Najnowsza interwencja Uważam Rze

Tu i teraz

Dopadł mnie reklamowy koszmar

Igor Zalewski

Gdy głowę ma się pełną wiedzy zaczerpniętej z reklamowych spotów, inaczej się patrzy na ludzi z pierwszych stron gazet

Lepiej nie oglądać reklam w telewizji. Nie to, że są głupie, choć są. Poważniejszym problemem jest to, że dowiadujemy się z nich o swoich znajomych takich rzeczy, których nie chcielibyśmy wiedzieć.

Olśniło mnie podczas bloku reklamowego emitowanego w przerwie meczu Polska – Portugalia. Większość reklamówek adresowanych była do facetów mających problemy z erekcją. Miały one ustąpić w efekcie systematycznego spożywania rozmaitych specyfików, przy czym każdy z nich zapewniał, że jest najlepszy. Czynił to zazwyczaj przy pomocy wyzywającej laski tańczącej w wyuzdanym stroju. Nie wiem, jak inni faceci, ale gdyby moja żona gibała się w gorsecie po kuchni, to umarłbym ze śmiechu i namiętny seks raczej nie wchodziłby w grę.

Zostawmy jednak realizm spotów na boku. Ważne i podejrzane  jest co innego: liczba środków na potencję. To musi znaczyć, że problem jest powszechny. Ogromna różnorodność prochów przeciwbólowych i święta wojna paracetamolu z ibuprofenem sugerują, że ból głowy oraz przeziębienie to dość częste przypadłości. I faktycznie tak jest. A zatem, kurczę, i facetów mających problemy z „tymi sprawami" jest do licha i ciut, ciut. Porażająca świadomość.

Aktualne wydanie Uważam Rze dostępne na www.ekiosk.pl.

Wstępniak

Materiał Partnera

Jak wdrożyć SAP S/4HANA?

Nowoczesne systemy informatyczne to podstawa dobrze działającego i innowacyjnego przedsiębiorstwa. Dla wielu firm wyzwaniem nie jest wybór systemu ERP, ale jego wdrożenie. Dlaczego? Musi być...

ZAMÓW UWAŻAM RZE

Aktualne wydania Uważam Rze dostępne na www.ekiosk.pl

Komentarz rysunkowy

Felietony

Andrzej Sadowski

Wolność tak, ułatwienia nie

• RAZ POD WOZEM, RAZ POD WOZEM • Dopóki rządzący w Polsce będą mówić o ułatwieniach i ulgach dla przedsiębiorców, a nie o przywróceniu wolności gospodarczej, dopóty nie wybijemy się na ekonomiczną niepodległość