Najnowsza interwencja Uważam Rze

Biznes

Europa pyta: co robić?

Marek Magierowski

Strefa euro brnie w unię fiskalną, choć ta niewiele zmieni. A z drugiej strony nie ma pomysłu na to, jak wrócić na ścieżkę wzrostu

Kierowcy często wiedzą, kiedy przekroczyli dozwoloną prędkość i jaki dostaną za to mandat, nawet jeśli w pobliżu nie ma drogówki. W ostatniej chwili zauważają fotoradar, naciskają na pedał hamulca, ale jest już za późno. Zdają sobie sprawę, że nie unikną grzywny, a koperta z policyjnym nagłówkiem i stosownym zdjęciem w środku za jakiś czas trafi do ich skrzynki pocztowej.

Francuzi czekali na taką kopertę od kilku miesięcy. Zrezygnowani i rozgoryczeni, nie mieli wątpliwości, że znienawidzona przez nich agencja Standard & Poor’s w końcu obniży im rating. I że Francja straci swoje miejsce w wąskim gronie krajów Unii Europejskiej, cieszących się łaską potrójnego „A”. Byli świadomi nieuchronności kary.

Koperta została doręczona w piątek, 13 stycznia. Prezydent Nicolas Sarkozy i premier Franćois Fillon mogli zatem przekonywać rodaków, że to po prostu zwykły pech, niezasłużona nagana, mściwy policzek, wymierzony przez podstępnych Anglosasów. Jednak tym razem najważniejsi urzędnicy państwa byli zaskakująco wstrzemięźliwi w swojej krytyce. Tradycyjne apele o stworzenie nowej, europejskiej agencji ratingowej, całkowicie „niezależnej” od polityków i rynków oraz wydającej „rzetelne” opinie, nie były już tak gorączkowe jak w przeszłości.

Czy to oznaka otrzeźwienia? Pogodzenia się z porażką? Paraliżującej frustracji? Nazajutrz w swoim wystąpieniu Nicolas Sarkozy skupił się na reformach, które Francja musi dokończyć, aby podtrzymać zaufanie inwestorów. Mówił o sile rodzimej gospodarki, w co drugie zdanie wplatał słowo „konkurencyjność”. Tak, jakby doszedł do wniosku, że kolejne filipiki przeciwko agencjom ratingowym mogą zostać odebrane jako wyraz prywatnej krucjaty furiata, któremu żółć przesłania smutną, gospodarczą rzeczywistość jego własnej ojczyzny.

Trudno oczywiście obarczać winą za fatalny stan francuskich finansów wyłącznie Sarkozy’ego. Gigantyczny dług, który był główną przyczyną zmiany ratingu przez S&P, narastał bardzo długo. Wystarczy wspomnieć, że w ostatnich dwóch dekadach wydatki systemu zabezpieczeń społecznych podskoczyły pięciokrotnie, zaś od 1975 r. francuski parlament co roku przegłosowywał budżet z deficytem. Trzeba jednak przyznać, że za kadencji obecnej głowy państwa wzrost długu publicznego – o 600 mld  euro, z 1,2 do 1,8 bln – jest zaiste imponujący. Wynika on głównie z faktu, iż gospodarka Francji rozwijała się zbyt wolno, a wpływy do budżetu były niewystarczające w stosunku do potrzeb. Pomimo iż rząd w Paryżu jest w swojej polityce podatkowej dość opresyjny: według obliczeń znanego Instytutu Molinari, w 2010 r. tzw. dzień wolności podatkowej (w którym obywatel przestaje pracować dla fiskusa, a zaczyna pracować dla siebie) wypadł nad Sekwaną 28 lipca. Dla porównania: w Polsce w zeszłym roku był to 24 czerwca, a w Stanach Zjednoczonych – 12 kwietnia. Jednak aż 80 proc. uzbieranych przez fiskus pieniędzy minister finansów przeznacza na... spłatę odsetek od państwowego długu.

„Gospodarka Francji musiałaby się rozwijać przez kilka lat w tempie 7 proc., abyśmy mogli zacząć redukować nasze zadłużenie. Czyli w tempie, którego nie doświadczyliśmy od dziesięcioleci” – twierdzi francuska analityk Simone Wapler. „Niestety, Francja, ze swoją starzejącą się populacją, ogromnym sektorem publicznym i skostniałą administracją, nie byłaby zdolna do takiego skoku – nawet w okresie światowej hossy, a co dopiero w kryzysie”.

Aktualne wydanie Uważam Rze dostępne na www.ekiosk.pl.

Wstępniak

Materiał Partnera

Jak wdrożyć SAP S/4HANA?

Nowoczesne systemy informatyczne to podstawa dobrze działającego i innowacyjnego przedsiębiorstwa. Dla wielu firm wyzwaniem nie jest wybór systemu ERP, ale jego wdrożenie. Dlaczego? Musi być...

ZAMÓW UWAŻAM RZE

Aktualne wydania Uważam Rze dostępne na www.ekiosk.pl

Komentarz rysunkowy

Felietony

Artur Osiecki

Brexit mobilizuje regiony

Województwa chcą przyspieszyć realizację nowych programów regionalnych zarówno ze względu na zbliżający się przegląd unijny, jak i potencjalne negatywne konsekwencje wyjścia Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej