Najnowsza interwencja Uważam Rze

Cywilizacja

Schwytani w pajęczynę franczyzy

Anna Kilian

To wszystko zupełnie niepotrzebne, to wszystko tylko dla kasy. „Niesamowity Spider-Man" jest powtórką z rozrywki. Wiele z tego, co proponuje w swoim filmie reżyser Marc Webb, już przecież widzieliśmy.

 

Niesamowity Spider-Man
reż. Marc Webb,
USA 2012

Ile razy można opowiadać historię wykluwania się i hartowania w ogniu miejskich walk Człowieka Pająka? Przejmować się traumą Petera Parkera po stracie rodziców, jego brakiem popularności w szkole i ogólnym zahukaniem? Wiele, wiele razy, bo Pająk z ekranu przyniósł do tej pory zyski rzędu 1mld 100 mln dol. „Niesamowity Spider-Man" nie jest kontynuacją trzech filmów Sama Raimiego z Tobeyem Maguire'em. To nie ich sequel ani prequel, ale reboot, czyli restart, czyli „jeszcze raz od nowa", tylko inaczej, ze świeżymi pomysłami, rozwiązaniami i aktorami. Czasem taki odmieniony początek to olśnienie, jak trylogia Christophera Nolana o Batmanie („Batman – Początek", „Mroczny rycerz", „Mroczny rycerz powstaje" – polska premiera 27 lipca), albo przynajmniej bardzo dobra reaktywacja, jak „Star Trek" z 2009 r. Ale „Niesamowity Spider-Man" taki nie jest. To tylko wykalkulowany, podyktowany miłością do pieniędzy produkt franczyzowy. Cieniutka akcja dłuży się przez ponad dwie godziny. Aktorzy są źle obsadzeni – Emma Stone w roli ukochanej Petera jest zbyt dojrzała na uczennicę (mogłaby zagrać jego seksowną nauczycielkę), a Rhys Ifans jako ofiara laboratoryjnego eksperymentu rozczarowuje nijakością. Lubiłam Maguire'a. Andy Garfield – nowy Spider – to przy nim chłopię.

Aktualne wydanie Uważam Rze dostępne na www.ekiosk.pl.

Wstępniak

Materiał Partnera

Jak wdrożyć SAP S/4HANA?

Nowoczesne systemy informatyczne to podstawa dobrze działającego i innowacyjnego przedsiębiorstwa. Dla wielu firm wyzwaniem nie jest wybór systemu ERP, ale jego wdrożenie. Dlaczego? Musi być...

ZAMÓW UWAŻAM RZE

Aktualne wydania Uważam Rze dostępne na www.ekiosk.pl

Komentarz rysunkowy