Najnowsza interwencja Uważam Rze

Felietony

Gdzie to Euro?

Krzysztof Feusette

Amsterdam kipi w oczekiwaniu na Euro. W Warszawie można kipnąć z nudów

Dawno, dawno temu, za siedmioma porażkami i siedmioma aferami rozciągała się na europejskim horyzoncie groteskowa Atlandyta, zwana przez swego władcę Zieloną Wyspą. Mieszkańców podzielono tam na podstawie jednej tylko ankiety: „Czy dostrzega Pan/Pani zieloność naszej wyspy, czy wręcz przeciwnie? Jeśli tak, staje się Pan/Pani elitą intelektualną, artystyczną, naukową i medialną. A jeśli nie – kij Panu/Pani w oko, siedem lat chudych i moherowy krzyż na drogę".

Mijały lata, układ był prosty, ci na lewo, ci na prawo. A jednak od długich tygodni frasunek malował się na refleksyjnie zaciśniętym obliczu władcy. Doskwierać mu bowiem zaczęło, że jego popularność coraz bardziej przypomina kurczącą się po każdym praniu kolorową czapeczkę, którą przywiózł sobie z dalekiego Peru.

Cóż, kiedy z pustego i próżny Salomon nie naleje. Całkowita rozbieżność mitu założycielskiego z rzeczywistym obrazem kraju stawała się widoczna nawet dla wiecznie zaspanych lemingów, które pasły się na królewskich polach. Już nawet w najcichszych domostwach słychać było przerażającą plotkę: Zielona Wyspa nie jest wyspą! Wokół niej są inne kraje! Bezpieczniejsze, bardziej przyjazne, uczciwsze... Morał jest taki: jeśli się chce przekonać ludzi, że żyją w raju, to trzeba im pozamykać granice. Inaczej nici z picu.

Właśnie wróciłem z Amsterdamu. Stolica Holandii jest obwieszona wielkimi piłkami i szarfami w kolorze pomarańczowym, jak stroje tamtejszych piłkarzy, na każdym rogu można w każdym rozmiarze nabyć koszulki z ich nazwiskami. Nikt nie może mieć wątpliwości: za chwilę zacznie się wielkie piłkarskie święto.

W Warszawie, choć święto to ma się zacząć właśnie tu, nie w Amsterdamie, jakoś tego nie widać. Stolicą nadal trzęsie Krytyka Polityczna, a jej się Euro 2012 nie podoba. Kazimiera Szczuka zgrzyta zębami, że to święto, ale prostytucji, a potem nie pozwala kobietom do towarzystwa decydować, gdzie, komu i za ile chcą towarzyszyć. A gdyby chodziło o męskie prostytutki z gejowskich agencji? Czy bicz Kazimiery uderzy w nie tak samo, czy może jednak obroni panów pracujących inaczej przed ciemnogrodem, który już nawet „tych spraw" nie pozwala robić, z kim i jak się chce?!

Śmieszna lewico z Nowego Światu, zróbmy tak: my, kibice, nie będziemy opiniować parad „homo sapiesz" w różowych boa, a wy odpiłkujecie się od Euro, którego rangi zwyczajnie nie ogarniacie. Podobnie, niestety, jak prezydent Warszawy.

Wstępniak

Materiał Partnera

Jak wdrożyć SAP S/4HANA?

Nowoczesne systemy informatyczne to podstawa dobrze działającego i innowacyjnego przedsiębiorstwa. Dla wielu firm wyzwaniem nie jest wybór systemu ERP, ale jego wdrożenie. Dlaczego? Musi być...

ZAMÓW UWAŻAM RZE

Aktualne wydania Uważam Rze dostępne na www.ekiosk.pl

Komentarz rysunkowy

Felietony

Andrzej Sadowski

Wolność tak, ułatwienia nie

• RAZ POD WOZEM, RAZ POD WOZEM • Dopóki rządzący w Polsce będą mówić o ułatwieniach i ulgach dla przedsiębiorców, a nie o przywróceniu wolności gospodarczej, dopóty nie wybijemy się na ekonomiczną niepodległość