Najnowsza interwencja Uważam Rze

Moskwa? I co dalej?

Przeczytałem, że dyskusja o książce pana Zychowicza jest zamknięta.

Jednak zarówno autor książki, jak i dyskutanci pominęli czynnik najważniejszy, który po inwazji Niemców na Związek Sowiecki był oczywisty dla większości warszawiaków – pewność, że Niemcy wojnę z Sowietami przegrają. Nawet ja to pamiętam z zasłyszanych wówczas rozmów, mimo że byłem wtedy małym chłopcem. Z uczestników dyskusji na łamach „URz" jedynie pan Semka przypomina przypadek Napoleona, że „triada czas – przestrzeń – klimat działa otrzeźwiająco na amatorów zdobycia Rosji".

I autor książki, i uczestnicy dyskusji przyjmują jako rzecz oczywistą, że po zajęciu Moskwy przez Niemców, samych czy z udziałem Polaków, Związek Sowiecki upada, kapituluje. To błędne założenie.

Sowieci przewidując tę ewentualność, wobec zbliżania się frontu, ewakuowali fabryki na wschód i tam natychmiast podejmowali produkcję zbrojeniową. Potrafili to zrobić bardzo szybko i sprawnie, nawet uruchamiali produkcję w polu. [...] A przede wszystkim Sowieci górowali nad Niemcami obfitością zasobów ludzkich i materiałowych. Mimo całkowitej klęski i dezorganizacji armii po uderzeniu Niemców w czerwcu 1941 r. już po pięciu miesiącach zatrzymali postępy natarcia Niemców, a z końcem 1942 r. rozpoczęła się klęska Niemców. [...]

Niemcy, w znakomitej większości, byli przekonani, że zdobycie Moskwy będzie oznaczało przegraną Sowietów. Opowiedział mi o tym mój ojciec, który w czasie wojny pracował w Warszawie w polskim urzędzie jako tłumacz, więc miał z Niemcami stały kontakt. Jego zwierzchnikiem był Niemiec, człowiek światły, z wyższym wykształceniem. Gdy Niemcy zbliżali się do Moskwy, człowiek ten – kiedy ogłoszono jakieś kolejne zwycięstwo Niemców – powiedział do ojca: „No, wspaniale! Już niedługo zajmiemy Moskwę". Ojciec nieopatrznie odpowiedział: „I co z tego? Co dalej?" – nieopatrznie, bo Niemiec mógł ojca natychmiast wysłać np. do Oświęcimia. Ale Niemca – według relacji ojca – zamurowało, był wstrząśnięty. Dopiero wtedy nagle zrozumiał, że to nie musi być zwycięski koniec wojny. [...] Z satysfakcją i przyjemnością czytałem artykuły panów Semki, Terlikowskiego oraz Feusette'a. Natomiast z przykrością i głębokim sprzeciwem czytałem artykuły w których wyczuwałem tony lekceważenia rzeczywistości okupacyjnej.

dr inż. Paweł Hempowicz

Dyskusję faktycznie zamknęliśmy, ale tak ciekawego świadectwa nie mogliśmy pominąć. Dziękujemy za cenne przemyślenia i wspomnienia. Bez wątpienia warto pamiętać, że nasi przodkowie, którzy doświadczyli niemieckiej brutalności i zezwierzęcenia, nie mieli raczej wątpliwości, że to nie był sojusznik do zaakceptowania, że nienawiść Niemców nie była polityczna, ale rasowa, wynikająca z chorej ideologii. Nie była to droga dla narodu, który zawsze był tak dumny z przyzwoitości i chrześcijańskiej tożsamości.

Wstępniak

Materiał Partnera

Jak wdrożyć SAP S/4HANA?

Nowoczesne systemy informatyczne to podstawa dobrze działającego i innowacyjnego przedsiębiorstwa. Dla wielu firm wyzwaniem nie jest wybór systemu ERP, ale jego wdrożenie. Dlaczego? Musi być...

ZAMÓW UWAŻAM RZE

Aktualne wydania Uważam Rze dostępne na www.ekiosk.pl

Komentarz rysunkowy

Felietony

Edyta Żyła

Doradzą i przeszkolą

Znaczna część unijnych pieniędzy trafia do doradców, którzy pomagają zakładać firmy lub je rozwijać. Przedsiębiorcy mogą więc liczyć na bezpłatne szkolenia, wsparcie doświadczonych mentorów albo pomoc w przygotowaniu strategii marketingowej

Anna Czyżewska

O wynagrodzeniu bez tabu

Zdecydowana większość pracowników uznaje, że rozmowę o podwyżce powinien zainicjować szef. Polacy nie są mistrzami negocjacji. Strategia biznesowej polemiki to wizytówka przedsiębiorcy