Najnowsza interwencja Uważam Rze

Felietony

Na wolność... (2)

Waldemar Łysiak

Tydzień temu napomknąłem, że XVIII–wieczne rozbiory Polski nie martwiły wtedy wszystkich Polaków, a licznych uradowały. Cieszył się też Salon międzynarodowy tamtej epoki, bo wśród projektantów zlikwidowania Rzeczypospolitej czołową rolę grała elita salonowa — masoneria. Wolter, główny apostoł wolności w Europie Oświeceniowej (miano bojownika o wolność przyniosły mu publiczne batalie przeciwko niesprawiedliwym wyrokom sądowym), choć mienił się wrogiem wszelakiego despotyzmu, pisał czołobitnie do króla Prus, Fryderyka Wielkiego: „Słyszałem, że to Wasza Królewska Mość wykoncypował rozbiór Polski. Wierzę, iż tak właśnie było, gdyż widzę geniusz tego przedsięwzięcia”, a pisząc do carycy Katarzyny wyraził zadowolenie, iż bez miłosierdzia tłucze ona „dewotów Częstochowskiej Madonny”. Polacy już przed stu kilkudziesięciu laty mogli się za poznać z tą antypolską wolteriadą, kiedy Romain Cornut wydał odnoszące się do rozbiorów fragmenty korespondencji sławnego „filozofa”(„Voltaire et la Pologne”1847).

Nie obwiniajmy wszakże o zlikwidowanie Rzeczypospolitej w stuleciu XVIII wyłącznie „wrogich potencji”, czyli niedobrych sąsiadów, bośmy sami sobie byli winni, zwłaszcza zdradziecka (korumpowana przez zaborców) magnateria, i głupia (korumpowana przez magnatów) szlachta. Jej patologiczny kult wolności bywa dzisiaj hagiografowany bezsensownie (exem plum Jarosław M. Rymkiewicz), mimo że to właśnie on budował pochylnię upadku państwa, prostą drogę do niewoli narodowej, do kajdanów. Jako akademicki wykładowca Historii Kultury i Cywilizacji, przez prawie 20 lat tłumaczyłem studentom, iż na tamtym etapie rozwoju Europy tylko absolutyzm (silna władza centralna) dawał szanse odpierania zakusów wrogich mocarstw, jednak u nas praktykujące „złotą wolność”  hordy nobilów terroryzowały królów siłą rozbestwionego sejmu, skutecznie sabotując każdą próbę zaprowadzenia absolutystycznej monarchii dysponującej silną armią regularną. Dzisiaj mówi się o tym coraz  częściej. Jakub Woziński: „W kryzysowych  momentach w skarbcu centralnym brakowało środków na prowadzenie wojen, bo szlachta była na tyle głupia, iż nie zdawała sobie sprawy, że w jej własnym interesie leży podtrzymywanie istnienia państwa, które zapewniało jej uprzywilejowaną pozycję”(2011). Andrzej Rachuba: „Szokującą krótkowzrocznością wykazywała się szlachta. Ona miała dobrze, więc w jej interesie  — jak błędnie rozumowała — nie było prowadzenie jakichkolwiek wojen. Szlachecki pacyfizm był stałym, można rzec ustrojowym, elementem Rzeczypospolitej. On przeszkadzał nie tylko w budowaniu imperium, ale nawet w ochronie granic (...) Tego pacyfizmu szlachty i jej niechęci do podatków nie można było ukrócić, bo nie było Syberii, na którą można by zesłać ze 100 szlachciców”(2011). Ową zabójczą dla państwa „złotą wolność”szlachecką cudzoziemcy piętnowali już w XVII wieku (Monsieur Paye: „Polska szlachta, brutalna i zgubnie zuchwała, czci jedynego bożka: swawolę, którą u nich nazywa się wolnością”, 1660), a tym bardziej w stuleciu XVIII (Gabriel Bonnot de Mably: „Polacy zupełnie nie rozumieją na czym polega godność wolnego narodu”, 1776).

Niewola to klatka. Jeszcze ćwierć wieku temu (a wcześniej tym bardziej) nie dawano u nas pisać takich rzeczy. Wszelako godność wolnego duchem człowieka domagała się, by jednak pisać — w „podziemiu” (wydawnictwa „bez debitowe”) lub metaforycznie i anagramicznie, czyli kontrcenzuralnie. Odbiorcy świetnie czytali „między wierszami”. I później dziękowali publicznie, gdy już było można; Andrzej Molik („Kurier Lubelski”1993): „Trzeba sobie uświadomić, w jakim czasie Waldemar  Łysiak pisał o tej ideologii klatki. Zmylił  tropy cenzury, i podpowiadał, że w przeciwieństwie do małp ludzie mogą powiedzieć:  Nie! I wierzyć w wolność. Niebawem słowo ciałem się stało. Kiedy to sobie uświadamiam...”itd. Ja natomiast uświadamiam  sobie dzisiaj, że tamta niewola była swoiście konieczna, by miliony ludzi mogły później posmakować innego systemu i nasycić się bądź rozczarować „odzyskaną wolnością”, znaczy: formalną depeerelizacją. Niezbadane są bowiem ścieżki, meandry, pułapki i refleksy tak wolności, jak i niewoli, czego najlepszym dowodem murzyńskie niewolnictwo w USA.

Poprzednia
1 2

Wstępniak

Materiał Partnera

Jak wdrożyć SAP S/4HANA?

Nowoczesne systemy informatyczne to podstawa dobrze działającego i innowacyjnego przedsiębiorstwa. Dla wielu firm wyzwaniem nie jest wybór systemu ERP, ale jego wdrożenie. Dlaczego? Musi być...

ZAMÓW UWAŻAM RZE

Aktualne wydania Uważam Rze dostępne na www.ekiosk.pl

Komentarz rysunkowy

Felietony

Edyta Żyła

Doradzą i przeszkolą

Znaczna część unijnych pieniędzy trafia do doradców, którzy pomagają zakładać firmy lub je rozwijać. Przedsiębiorcy mogą więc liczyć na bezpłatne szkolenia, wsparcie doświadczonych mentorów albo pomoc w przygotowaniu strategii marketingowej

Wojciech Romański

W smoczym kręgu