sprawni od premiera? Ja na miejscu Donalda Tuska czym prędzej pozbyłbym się takiego faceta z partii. Nie wiadomo, co może mu strzelić do łba następnym razem. Może zaproponuje, żeby szef kiboli prowadził obrady Rady Ministrów, a premier roznosił kawę? W termosach. Bez wózka na kółkach.

Poprzednia
1 2

Wstępniak

Materiał Partnera

Jak wdrożyć SAP S/4HANA?

Nowoczesne systemy informatyczne to podstawa dobrze działającego i innowacyjnego przedsiębiorstwa. Dla wielu firm wyzwaniem nie jest wybór systemu ERP, ale jego wdrożenie. Dlaczego? Musi być...

ZAMÓW UWAŻAM RZE

Aktualne wydania Uważam Rze dostępne na www.ekiosk.pl

Komentarz rysunkowy

Felietony

Ewa Bednarz

Kredyt z plastiku

Tylko część banków decyduje się na wydawanie przedsiębiorcom kart kredytowych. Znacznie chętniej oferują im dużo kosztowniejsze karty obciążeniowe