Najnowsza interwencja Uważam Rze

Felietony

To tylko bałagan w papierach

Paweł Lisicki

Ciężki jest los felietonisty, który co tydzień musi wynajdywać zwroty i słowa pokazujące, w jak bardzo absurdalnej i niedorzecznej sytuacji znajduje się Polska.

Wszystkie te jeremiady, narzekania, szat darcie, sprzeciwy przemieniają się szybko w konwencję, w retorykę, w grę. Umyka – obawiam się – to, co naprawdę złowrogie, fatalne, niszczące. A to się właśnie wydarza.

Oto Prokuratura Okręgowa Warszawa-Praga umorzyła śledztwo dotyczące organizacji wizyt premiera i prezydenta w Smoleńsku. Prokuratorzy nie znaleźli powodów, by postawić zarzuty któremukolwiek z urzędników odpowiadających za przygotowanie tragicznego lotu z 10 kwietnia 2010 r. Czyli to, że wybrano nieczynne lotnisko, że nie było przygotowanych procedur lądowania na nim, że nikt nie sprawdził dokładnie jego terenu, nikt nie zadbał o przygotowanie lotniska zapasowego, to wszystko bez znaczenia? Owszem – piszą śledczy – nieprawidłowości były, ale da się je sprowadzić do „bałaganu w papierach". Więcej, jak napisali w uzasadnieniu prokuratorzy: „W niniejszej sprawie funkcjonariusze publiczni nie działali w celu spowodowania katastrofy ani nie przewidywali i nie mogli przewidzieć jej skutku".

Czytam te słowa i naprawdę nie rozumiem. Czy to są prokuratorzy, czy małe dzieci? Rozumiem, że organy śledcze polskiego państwa przechodzą do porządku dziennego nad możliwą odpowiedzialnością za organizację lotu, w którym giną prezydent i kilkudziesięciu wysokich rangą przedstawicieli państwa, bo „funkcjonariusze publiczni nie działali w celu spowodowania katastrofy"? Pusty śmiech człowieka bierze. Naprawdę? To ma być badanie odpowiedzialności? Wystarczy, że urzędnicy kancelarii premiera, którzy w sensie formalnym przygotowywali wizyty, nie chcieli nikogo zabić, i koniec? Żadnych winnych? Nawet za „bałagan w papierach" nikt nie odpowie? Prokuratorzy zachowali się tak, jakby prowadzili nie śledztwo w sprawie dotyczącej śmierci prezydenta i towarzyszących mu osób, ale wypadku drogowego, w którym co najwyżej doszło do drobnej stłuczki.

Nic dziwnego, że widząc takie poniżanie sprawiedliwości i godności państwa, wielu ludzi zaczyna myśleć, iż musi się tu kryć drugie dno. Niemożliwe – myślą sobie – żeby to tylko głupota, lizusostwo i strach. Niemożliwe, żeby coś się za tym nie kryło głębszego, jakaś tajemnica, zagadka, ba, spisek może. Rzeczywiście, gdyby ktoś chciał polskie państwo ośmieszyć, wyszydzić i popsuć, lepszych wykonawców niż śledczy z Pragi by nie znalazł.

Sam już nie wiem, co o tym myśleć. Na trzeźwo i na jawie nie da się tego pojąć. Przecież wniosek, jaki płynie z takiego postanowienia prokuratury, jest oczywisty: a niech sobie bałagan trwa, a niech sobie chaos postępuje, niech wreszcie sobie samoloty spadają. Przecież między bałaganem w papierach a bezpieczeństwem związku brak. Doprawdy, to gorzej niż w najczarniejszych snach.

Wstępniak

Materiał Partnera

Jak wdrożyć SAP S/4HANA?

Nowoczesne systemy informatyczne to podstawa dobrze działającego i innowacyjnego przedsiębiorstwa. Dla wielu firm wyzwaniem nie jest wybór systemu ERP, ale jego wdrożenie. Dlaczego? Musi być...

ZAMÓW UWAŻAM RZE

Aktualne wydania Uważam Rze dostępne na www.ekiosk.pl

Komentarz rysunkowy

Felietony

Piotr BOŻEJEWICZ

Może i koniec, ale nie świata

• TAKO RZECZE [P] •Skoro Obama nawet w części nie okazał się takim cudotwórcą, jak przepowiadali eksperci, to czemu Trump miałby być taki groźny, jak go malują ci sami ludzie?