Najnowsza interwencja Uważam Rze

Felietony

Zły pomysł bojkotu

Paweł Lisicki

Ja tego pisma nie przeczytam, gdyż Cyryl I jest osobą skompromitowaną, ściśle powiązaną z carem Putinem.

Poza tym nie reprezentuje on narodu rosyjskiego" – w ten sposób ksiądz Tadeusz Isakowicz-Zaleski skomentował decyzję biskupów, by w niedzielę 9 września na wszystkich mszach odczytano apel o pojednanie między Polakami a Rosjanami. Nie pierwszy to raz, obawiam się, kiedy odwaga przeradza się w brak rozsądku i roztropności.

Żeby było jasne: rozumiem obiekcje krytyków dokumentu. Cerkiew to podpora obecnej, Putinowskiej Rosji, a sam patriarcha, pomijając już jego uwikłania osobiste, jednoznacznie opowiada się po stronie władzy. Jeśli dodatkowo zważyć na zachowanie Rosji i samego Władimira Putina po katastrofie smoleńskiej – niechęć do współpracy z Polakami w wyjaśnianiu jej przyczyn, brak zrozumienia dla polskich postulatów, ignorowanie uczuć bliskich ofiar – to wezwanie do wzajemnego pojednania i wybaczenia przychodzi nie w porę. Nic dziwnego, że wielu może się ono wydawać bardziej aktem politycznym niż religijnym.

Niemniej uważam, że ksiądz Isakowicz-Zaleski popełnił błąd. Przy wszystkich swoich wadach współczesna Cerkiew rosyjska ma dwie podstawowe zalety. Jest siłą po pierwsze antystalinowską i po drugie konserwatywną obyczajowo. Niewiele innych wspólnot religijnych było tak prześladowanych przez bolszewików jak prawosławni, stąd można liczyć na ich sprzeciw wobec odradzania się komunistycznych tendencji w Rosji. Podobnie Cerkiew, inaczej niż choćby wspólnoty protestanckie na Zachodzie, rozumie znaczenie obecności chrześcijaństwa w sferze publicznej.

Wiara w to, że istnieje inne, lepsze, niecerkiewne, nieoficjalne prawosławie rosyjskie, jest złudna. Nie można mówić poważnie o szukaniu porozumienia z Rosjanami i lekceważyć to, co jest dla nich ważne. I to nawet, jeśli z polskiego punktu widzenia tak związek Cerkwi z obecną władzą, jak i nawiązywanie do carskiej tradycji muszą się wydawać czymś, delikatnie mówiąc, kontrowersyjnym.

Nie rozumiem też, dlaczego ksiądz Isakowicz-Zaleski nie potrafi odróżnić osoby od urzędu – rzecz, wydawałoby się, od wieków znana. Osobiste słabości i błędy Cyryla nie przekładają się na znaczenie podpisanego przez niego dokumentu. A ten zawiera treści słuszne. Jeśli nawet niektóre sformułowania brzmią zbyt górnolotnie, jeśli wynikają z nadmiernego optymizmu, to wciąż nie wystarcza to, by wzywać do bojkotu.

I rzecz najważniejsza. Mogą się zdarzyć sytuacje, kiedy sumienie nie pozwala katolikowi zgodzić się z decyzjami władzy kościelnej. Publiczne wezwanie do nieposłuszeństwa jest jednak czymś wyjątkowym i ostatecznym. Nie potrafię zrozumieć, dlaczego ksiądz Isakowicz-Zaleski tak łatwo i szybko używa tego środka. Jedynym tego efektem może być podważenie autorytetu Kościoła.

Wstępniak

Materiał Partnera

Jak wdrożyć SAP S/4HANA?

Nowoczesne systemy informatyczne to podstawa dobrze działającego i innowacyjnego przedsiębiorstwa. Dla wielu firm wyzwaniem nie jest wybór systemu ERP, ale jego wdrożenie. Dlaczego? Musi być...

ZAMÓW UWAŻAM RZE

Aktualne wydania Uważam Rze dostępne na www.ekiosk.pl

Komentarz rysunkowy

Felietony

Edyta Żyła

Doradzą i przeszkolą

Znaczna część unijnych pieniędzy trafia do doradców, którzy pomagają zakładać firmy lub je rozwijać. Przedsiębiorcy mogą więc liczyć na bezpłatne szkolenia, wsparcie doświadczonych mentorów albo pomoc w przygotowaniu strategii marketingowej

Anna Czyżewska

O wynagrodzeniu bez tabu

Zdecydowana większość pracowników uznaje, że rozmowę o podwyżce powinien zainicjować szef. Polacy nie są mistrzami negocjacji. Strategia biznesowej polemiki to wizytówka przedsiębiorcy