Najnowsza interwencja Uważam Rze

Cywilizacja

Igrzyska Lisa, „tylko” Celińskiego

Piotr Zaremba

Było o sytuacji, gdy w programie publicystycznym trwa nawalanka: czworo na jednego. Dziś o grze subtelniejszej

Parytety zachowane, a widzimy szwy manipulacji. W ostatnim programie Tomasza Lisa w TVP2 czwórka gości debatuje o stanie wojennym. Posłowie PiS: Zbigniew Girzyński i Marek Suski kontra luminarze przedsierpniowej opozycji: Andrzej Cieliński i Jan Lityński. Skoro posłowie wyrok skazujący Kiszczaka chwalą, a luminarze kręcą nosami, wytwarza się wrażenie:   rozliczanie stanu wojennego to sprawa stricte partyjna, reprezentowana przez ludzi „późno urodzonych“.  A dawna opozycja, mężna i zasłużona, o odwecie  nie myśli.

Wystarczyłaby drobna korekta w składzie gości – Zbigniew Romaszewski po stronie oskarżycieli – i wrażenie by się zmieniło. W innej audycji Lisa posłowie PiS byli już  ustawiani jako strona w debacie o antysemityzmie naprzeciw „bezpartyjnych” celebrytów. Ale niczego pro-wadzącemu nie dowiedziemy. Przyjmując zaproszenia, goście ten scenariusz wspierają.

Dlaczego wspierają PiS-owcy? Może im się wydawać, że jeśli odmówią, ich partia zniknie z debaty. Ale też rozpoznawalność pomaga w wyborach. Że oni nie pomagają wartościom, które są im bliskie? Kto by od nich żądał wyobraźni?

Ale potęga stereotypu powinna też niepokoić drugą stronę. Bo oddaje ona przy okazji PiS tradycję „Solidarności”. Nie pomogą wyjaśnienia: ja tylko dzieliłem włos na czworo. W logice spolaryzowanych igrzysk współtwórca KOR staje się bezwarunkowym obrońcą generałów.

Celiński włosa zresztą nie dzielił,  przywołał wyprawę Tomasza Wołka, Michała Kamińskiego i Marka Jurka do Pinocheta, pytając, czy Jaruzelski i Kiszczak robili równie straszne rzeczy jak junta chilijska. Czy na przykład kazali gwałcić małe dziewczynki?

Nie kazali i tamta wyprawa, z PiS zresztą nie związana, była błędem. Ale Celiński miał okazję do zaprezentowania filozofii, która Girzyńskiemu skojarzyła się ze starym kawałem: „A u was biją Murzynów”.

Dziewczynek nie gwałcono. A co robiono? Piszę ten tekst  przed obejrzeniem filmu „Wezwanie” z 1996 r., który późną nocą pokaże TVP. To film o tym, jak na polecenie stanowojennego kierownictwa MSW „tylko” preparowano zarzuty przeciw lekarce i sanitariuszom pogotowia, żeby obronić  fałszywą wersję śmierci Grzegorza Przemyka. Tych ludzi „tylko” zamknięto do więzienia pod fałszywymi zarzutami. Niech Celiński pójdzie do nich ze swoim „tylko”.

Aktualne wydanie Uważam Rze dostępne na www.ekiosk.pl.

Wstępniak

Materiał Partnera

Jak wdrożyć SAP S/4HANA?

Nowoczesne systemy informatyczne to podstawa dobrze działającego i innowacyjnego przedsiębiorstwa. Dla wielu firm wyzwaniem nie jest wybór systemu ERP, ale jego wdrożenie. Dlaczego? Musi być...

ZAMÓW UWAŻAM RZE

Aktualne wydania Uważam Rze dostępne na www.ekiosk.pl

Komentarz rysunkowy

Felietony

Piotr BOŻEJEWICZ

Może i koniec, ale nie świata

• TAKO RZECZE [P] •Skoro Obama nawet w części nie okazał się takim cudotwórcą, jak przepowiadali eksperci, to czemu Trump miałby być taki groźny, jak go malują ci sami ludzie?