Najnowsza interwencja Uważam Rze

Felietony

Przegląd tygodnia Mazurka & Zalewskiego

Robert Mazurek , Igor Zalewski

Z życia koalicji

Ten Balcerowicz jest nieznośny. Nie dość, że cały czas liczy dług publiczny mimo próśb Rostowskiego, iżby już z tym skończył, to teraz jeszcze czepia się Amber Gold. Żeby tylko jej. – Gdzie była prokuratura w tej sprawie? – pyta dość retorycznie profesor. No właśnie: gdzie? Może na to pytanie odpowiedziałby jakiś Tusk? Ewentualnie Tuskowa albo Tuskówna.

A z tym młodym Tuskiem to bieda, oj, bieda. Opinii publicznej jakoś nie spodobało się, że pracował w OLT Express. Na szczęście inne zdanie w tej sprawie ma Lech Wałęsa. No, jakby jakaś firma szarpnęła się na film o Mazurku i Zalewskim, też byśmy ją lubili.

Tak po prawdzie to dla Tuska juniora mamy trochę współczucia. Pracuje na państwowym – źle. Prywatnie – fatalnie. W „Gazecie Wyborczej" – wiadomo. Ale jednego to faktycznie nie rozumiemy – coś się chłopie tak uparł, żeby pracować?

Mamy dobrą wiadomość dla Warszawy: H.G.W. nie chce startować trzeci raz w wyborach na prezydenta stolicy. Jest to jednak zła wiadomość dla reszty świata. Jak znamy życie, Bufetowa będzie chciała, żeby ją gdzieś upchnąć, najlepiej w strukturach europejskich, bo tam najlepiej płacą. Służymy radą: w Parlamencie Europejskim jest co najmniej tuzin bufetów. Może tam?

Mamy też złą wiadomość dla Warszawy. Następczynią Bufetowej chce być Małgorzata Kidawa-Błońska, która już obiecuje temu i owemu posadę w stolicy. Tylko czy stanowisko prezydenta Warszawy da się łączyć z posadą papli w TVN24?

Nie jest to jedyny problem Kidawy (a może Błońskiej?). H.G.-W. promuje bowiem na swego następcę obecnego zastępcę Jacka Wojciechowicza. Oczywiście od kiedy władzę w stolicy objęła Bufetowa, prezydentem może tu zostać każdy, ale... To jednak największe miasto średniej wielkości państwa. Naprawdę nie można by znaleźć kogoś choć odrobinę mniej anonimowego?

Mokotów to dzielnica Warszawy, w której Jego Tuskowskość do dzisiaj nie może czuć się pewny. Od zawsze była to wylęgarnia działaczy o odchyleniu schetynowskim. Dlatego partyjny nadzór nad tamtejszymi strukturami Platformy Obywatelskiej objął człowiek do zadań specjalnych. Jest nim Jan Olgerbrand, zastępca głównego inspektora sanitarnego. Jego zaletą jest pewność, że wirus frakcjonizmu zostanie wybity do ostatniej cząstki DNA.

Pan Jan jest – jak to się mówi – człowiekiem Ewy Kopacz. Z kolei ona jest – warto to przypomnieć – marszałkiem Sejmu, w związku z czym inni jej ludzie obsadzili różne stanowiska w tym przybytku demokracji. Urzędnicy kancelarii nie mogą się oprzeć porównaniom z ekipą Grzegorza Schetyny i dochodzą do wniosku, że poziom IQ spadł o jedną trzecią, a zaradność sięga zera absolutnego. To dlatego sejmowa zamrażarka działa tak dobrze.

Są już pierwsze efekty podwyższenia wieku emerytalnego. Niejaki Klemens Ścierski, niegdysiejszy minister, lat 73, zasiada w gabinecie politycznym  wicepremiera Waldemara Pawlaka.

I rzadko wstaje, żeby się nie przemęczać.

Z życia opozycji

Zdeterminowani w poszukiwaniu wyborców ziobryści postanowili natrzeć na PiS, a ponieważ cały ten PiS to jeden fan club Kaczafiego, celem Solidarnej Polski sp. z o.o. będzie ten złośliwy gnom. Ofensywa wrześniowa przyjmie kierunek zbliżony do tego, jaki dwa lata temu proponował Komorowski: on ma stertę dzieci, a Kaczyński ani jednego. No i na plakatach – jak już informowaliśmy – zawiśnie Zbyniek Ziobro jako ojciec jednego Delfina i mąż jednej Pati Koti. Podtekst oczywisty: niech się Kaczor, ha, ha, ha, pochwali swoją rodziną. Jeśli kampania się uda, to i skutek będzie identyczny: Polacy jeszcze bardziej pokochają Bronka.

Oczywiście przecieki o planowanej kampanii ziobrystów zirytowały prawowiernych kaczystów.

W ich imieniu oburzył się bodajże Hofman (pewni nie jesteśmy, ale jeśli ktoś z PiS powie coś naprawdę głupiego, to niemal na pewno on – no, chyba że Suski), który lamentował, że tak się nie godzi. Odpowiedział mu szef klubu ziobrystów Arkadiusz Mularczyk, pieszczotliwie zwany przez kolegów Mułem, który wdał się w rozważania na temat tego, jak to dobrze jest mieć dzieci i że dzieciaci znacznie lepiej rozumieją świat. Wszystko to mówi 41-letni facet, który przy tych swoich poglądach – doprawdy nie wiemy czemu – nie chwali się swą żoną ani progeniturą. Czyżby nie miał? E, to niemożliwe! Na pewno każda babka w skrytości ducha chciałaby zostać panią Mułową.

Poprzednia
1 2

Wstępniak

Materiał Partnera

Jak wdrożyć SAP S/4HANA?

Nowoczesne systemy informatyczne to podstawa dobrze działającego i innowacyjnego przedsiębiorstwa. Dla wielu firm wyzwaniem nie jest wybór systemu ERP, ale jego wdrożenie. Dlaczego? Musi być...

ZAMÓW UWAŻAM RZE

Aktualne wydania Uważam Rze dostępne na www.ekiosk.pl

Komentarz rysunkowy

Felietony

Ewa Bednarz

Kredyt z plastiku

Tylko część banków decyduje się na wydawanie przedsiębiorcom kart kredytowych. Znacznie chętniej oferują im dużo kosztowniejsze karty obciążeniowe