Najnowsza interwencja Uważam Rze

Biznes

Polska gromadzi zaledwie 6 proc. wody z rzek. Srednia w Europie to 15 proc.

Demokracja nowej generacji

Jerzy Jachowicz, Janusz Rolicki

Od lewego

Janusz Rolicki

Zmiany klimatyczne w Polsce wprost galopują bez umiaru, a my zachowujemy się tak, jakby nic się nie stało. Przywykliśmy już do trąb powietrznych, gradu wielkości kurzych jaj, powodzi wylewowych na górskich rzekach, a teraz musimy przełknąć największą od stuleci suszę. Z jej powodu Wisła, bez żałobnych pień, przemienia się w ciek wodny, który

w przyszłości być może stanie się rzeką okresową wysychającą latem. Ta wizja to dla Polski prawdziwy koszmar. Jesteśmy bowiem krajem nieceniącym wody. Czy susza, czy powodzie, co mamy, spuszczamy do Bałtyku. Zimno się robi na myśl, co będzie, gdy w ślad za suszą pojawi się regionalny brak wody już nie przemysłowej, lecz pitnej. Co będzie, gdy na wsi zaczną wysychać studnie? Polska należy w Europie do państw mających najmniej zbiorników retencyjnych. Jesteśmy bowiem – o wstydzie! – w stanie zgromadzić zaledwie 6 proc. wody spływającej naszymi rzekami. Podczas gdy średnia europejska wynosi

15 proc., a najzapobiegliwsze kraje zatrzymują dzięki swym zaporom nawet 30 proc. wody. Oto skala zacofania. Co gorsza, to tylko jeden z elementów naszego infrastrukturalnego zapóźnienia. Źle jest bowiem jeszcze z liniami energetycznymi, liniami kolejowymi, autostradami itd., itp. Co w tej sytuacji czyni rząd? Może od rana do nocy obraduje nad sposobem jak najpilniejszego poratowania kraju w tej potrzebie. Bo najpierw, zanim stworzony zostanie jakikolwiek program zaradczy, trzeba by przywrócić – to zadanie dla samorządów – polikwidowane bezmyślnie na poły naturalne zapory, jazy na małych rzeczkach i odtworzyć, gdzie się da, małe choćby zbiorniki odgrywające rolę lokalnych rezerwuarów wodnych. Niestety, rząd nad tym nie pracuje, bo nie ma do tego otwartej głowy. Polscy politycy mają sprawy ważniejsze: miejsce zatrudnienia syna premiera, trafność prowokacji dziennikarskiej czy wybór przez opozycję nowego szefa rządu, którego i tak nikt nie wybierze. Źle się bawimy, a nastąpił czas na sensowne wspólne działanie dla poratowania kraju, który – jak cała zresztą Europa – doprawdy jest w potrzebie.

Do prawego

Jerzy Jachowicz

Polska należy do tych nielicznych krajów europejskich, które prawie codziennie dokonują olbrzymich skoków cywilizacyjnych. Autostrady, koleje, opieka zdrowotna, w tym szpitale, żeby wymienić tylko te osiągnięcia, które na co dzień wspaniale służą ludziom, a z powodu których duma rozpiera pierś każdego naszego obywatela, plasując Polskę na samym szczycie listy krajów, których mieszkańcy posiadają największe piersi. Nawet jeśli ktoś z natury jest cherlawy, to piersi ma, że ho, ho. Tak nas rozpiera!

Niesamowitego wręcz postępu dokonujemy też w innych ważnych obszarach życia społecznego. Na przykład w sferze demokracji. Dosłownie kilka dni temu na naszych oczach rozwój ten osiągnął taki poziom, że nie waham się go określić mianem demokracji nowej generacji. Jej istota zawiera się w przełamaniu dotychczasowych barier, które od lat stały na przeszkodzie w wyborze premiera. Według archaicznego już wzoru stanowisko premiera obejmowała osoba namaszczona przez partię, która wygrywała wybory parlamentarne. Zwykle był nią lider zwycięskiego ugrupowania bądź ktoś inny przez nie wysunięty.

W nowej erze premierem może być nawet Tadeusz Cymański. Polityk, którego partia Solidarna Polska, jak wszystkie znaki wskazują, nie znajdzie się w Sejmie. I to jest właśnie ten polityczny przełom zaproponowany przez wzmiankowaną partię. Zmierza on w niewyobrażalne dotąd rejony demokracji. Trudno się nim nie zachwycać. Szkoda tylko, że zatrzymuje się w pół drogi. Solidarna Polska posiada bowiem tak cenny kapitał ludzki, że byłoby ze szkodą dla kraju, gdyby nie został w pełni wykorzystany. Na stanowisku premiera właśnie. Może rzucę kilka nazwisk, żeby przekonać niedowiarków. Zbigniew Ziobro. Jacek Kurski. Beata Kempa. Andrzej Romanek. Patryk Jaki. Zatkało wszystkich, co? Strategiczne pytanie brzmi: „Jak nie zmarnować tego wspaniałego potencjału?". Rozwiązanie jest proste. Premier rotacyjny. Wymieniany co pół roku na przykład. Mimo to możemy spać spokojnie. Wicepremierem i tak będzie zawsze Waldemar Pawlak.

Poprzednia
1 2

Wstępniak

Materiał Partnera

Polacy coraz częściej kupują online. Co ich przekonuje do tej formy zakupów?

Kupujemy na potęgę. Rynek dóbr konsumenckich rozwija się dynamicznie, a my – konsumenci – podążamy za najnowszymi trendami. Kupujemy nie tylko więcej, ale i korzystając ze znacznie...

ZAMÓW UWAŻAM RZE

Aktualne wydania Uważam Rze dostępne na www.ekiosk.pl

Komentarz rysunkowy