Najnowsza interwencja Uważam Rze

Cywilizacja

Ratownicy z zimną krwią

Zbigniew Wojtasiński

Czy głęboka hipotermia, czyli schładzanie organizmu do nawet 10 st. C, może ocalić życie wielu osób z ciężkimi obrażeniami ciała

Zgnieciona miednica, pęknięty pęcherz i rozerwane ciało od pasa w dół – takie fatalne obrażenia miał Marian Bublewicz, kierowca rajdowy znany przed laty niemal tak jak dziś Krzysztof Hołowczyc. Zdarzyło się to podczas wyścigu w Karkonoszach, gdy wpadł w poślizg i bokiem forda sierry owinął się dookoła drzewa. Chirurdzy mimo usilnych starań nie byli w stanie go uratować. Zmarł w 1993 r. w szpitalu w Lądku-Zdroju, bo tym razem jechał za szybko, jak powiedział dziennikarzom jeden z lekarzy, rozkładając bezradnie ręce.

W ratownictwie medycznym w Polsce i na świecie od tego czasu niewiele się zmieniło. Z danych USA wynika, że udaje się utrzymać przy życiu jedynie 7 proc. ofiar wypadków i osób z ranami kłutymi lub postrzałowymi. Najczęściej umierają one na skutek upływu krwi jeszcze przed przywiezieniem do szpitala albo na stole operacyjnym. Do wyjątków należy aktor Radosław Pazura, który cudem przeżył ciężki wypadek samochodowy pod Olsztynem. Podczas dwóch operacji, którym został poddany, trzeba było mu przetoczyć dwa razy po pięć litrów krwi. Jest jednak nadzieja, że wreszcie będzie to można zmienić dzięki zastosowaniu ratunkowej „zamrażarki”.

Za kilka tygodni w Pittsburghu i Baltimore ratownicy po raz pierwszy będą próbować ratować ludzi z rozległymi obrażeniami, szybko schładzając ich organizmy do temperatury zaledwie 10 st. C. Dzięki temu będzie można wydłużyć czas przeżycia ludzi z silnie krwawiącymi ranami co najmniej o jedną godzinę. W wielu sytuacjach powinno to wystarczyć, by przewieźć ich do najbliższego szpitala i przeprowadzić niezbędną operację, unikając jednocześnie poważniejszego uszkodzenia mózgu.

Wybudzanie przez oziębianie

Głęboka hipotermia opisywana była dotychczas jedynie w powieściach i filmach science fiction, w których wykorzystywano ją podczas długotrwałych podróży kosmicznych. Ale w medycynie jeszcze do niedawna nikt nie traktował jej poważnie. Lekarze posługują się jedynie umiarkowaną hipotermią podczas operacji usuwania tętniaków mózgu lub dochodzącej do serca aorty wstępującej. Aby je przeprowadzić, trzeba usunąć z organizmu krew i unieruchomić płuca. Ciało pacjenta jest wtedy schładzane do 20 st. C, co zmniejsza zapotrzebowanie mózgu na tlen. Kardiochirurdzy podczas operacji aorty mają 40–60 minut na wykonanie zasadniczego etapu zabiegu, jakim jest usunięcie uszkodzonego odcinka aorty i wstawienie w to miejsce sztucznego naczynia.

Od 2005 r. – zgodnie z zaleceniami Europejskiej Rady Resuscytacji – stosowana jest również łagodna hipotermia. Wykorzystuje się ją do ratowania osób z nagłym zatrzymaniem krążenia (na skutek zawału serca spowodowanego migotaniem komór). Gdy tylko ratownikom uda się przywrócić krążenie krwi, ciało chorego jest schładzane o kilka stopni – do 32–34 st. C. Można to zrobić, wykorzystując choćby woreczki z lodem, ochładzające materace i koce oraz hełmy chłodzące. Ale najlepsze efekty daje urządzenie do tzw. śródnaczyniowej wymiany ciepła, pozwalające kontrolować temperaturę ciała z dokładnością do 0,1 st. C. Wystarczy wprowadzić do żyły głównej cewnik zapewniający krążenie oziębianego płynu fizjologicznego.

Aktualne wydanie Uważam Rze dostępne na www.ekiosk.pl.

Wstępniak

Materiał Partnera

Jak wdrożyć SAP S/4HANA?

Nowoczesne systemy informatyczne to podstawa dobrze działającego i innowacyjnego przedsiębiorstwa. Dla wielu firm wyzwaniem nie jest wybór systemu ERP, ale jego wdrożenie. Dlaczego? Musi być...

ZAMÓW UWAŻAM RZE

Aktualne wydania Uważam Rze dostępne na www.ekiosk.pl

Komentarz rysunkowy

Felietony

Wojciech Romański

W smoczym kręgu

Adam Maciejewski

Polski kapitał na Kaukazie

Od 2014 r. w Armenii działa fabryka polskiej spółki Lubawa. Nawiązanie współpracy z rządem Armenii było możliwe dzięki promocji naszego przemysłu za granicą, wspieranej przez dotacje z UE