Najnowsza interwencja Uważam Rze

Felietony

Trudne fakty i teorie

Paweł Lisicki

Kilka tygodni temu postulowałem, żeby albo wznowić działanie komisji Millera, albo też znaleźć inny sposób, by odpowiedzieć na wątpliwości związane ze śledztwem smoleńskim.

Jak łatwo było przewidzieć, nic takiego nie nastąpiło. Ukazało się wprawdzie kilka wywiadów przedstawicieli władz, tyle że często ograniczały się one do wyśmiewania twierdzeń przeciwników. Szkoda. Rozumiem, że może to być z różnych względów wygodne politycznie, tym niemniej dla budowy społecznego zaufania taka postawa lekceważenia i a priori odrzucania ma zgubne skutki.

Tymczasem pytań jest coraz więcej. Dzięki działalności kilku polskich naukowców, takich jak choćby profesor Wiesław Binienda , trudniej jest przyjmować oficjalną wersję tego, co wydarzyło się w Smoleńsku. Ba, ich ustalenia prowadzą do tego, że niektórzy politycy, jak prezes PiS Jarosław Kaczyński, uznają teorię o zamachu na Tu-154 za jedyne racjonalne obecnie wytłumaczenie tragedii.

Nie mam zamiaru podważać dobrej woli i wysiłku tych naukowców. Z pewnością musieli się liczyć z ryzykiem. Gotowość, by iść pod prąd dominującej opinii, nie jest rzeczą łatwą. Wymaga odwagi i silnej wiary w swoje racje. To zaś znamionuje ludzi dążących do prawdy. Niemniej odwaga głoszenia rzeczy niepopularnych nie zapewnia jeszcze wiedzy; cnota moralna nie musi iść w parze ze zdolnością trafnego wnioskowania o faktach. Te skądinąd proste maksymy przychodzą mi na myśl, kiedy słucham niektórych wypowiedzi zwolenników teorii zamachowej. Warto zadać pytanie, czy nie zbyt łatwo przechodzą od uzasadnionych niekiedy wątpliwości do hipotez, które to znowu traktują jak dowody. I czy nie zachowują się przy tym podobnie jak ich oponenci, machnięciem ręki zbywając słabe punkty swego stanowiska.

I tak choćby profesor Binienda w rozmowie z „Faktem" pytany o to, w jaki sposób mogło dojść do złamania brzozy, jeśli nie uderzył w nią Tu-154, odpowiada, że pień mógł ściąć wcześniej rosyjski ił. Tak samo mówi, że również pozostałe drzewa, których złamanie przypisuje się polskiemu samolotowi, mogły zostać ścięte przez inne samoloty. Być może. Być może wszyscy stali się ofiarą mistyfikacji. Sugerowanie jednak, że samoloty tną drzewa jak kosa pszenicę, nie doznając przy tym szwanku, nie wydaje mi się wzmacniać wiarygodności tez profesora. Chyba że potrafiłby on wskazać przykłady samolotów, które po zderzeniu z drzewem latały dalej swobodnie i bez awarii. Podobne kłopoty sprawia mi przyjęcie teorii o wybuchach dynamitu, skoro prokuratorzy nie znaleźli do tej pory śladów żadnej substancji. Niechlujnie szukali – jak sugerują niektórzy? Trudno to przyjąć.

Racjonalność teorii zależy nie od tego, na ile zaspokaja ludzką potrzebę rozumności świata, ale od tego, jak radzi sobie z trudnymi wobec niej faktami. A te – brak śladów substancji wybuchowej i ścięte drzewa – pozostają.

Wstępniak

Materiał Partnera

Jak wdrożyć SAP S/4HANA?

Nowoczesne systemy informatyczne to podstawa dobrze działającego i innowacyjnego przedsiębiorstwa. Dla wielu firm wyzwaniem nie jest wybór systemu ERP, ale jego wdrożenie. Dlaczego? Musi być...

ZAMÓW UWAŻAM RZE

Aktualne wydania Uważam Rze dostępne na www.ekiosk.pl

Komentarz rysunkowy

Felietony

Hubert Kozieł

Czy Podesta zadławi się pizzą?

• SPISKOWA TEORIA WSZYSTKIEGO • Wybory prezydenckie w Stanach Zjednoczonych były wielkim zwycięstwem zwolenników spiskowej teorii dziejów. Potwierdziły bowiem wiele ich tez