Najnowsza interwencja Uważam Rze

Inne zasady dla wybranych

Piszę ten list w związku z pracami syna pana premiera Tuska w dwóch konkurencyjnych firmach.

Dziwi mnie, że w jego umowach o pracę nie było klauzul dotyczących zakazu pracy dla konkurencji. Jest to obecnie standard w większych przedsiębiorstwach. Dziwne, że młody, inteligentny człowiek o tym nie wiedział, gdyż zdecydowana większość pracowników jest tego świadoma,  jak i konsekwencji za jej złamanie. Pomijając umowę – pozostaje pytanie o etyczność. Największym jednak przeoczeniem ze strony mediów – a może nie jest to zwykłe przeoczenie – jest zbagatelizowanie tego, gdzie i do jakich danych ma/miał dostęp syn pana premiera Tuska w Portach Lotniczych – jak czytam w prasie – do statystyk lotów. A więc danych strategicznych dla każdej firmy. W normalnych spółkach ludzie mający do nich dostęp podpisują klauzule poufności. W Portach Lotniczych albo/i w przypadku syna pana premiera te standardy nie obowiazują i można pracować dla konkurencyjnych firm?

Cóż, wiele jest pytań w tej sprawie. Już sam fakt, że – jak opowiada Michał Tusk – firma błagała go, by przyjął tę pracę, zadziwia. Poza tym sam twierdzi, że pracuje jeszcze dla jednej spółki. Jakiej? Czy media znajdą odpowiedź, czy wystarczy im rytualne wezwanie, by „skończyć z tym polowaniem"? Nas najbardziej zadziwiła swada, z jaką publicyści rządowi nazywają Michała Tuska „premierowiczem". Nasuwa się skojarzenie z paniczem. Któremu wszystko wolno?

Wstępniak

Materiał Partnera

Polacy coraz częściej kupują online. Co ich przekonuje do tej formy zakupów?

Kupujemy na potęgę. Rynek dóbr konsumenckich rozwija się dynamicznie, a my – konsumenci – podążamy za najnowszymi trendami. Kupujemy nie tylko więcej, ale i korzystając ze znacznie...

ZAMÓW UWAŻAM RZE

Aktualne wydania Uważam Rze dostępne na www.ekiosk.pl

Komentarz rysunkowy

Felietony

Piotr BOŻEJEWICZ

Może i koniec, ale nie świata

• TAKO RZECZE [P] •Skoro Obama nawet w części nie okazał się takim cudotwórcą, jak przepowiadali eksperci, to czemu Trump miałby być taki groźny, jak go malują ci sami ludzie?