Najnowsza interwencja Uważam Rze

Felietony

Związki leśnych dziadków

Krzysztof Feusette

Eksperci PO chętnie grzali się w ogniu znicza olimpijskiego. Potem nagle zniknęli z radarów

Kondycja polskiego sportu jest dziś mniej więcej taka jak biegacza, który po 200 m schodzi z trasy maratonu. Tak, wiem, to był magiczny wieczór, gdy w Londynie Tomasz Majewski pchał kulą, a Adrian Zieliński w tym czasie podrywał sztangę. Obaj wywalczyli złoto.

Nie umniejsza tego faktu to, co musi jednak niepokoić. Gdyby Majewski pchnął o 4 cm bliżej, a Zieliński ważył 135 dkg więcej, Polska nie odniosłaby na tych igrzyskach żadnego triumfu, a pierwszy „Mazurek Dąbrowskiego" usłyszelibyśmy dopiero podczas towarzyskiego meczu polskich piłkarzy z Estonią. Inna sprawa, że i wtedy byśmy go nie usłyszeli, bo TVP tradycyjnie zaspała z emisją reklam, więc polski hymn przed meczem zastąpiła piosenka o biegających, animowanych pupach.

W czasie igrzysk, zwłaszcza podczas pierwszych dni, gdy na ekranie błyszczała jeszcze Odeta Moro-Figurska – żona, jak sama przyznaje, czasem gwałcona przez męża, o którym nawet Monika Olejnik mówi, że „nigdy niczego nie rozumiał" – cieszyła się tak wielką sympatią widzów, że skrzyknęli się na Facebooku w liczbie kilku tysięcy, by ulżyć kobiecie w jej mękach. Ale miało być przecież o związkach sportowych. Cóż rzec? Prezes Polskiego Związku Podnoszenia Ciężarów po krytyce, jaka spadła na niego z ust mistrza olimpijskiego Zielińskiego, odgryza się, że ten... mógł być wcześniej na dopingu.

Wicemistrzyni Anita Włodarczyk twierdzi, że działacze lekkoatletyczni w ogóle jej nie pomagają, a prezes związku odpowiada, że powinna mu dziękować. Nasza jedyna reprezentantka w boksie dostaje do narożnika podczas walki nie swojego trenera, ale trenera kadry, spośród której na igrzyska awansowało słownie zero zawodników. Więc bokserka przegrywa.

Czy ktoś żywi nadzieję, że za cztery lata na igrzyskach będzie lepiej? Z pytaniem tym zwracam się do telewizyjnych ekspertów. Politycy Platformy – Andrzej Person, Cezary Kucharski, Paweł Papke – tak chętnie grzali się w ogniu znicza olimpijskiego czy żarze polskich serc, zanim zgasły na Euro wszelkie nadzieje. Dziś, szanowni panowie, możecie się pięknie przysłużyć ważnej sprawie.

Czy naprawdę nie można niczego zrobić z postkomunistycznymi stajniami Augiasza, których nawet Herkules Majewski nie będzie w stanie posprzątać bez wsparcia? Czy trzeba wam przypominać, jak Platforma wypominała PiS, że to przez nich polski sport kuleje, choć miał się wtedy dużo lepiej niż dziś? Igrzyska w Londynie skończyły się najgorszym wynikiem Polaków od 1956 r., mówi to panom coś?

Wstępniak

Materiał Partnera

Jak wdrożyć SAP S/4HANA?

Nowoczesne systemy informatyczne to podstawa dobrze działającego i innowacyjnego przedsiębiorstwa. Dla wielu firm wyzwaniem nie jest wybór systemu ERP, ale jego wdrożenie. Dlaczego? Musi być...

ZAMÓW UWAŻAM RZE

Aktualne wydania Uważam Rze dostępne na www.ekiosk.pl

Komentarz rysunkowy

Felietony

Anna Czyżewska

O wynagrodzeniu bez tabu

Zdecydowana większość pracowników uznaje, że rozmowę o podwyżce powinien zainicjować szef. Polacy nie są mistrzami negocjacji. Strategia biznesowej polemiki to wizytówka przedsiębiorcy

Piotr BOŻEJEWICZ

Może i koniec, ale nie świata

• TAKO RZECZE [P] •Skoro Obama nawet w części nie okazał się takim cudotwórcą, jak przepowiadali eksperci, to czemu Trump miałby być taki groźny, jak go malują ci sami ludzie?