Najnowsza interwencja Uważam Rze

Temat numeru

Jan XXIII podczas Soboru Watykanskiego II, Watykan, 8 grudnia 1962 r.

Pół wieku blednięcia

Piotr Semka

W dyskusji nad zaletami i wadami Soboru Watykańskiego II najrzadziej mówi się o jego wpływie na osłabienie obecności katolików w życiu politycznym Zachodu

Dzisiejsze partie chadeckie albo są już wypłukane z tożsamości chrześcijańskiej, albo podtrzymują odwołania do wiary dla usprawiedliwiania agendy politycznej lewicy. Niektórzy bardziej uczciwi intelektualnie politycy chadeccy wręcz proponują, by odejść od tej etykietki. Przykładowo w łonie szwajcarskiej chadecji już parokrotnie wybuchały dyskusje, czy nie zmienić nazwy tego ugrupowania na partię humanizmu. Także w Niemczech biskupi i katoliccy publicyści już coraz rzadziej zadają pytanie, co tak naprawdę ma oznaczać określenie „Christlich" w nazwie CDU i CSU.

Trudno nie zauważyć, że proces rozkładu ideowego partii katolickich w polityce Zachodu zintensyfikował się właśnie po Soborze Watykańskim II. W tym kontekście wskazuje się na konstytucję duszpasterską o Kościele w świecie współczesnym „Gaudium et spes". Dokument ten przyjęto na sam koniec soboru 7 grudnia 1965 r., ale był on wynikiem dyskusji, która towarzyszyła wszystkim sesjom soboru z lat 1962–1965.

Aktualne wydanie Uważam Rze dostępne na www.ekiosk.pl.

Wstępniak

Materiał Partnera

Jak wdrożyć SAP S/4HANA?

Nowoczesne systemy informatyczne to podstawa dobrze działającego i innowacyjnego przedsiębiorstwa. Dla wielu firm wyzwaniem nie jest wybór systemu ERP, ale jego wdrożenie. Dlaczego? Musi być...

ZAMÓW UWAŻAM RZE

Aktualne wydania Uważam Rze dostępne na www.ekiosk.pl

Komentarz rysunkowy

Felietony

Ewa Bednarz

Kredyt z plastiku

Tylko część banków decyduje się na wydawanie przedsiębiorcom kart kredytowych. Znacznie chętniej oferują im dużo kosztowniejsze karty obciążeniowe

Piotr BOŻEJEWICZ

Może i koniec, ale nie świata

• TAKO RZECZE [P] •Skoro Obama nawet w części nie okazał się takim cudotwórcą, jak przepowiadali eksperci, to czemu Trump miałby być taki groźny, jak go malują ci sami ludzie?