Najnowsza interwencja Uważam Rze

Tu i teraz

Niejawne szwadrony bezpieki

Sławomir Cenckiewicz

Mimo trwających już kilkanaście lat studiów nad działalnością polskiej bezpieki nasz stan wiedzy o pracownikach na etatach „N” (niejawnych) wciąż pozostaje w fazie początkowej

Interesujący artykuł Włodzimierza Domagalskiego na temat działalności mjra Mariana Pękalskiego vel Mariana Kotarskiego w warszawskim podziemiu solidarnościowym każe nam zastanowić się nad rolą głęboko zakonspirowanych w ruchu antykomunistycznym kadrowych funkcjonariuszy SB (zatrudnionych w MSW na etatach niejawnych). Na dobrą sprawę ujawniono dotychczas jedynie dwa przypadki funkcjonariuszy na etatach „N" zbliżone po części do sprawy Pękalskiego (Kotarskiego) – rozpracowującego gdańskie podziemie Janusza Molki (ps. Nowak) oraz inwigilującego emigrację, a przy okazji także główny nurt podziemia w kraju Tomasza Turowskiego (ps. Ritte i Orsom).

O ile jednak w miarę zrozumiałe jest konspirowanie przerzucanych na Zachód oficerów pionu nielegalnego wywiadu (jak w przypadku Turowskiego), o tyle analogiczna działalność bezpieki lokującej swoich pracowników w szeregach krajowego podziemia wciąż pozostaje tajemnicą. Brakuje na ten temat podstawowych dokumentów normatywnych – instrukcji, wytycznych, pełnych danych statystycznych, a to, co przynajmniej potencjalnie znajduje się w zasięgu ręki historyka, jest często skrywane klauzulami tajności, których dysponentami są obecne tajne służby.

Aktualne wydanie Uważam Rze dostępne na www.ekiosk.pl.

Wstępniak

Materiał Partnera

Jak wdrożyć SAP S/4HANA?

Nowoczesne systemy informatyczne to podstawa dobrze działającego i innowacyjnego przedsiębiorstwa. Dla wielu firm wyzwaniem nie jest wybór systemu ERP, ale jego wdrożenie. Dlaczego? Musi być...

ZAMÓW UWAŻAM RZE

Aktualne wydania Uważam Rze dostępne na www.ekiosk.pl

Komentarz rysunkowy

Felietony

Piotr BOŻEJEWICZ

Może i koniec, ale nie świata

• TAKO RZECZE [P] •Skoro Obama nawet w części nie okazał się takim cudotwórcą, jak przepowiadali eksperci, to czemu Trump miałby być taki groźny, jak go malują ci sami ludzie?