Najnowsza interwencja Uważam Rze

Felietony

Trzymam kciuki za Angelę Merkel

Piotr Gabryel

Po śmierci tandemu Merkozy górę biorą zwolennicy gaszenia benzyną pożaru w strefie euro

Francuscy wyborcy, posyłając na zieloną trawkę swego niedawnego prezydenta Nicolasa Sarkozy'ego, przy okazji wysadzili w powietrze rządzący przez ostatnie lata Europą niemiecko-francuski tandem Merkel–Sarkozy.

A to oznacza, że przestał istnieć dwugłowy smok Merkozy, mniej czy bardziej konsekwentnie, wszelako próbujący – prośbą i groźbą – zachęcać/zmuszać państwa Europy do redukowania wysokości ich deficytów budżetowych oraz szerzej – do prowadzenia racjonalnej polityki budżetowej, co dziś równa się polityce zaciskania pasa.

Następca Sarkozy'ego Francois Hollande jest zdecydowanym zwolennikiem tak zwanej polityki prowzrostowej – tak zwanej, bo nakierowanej w istocie na drukowanie pustych pieniędzy, co – jak wiadomo – dobrze się skończyć po prostu nie może.

Z tego powodu niedawny szczyt państw UE sprowadzony został właśnie do przeciągania liny między tracącą wpływy orędowniczką polityki oszczędności kanclerz Angelą Merkel a rosnącymi w siłę zwolennikami pompowania w gospodarkę setek miliardów euro. Bo do Hollande'a dołączają inni, choćby premierzy Hiszpanii Mariano Rajoy i Włoch Mario Monti.

Sposobów na gaszenie benzyną pożaru w strefie euro zwolennicy tej drogi już teraz mają na podorędziu kilka, a jak będzie trzeba, znajdą jeszcze więcej. Chcieliby na przykład, aby Europejski Bank Centralny pieniądze ze swego funduszu ratunkowego przeznaczał nie tylko na „dostarczanie płynności" państwom, ale także bankom. Marzą też o emitowaniu euroobligacji, takich samych dla wszystkich państw strefy wspólnego pieniądza, a więc także np. dla Grecji i Niemiec, co już samo w sobie brzmi zabawnie; a raczej brzmiałoby tak, gdyby nie brzmiało strasznie. Wszystkie te pomysły sprowadzają się w istocie do zamiaru – pytanie, czy w pełni uświadamianego – utopienia Europy w oceanie euro. A to, niestety, nie może się nie odbić fatalnie na polskim złotym, a więc Polsce.

I właśnie dlatego gorąco kibicuję Angeli Merkel, by wszelkimi dostępnymi jej, demokratycznymi sposobami zachęcała liderów państw UE do pozostania w obozie zwolenników oszczędności. Inna sprawa, że jest to zadanie najpewniej nie do wykonania przez większość krajów znajdujących się dziś w strefie euro bez jej opuszczenia. Ale akurat ten problem, coraz więcej znaków na to wskazuje, zostanie rozwiązany szybciej, niż nam się wydaje.

A wtedy, jeśli demokratyczna większość w którymś z tych państw zdecyduje się drukować swą nową-starą walutę – drachmę, lira, peso czy franka – bez pokrycia i bez końca, czyli popełnić zbiorowe, gospodarcze samobójstwo, to niech sobie tak czyni. Ale już wyłącznie na własną odpowiedzialność i na własny rachunek.

Wstępniak

Materiał Partnera

Jak wdrożyć SAP S/4HANA?

Nowoczesne systemy informatyczne to podstawa dobrze działającego i innowacyjnego przedsiębiorstwa. Dla wielu firm wyzwaniem nie jest wybór systemu ERP, ale jego wdrożenie. Dlaczego? Musi być...

ZAMÓW UWAŻAM RZE

Aktualne wydania Uważam Rze dostępne na www.ekiosk.pl

Komentarz rysunkowy

Felietony

Artur Osiecki

Brexit mobilizuje regiony

Województwa chcą przyspieszyć realizację nowych programów regionalnych zarówno ze względu na zbliżający się przegląd unijny, jak i potencjalne negatywne konsekwencje wyjścia Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej