Najnowsza interwencja Uważam Rze

Temat numeru

Meryl Streep, nowa twarz Margaret Thatcher

Thatcher rządziła naprawdę

Piotr Zaremba

Autorkę „Żelaznej Damy” interesował dramat kobiety. Ale nakręcił jej się traktat o powołaniu polityka

Kiedyś chodziło o to, żeby czegoś dokonać, teraz o to, żeby być kimś – mówi współczesna Margaret Thatcher, stara kobieta mająca halucynacje i kłopoty z pamięcią. To uwaga wygłoszona nawykłym do składania deklaracji ex cathedra głosem na kolacji, na której ludzie zbierają się, aby zrobić żyjącej wspomnieniami polityk przyjemność. Była premier kieruje ją do kobiety, która chce jej wyrazić uszanowanie.

Zmieniać świat

To dziwnie banalne prościutkie zdanie, jakby z książki zawierającej umoralniające nauki: jak żyć. Podczas filmu „Żelazna Dama" Margaret Thatcher grana przez Meryl Streep wygłasza kilkakrotnie takie sentencje. Niektóre są mądrościami jej ojca, sklepikarza, inne – jej obserwacjami, czasem formułowanymi współcześnie, z perspektywy świata, który już właściwie przeminął. Anglii próbującej bronić kupieckich wartości i własnej godności w polityce światowej. Ale akurat to stwierdzenie staje się kwintesencją całego filmu.

Premier David Cameron krytykujący to dzieło (choć chwalący aktorstwo Streep) powiedział, że jest to film o starości. Jeśli każdy widzi temat filmu inaczej, świadczy to o jego sile przekazu. Dla mnie była to opowieść o przywództwie, o powołaniu polityka, aby – to także w sumie banalne słowa Thatcher – zmieniać świat.

Mniej nawet istotne, czy ma ona rację, fundując Wielkiej Brytanii twardą kurację powrotu do twardych mieszczańskich wartości, gdy pieniędzy nie wydaje się ponad miarę, a każdego obywatela próbuje się uczyć przede wszystkim samodzielności, a nie życia na koszt państwa.

Ważne, że ona w ten przekaz wierzy i próbuje go realizować, często bez oglądania się na polityczne konsekwencje. Kontrast z polityką współczesną, opartą na socjotechnice i sondażach, jest porażający. Także, choć chcę podkreślić nie tylko, z pozbawioną takiego silnego przywództwa dzisiejszą Polską.

Czy podobny cel stawiała sobie reżyser tego filmu Phyllida Lloyd? Niekoniecznie. Na przedpremierowym pokazie pytałem o wrażenia innych widzów, wśród których niemało było polityków: kilku ministrów obecnego rządu, ale i paru znaczących przedstawicieli prawicowej opozycji. Oceny były generalnie pozytywne, ale dało się w nich też wyczuć wahania, może niedosyt.

Czy film wystarczająco dużo opowiedział o brytyjskiej polityce? A może koncentrował się za bardzo na indywidualnej historii kobiety? Padały sprzeczne oceny.

Aktualne wydanie Uważam Rze dostępne na www.ekiosk.pl.

Wstępniak

Materiał Partnera

Jak wdrożyć SAP S/4HANA?

Nowoczesne systemy informatyczne to podstawa dobrze działającego i innowacyjnego przedsiębiorstwa. Dla wielu firm wyzwaniem nie jest wybór systemu ERP, ale jego wdrożenie. Dlaczego? Musi być...

ZAMÓW UWAŻAM RZE

Aktualne wydania Uważam Rze dostępne na www.ekiosk.pl

Komentarz rysunkowy

Felietony

Andrzej Sadowski

Wolność tak, ułatwienia nie

• RAZ POD WOZEM, RAZ POD WOZEM • Dopóki rządzący w Polsce będą mówić o ułatwieniach i ulgach dla przedsiębiorców, a nie o przywróceniu wolności gospodarczej, dopóty nie wybijemy się na ekonomiczną niepodległość