Najnowsza interwencja Uważam Rze

Felietony

Jeden dzień milczenia

Paweł Lisicki

Czy na temat Powstania Warszawskiego można napisać coś nowego?

Ostatnie obchody, a właściwie towarzyszące im komentarze pokazują, że tak. Najbardziej zaskoczyły mnie głosy osób, które mają dla polskiej kultury wielkie zasługi, ale które, mam nieodparte wrażenie, w ostatnim czasie nieco się pogubiły.

I tak wybitny skądinąd historyk Norman Davies stwierdził, że „żałoba nie powinna być związana z triumfalizmem i samozadowole-niem. Nie wiem, czy dzieci uczestniczące w tych uroczystościach wierzą, że Polacy powstanie wygrali. Ale na pewno lekceważy się te straszne koszty ludzkie". Autor ważnej książki o powsta-niu dodał, że należy potępić awantury w czasie żałoby, a obchody najlepiej byłoby zakończyć. Czytałem te słowa i zdumiewałem się. Twierdze-nie, że  na cmentarzu nie powinno dochodzić do awantur, jest oczywistością. Jednak nie pojmuję, jak ktoś o zdrowych zmysłach może z tego, że czasem do nich dochodziło, wyciągać wniosek, że należy skasować obchody?

Davies najpierw stwierdza, że nie wie, czy dzieci wierzą, że Polacy powstanie wygrali, a potem mówi, że lekceważy się koszty ludzkie. Skoro nie wie, to po co mówi? Na jakiej podstawie opowiada takie rzeczy? Czy hołd dla odwagi, szacunek dla walczących, uznanie dla hartu ducha powstańców to tryumfalizm? Czy przeświadczenie, że są wartości wyższe niż życie – jak walka o niepodległość i wolność – jest czymś nagannym?

O ile w przypadku Daviesa chodzi o człowieka, który swymi książkami zdobył sobie prawo do oceniania, choćby błędnego, obchodów powstania, o tyle w przypadku innych znawców już tak nie jest. Dlatego diabli mnie biorą, kiedy widzę, jak nagle w roli eksperta i autorytetu występuje niejaki Jan Hartmann. Któż to? Etyk.

Według niego „jeśli chodzi o rocznicę 1 sierpnia, to niesmak budzi sposób, w jaki powstanie jest propagandowo opracowywane przez ostatnie kilkanaście lat. Tamto wydarzenie było przede wszystkim straszliwą tragedią, a tymczasem jego potworność, związana ze śmiercią ponad 200 tys. ludzi, jest zupełnie przesłonięta przez retorykę chluby i dumy". Rozumiem, że dla Hartmanna ideałem była sytuacja sprzed kilkunastu lat, kiedy to pamięć o powstaniu nie była tak ważna. O tak, kilkanaście lat temu, a już szczególnie w PRL, żadnej propagandy nie uprawiano. Dopiero teraz, kiedy prawica wykorzystuje powstanie, nadeszły złe czasy. Jeszcze trochę i okaże się, że pójście na cmentarz to już jest chluba i duma, a nie uznanie tragedii.

Ja to mam właściwie tylko jedną prośbę do etyka Hartmanna i podobnych specjalistów od moralności: błagam, czy musicie to robić akurat 1 sierpnia? Żeby się mądrzyć, macie 363 dni w roku. W tym jednym dniu postarajcie się nie przeszkadzać. Nie chcecie czcić powstania? To wasza sprawa. Ale po prostu przez tych kilkanaście godzin bądźcie cicho. Tylko tyle.

Wstępniak

Materiał Partnera

Jak wdrożyć SAP S/4HANA?

Nowoczesne systemy informatyczne to podstawa dobrze działającego i innowacyjnego przedsiębiorstwa. Dla wielu firm wyzwaniem nie jest wybór systemu ERP, ale jego wdrożenie. Dlaczego? Musi być...

ZAMÓW UWAŻAM RZE

Aktualne wydania Uważam Rze dostępne na www.ekiosk.pl

Komentarz rysunkowy