Najnowsza interwencja Uważam Rze

Felietony

Wicepremier Donald Tusk

Piotr Gabryel

Po pięciu latach wspólnego administrowania Polską PO i PSL zawiązały koalicję. Tyle że to koalicja PSL–PO

W  ostatnich tygodniach wiele razy pytano mnie: czy koalicja PO–PSL się rozpadnie? Odpowiadałem konsekwentnie: jak się może rozpaść coś, co nigdy nie zostało zawarte, ergo: coś, co nie istnieje? Oczywiście coś takiego – nieistniejącego – rozpaść się po prostu nie może.

A koalicja rządząca Polską nie została zawarta przez Donalda Tuska i Waldemara Pawlaka ani po wyborach w roku 2007 (kiedy to podpisali jedynie mętną „deklarację polityczną"), ani po wyborach w roku 2011 (gdy nie podpisali nawet takiej deklaracji).

Liderzy Platformy i Stronnictwa jedynie podzielili się wówczas stanowiskami w administracji państwowej i w spółkach Skarbu Państwa i wszędzie tam, gdzie się dało. I to wszystko. Nie było żadnego porozumienia programowego, dotyczącego na przykład tych reform, które PO i PSL chciałyby w kadencji 2007–2011, a potem w kadencji 2011–2015 wspólnie przeprowadzić.

A potem był dyktat Donalda Tuska, eufemistycznie nazywany exposé premiera. Otóż nowy-stary szef rządu, komunikując w listopadzie 2011 r. w Sejmie plan działań swego gabinetu, uzgodniony chyba tylko z najbliższymi współpracownikami, po prostu ogłosił, czego chce, aby w tej kadencji parlamentarzyści PO i PSL pokornie przegłosowali. I o ile posłowie oraz senatorowie Platformy nie mają (na razie) wielkiego wyboru i muszą temu dyktatowi ulec, o tyle parlamentarni politycy PSL mogą (co było i jest widać) uciec się do całkiem innego rozwiązania.

I oto, w rezultacie, proszę. Wreszcie, na naszych oczach – powoli, w politycznych bólach i męczarniach – zawiązała się koalicja rządząca naszą wspaniałą zieloną wyspą. Aż chciałoby się zakrzyknąć: Lepiej późno niż wcale! To naprawdę koniec z życiem Platformy z PSL na kartę rowerową oraz Donalda Tuska z Waldemarem Pawlakiem na kocią łapę.

Tyle tylko, że – po pierwsze – na razie jest to koalicja do załatwienia tylko jednej sprawy, czyli wydłużenia wieku emerytalnego. A po drugie, jak się okazuje, nie jest to koalicja PO–PSL, lecz  PSL–PO. Z ustaleń dotyczących emerytur czarno na białym wynika, że Waldemar Pawlak (jak zwykle?) koncertowo ograł Donalda Tuska.

O ile bowiem pieniądze wypłacane na emerytury częściowe wyborców partii Tuska pomniejszą kapitał na ich emerytury właściwe (czyli zmniejszą wysokość ich emerytur), to wyborców partii Pawlaka rozwiązanie to nie dotknie nawet w najmniejszym stopniu: emerytury docelowe KRUS-owców wskutek wypłacania im wcześniej emerytur częściowych nie zmaleją nawet o złotówkę. I kto tu jest prawdziwym premierem, wicepremierze Tusk?

Wstępniak

Materiał Partnera

Jak wdrożyć SAP S/4HANA?

Nowoczesne systemy informatyczne to podstawa dobrze działającego i innowacyjnego przedsiębiorstwa. Dla wielu firm wyzwaniem nie jest wybór systemu ERP, ale jego wdrożenie. Dlaczego? Musi być...

ZAMÓW UWAŻAM RZE

Aktualne wydania Uważam Rze dostępne na www.ekiosk.pl

Komentarz rysunkowy

Felietony

Intermedia

• MYŚLI I SŁOWA • BEATA SZYDŁO