Najnowsza interwencja Uważam Rze

Świat

Pit Bull

Piotr Cywiński

Znany z niewybrednych ataków na przeciwników politycznych, socjalista Martin Schulz zapowiada, że w roli szefa   Parlamentu Europejskiego nie będzie tak delikatny jak  Jerzy Buzek i skończy z marginalizacją unijnych instytucji

Jego życiorys można opisać jednym zdaniem. Urodził się w Hehlrath pod Akwizgranem, przerwał naukę w gimnazjum, ukończył roczny kurs sprzedawcy książek i parał się tym zawodem do chwili, gdy został politykiem. Dziś księgarz polityk Martin Schulz jest, jak tytułuje go bulwarowy „Bild”, „nowym królem UE”.

Nie da się ukryć: kariera następcy prof. Jerzego Buzka na stanowisku szefa Parlamentu Europejskiego została ukoronowana, zgodnie z zasadą „nie matura, lecz chęć szczera zrobi z ciebie politykiera”. Już będąc 20-latkiem Schulz wstąpił w szeregi niemieckich socjaldemokratów (SPD). Początkowo nie interesował się polityką, chciał być piłkarzem. Grał w lokalnej drużynie Rhenania 05, lecz w wieku 20 lat nabawił się kontuzji kolana, która uniemożliwiła mu rozgrywki na zielonej murawie. Otworzył księgarnię, popadł w alkoholizm, a gdy uporał się z tym problemem, został z ramienia socjaldemokratów radnym, a nieco później burmistrzem Wuerselen.

Jego największym osiągnięciem na tym polu była budowa wodnego parku rozrywki Aquana, ostro krytykowana przez chadeków z powodu kiepskiej sytuacji finansowej tego nadreńskiego miasteczka. Stamtąd też wystartował w 1994 r. w wyborach do europarlamentu, został posłem lewicy, a potem szefem frakcji socjalistów i pełnomocnikiem SPD do spraw europejskich. Kilka dni temu, jak niegdyś na Stolicy Piotrowej, Niemiec przejął pałeczkę po charyzmatycznym Polaku i od razu ostrzegł, że ani Komisja UE, ani Rada Europejska, ani rządy krajów wspólnoty nie będą miały z nim łatwo. Co do tego można mieć pewność.

Martin Schulz nie przebiera w słowach i nieraz już popadł w konflikty z eurodeputowanymi, a nawet z szefami rządów krajów UE. O jego kontrowersyjności najlepiej świadczy fakt, że mimo dealu frakcji chadeków i socjalistów w sprawie podziału kadencji przewodniczącego PE między reprezentanta prawicy, którym był Buzek, i lewicy, którym został Schulz, jego kandydaturę poparło w głosowaniu w Strasburgu tylko 387 z 699 posłów. „Nie będę wygodnym przewodniczącym. Kto wierzy, że uzyska więcej Europy przez ograniczanie parlamentaryzmu, temu tu i teraz wypowiadam wojnę”, uprzedził nowy, niemiecki szef europarlamentu w mowie inauguracyjnej.

Kapo i inni

W toczeniu wojen Martin Schulz ma wprawę. W 2003 r., wtedy jeszcze jako wiceprzewodniczący socjalistów w PE, rzucił rękawicę premierowi Włoch. Na powitanie Silvia Berlusconiego, który przybył wygłosić przemówienie na okoliczność objęcia przez jego kraj unijnej prezydencji, niektórzy posłowie rozwinęli transparent z napisem: „Nie chcemy ojca chrzestnego w Europie”. Schulz utrzymał się w tej konwencji i pozwolił sobie na uwagę, że nie chce, aby włoski premier i magnat medialny zaraził europejską demokrację „wirusem konfliktu interesów”. Na tę insynuację, jakoby zamierzał zaszczepić we wspólnocie mafijne struktury, Berlusconi zareagował ripostą: „We Włoszech kręcony jest akurat film o nazistowskim obozie koncentracyjnym, zgłoszę pana do roli kapo”. W tym teleserialu pt. „Klatka pełna bohaterów” faktycznie jeden ze strażników nosił nazwisko Schulz.

Europoseł Schulz rozdawał razy na lewo i prawo, a ściślej bardziej na prawo niż na lewo. Tak, jakby kierował się maksymą: każdy może mieć własne poglądy, byle były takie jak jego. Tuż przed objęciem przez Czechy unijnej prezydencji w styczniu 2009 r. pofatygował się w towarzystwie ówczesnego szefa PE, swego rodaka Hansa-Gerta Poettering, oraz szefa frakcji Zielonych Daniela Cohn-Bendita aż do Pragi, aby udzielić prezydentowi Vaclavovi Klausowi nauki o demokracji i poinstruować go, co powinien, a czego nie podczas przewodzenia we wspólnocie. Klaus naraził się Schulzowi wyrażeniem obaw o brukselską hegemonię, odrywanie się od korzeni demokracji, ingerowanie w gospodarki państw wspólnoty, a przede wszystkim z powodu zarzutu podejmowania tak ważnych rozstrzygnięć jak traktat lizboński ponad głowami obywateli. Dla Schulza był to wystarczający powód do posądzenia Klausa o wykorzystywanie Unii i zdradę.

Aktualne wydanie Uważam Rze dostępne na www.ekiosk.pl.

Wstępniak

Materiał Partnera

Jak wdrożyć SAP S/4HANA?

Nowoczesne systemy informatyczne to podstawa dobrze działającego i innowacyjnego przedsiębiorstwa. Dla wielu firm wyzwaniem nie jest wybór systemu ERP, ale jego wdrożenie. Dlaczego? Musi być...

ZAMÓW UWAŻAM RZE

Aktualne wydania Uważam Rze dostępne na www.ekiosk.pl

Komentarz rysunkowy

Felietony

Piotr BOŻEJEWICZ

Może i koniec, ale nie świata

• TAKO RZECZE [P] •Skoro Obama nawet w części nie okazał się takim cudotwórcą, jak przepowiadali eksperci, to czemu Trump miałby być taki groźny, jak go malują ci sami ludzie?