Najnowsza interwencja Uważam Rze

Tu i teraz

Rachunek za krzywdę

Ewa Ornacka

Padłeś ofiarą brutalnego przestępstwa, a prokuratura umorzyła sprawę? Masz prawo żądać od państwa rekompensaty za utracone zdrowie i dochody

Statystyki wykrywalności przestępstw skrupulatnie zliczane każdego roku w Komendzie Głównej Policji mają nas przekonać, że stróże prawa są coraz sprawniejsi w łapaniu bandytów, a w Polsce jest coraz mniej rozbojów, gwałtów i pobić. Urzędnicy państwowi bardziej przejmują się bezpieczeństwem kryminalistów w celach niż losem ich ofiar. Proporcje mogłyby się zmienić, gdyby ofiary brutalnych przestępstw zaczęły domagać się od Skarbu Państwa kompensaty za utracone zdrowie i dochody. Takie prawo daje im obowiązująca od siedmiu lat ustawa o państwowej kompensacie dla ofiar niektórych przestępstw umyślnych. O jej istnieniu powinni się dowiadywać od policjantów i prokuratorów, ale stróże prawa milczą. Być może dlatego, że lawina wniosków o kompensatę mogłaby nadwerężyć budżet państwa i ściągnąć uwagę na tych, którzy zbyt ochoczo umarzają sprawy z powodu niewykrycia sprawcy.

Rocznie do sądów w całej Polsce wpływa około 200 wniosków o kompensatę. Tylko połowa zostaje uwzględniona

Każdego roku dochodzi w Polsce do około 40 tys. napadów rabunkowych i bójek z pobiciem. Co najmniej kilka tysięcy takich spraw kończy się umorzeniem. Co trzeci sprawca pozostaje bezkarny. Niby zwykła rzecz – wykrywalność przestępstw nigdy nie będzie stuprocentowa. Problem nabiera szczególnego wymiaru, gdy przemoc spotyka naszych bliskich albo nas samych. Wtedy widzimy, że postawa organów ścigania wobec ofiar przestępstw bywa daleka od profesjonalizmu, a bandyta ma więcej praw niż pokrzywdzony.

Oto historia, jakich w Polsce wiele. Przydarzyła się 29-letniemu informatykowi Łukaszowi. W upalną czerwcową niedzielę 2010 r. jego życie zmieniło się na zawsze.

Brunet w tatuażach

Jezioro Głębokie, położone na obrzeżach Szczecina, otoczone lasami, łączy rolę kąpieliska miejskiego i skansenu przyrody. Kto lubi komercję, wybiera plażę z tłumem na kocach i wypożyczalnią kajaków. Kto woli szum drzew, zapuszcza się głębiej. Łukasz i troje jego przyjaciół wybrali drugie rozwiązanie. Postawili plecaki w miejscu, gdzie można rozpalić ognisko. Dwie osoby poszły po chrust, Łukasz z kolegą rozglądali się za skrawkiem wolnego miejsca przy brzegu.

Fragment z wniosku Łukasza o państwową kompensatę:

„Zobaczyłem przy naszych plecakach młodego człowieka o agresywnym wyrazie twarzy. Przyglądał się naszym rzeczom. Zbliżyłem się, a on krzyknął głośno w stronę lasu: »Chłopaki!«. Usłyszałem tupot biegnących ludzi. Było ich siedmiu, mieli z wyglądu od 16 do 30 lat. Trzech otoczyło mojego kolegę. Pozostali ruszyli w moją stronę. Wśród nich – najwyższy i najstarszy, brunet z ramionami pokrytymi tatuażami i ubytkami w przednim uzębieniu. Wyglądało na to, że był przywódcą. To on dał sygnał do ataku, złapał mnie za głowę i przycisnął do swojego tułowia".

Ktoś kopnął Łukasza w głowę. Chłopak zatoczył się i upadł. Chociaż miał otwarte oczy, to przez chwilę nic nie widział. Głowa stała się dziwnie ciężka, jakby ważyła tonę. Kolega dostał pięścią w twarz, ale pozbierał się jakoś i rzucił do ucieczki. Bandyci ruszyli za nim. Dobiegł do brzegu jeziora, bo tam byli ludzie. „Wezwijcie policję!" – krzyczał. Grupka plażowiczów ani drgnęła. Nikt nie sięgnął po komórkę. Napastnicy zawrócili, by wesprzeć bruneta katującego Łukasza.

Łukasz: „Było ich przynajmniej pięciu. Otoczyli mnie i kopali w głowę z taką częstotliwością, że widziałem jedynie ich buty i wirujące korony drzew. Udało mi się podnieść z ziemi na dwie, góra trzy sekundy. Ale upadałem, a oni z furią kopali dalej: w nerki, mostek i ręce, którymi wciąż próbowałem się bronić. Myślałem wtedy o jednym: że to się dla mnie źle skończy".

Turlali nim jak kłodą przez kilkanaście metrów aż do ścieżki wzdłuż brzegu, gdzie jeszcze przed chwilą spacerowały matki z dziećmi, ludzie z psami, gdzie uprawiano jogging. Łukasz nie miał siły się bronić. Osłaniał tylko głowę przed kolejnymi razami. W końcu przestali kopać. Ktoś zabrał mu portfel, ktoś inny telefon. Ktoś splunął. Leżał z twarzą w piachu. Nie wie, jak długo.

Poprzednia
1 2 3 4

Wstępniak

Materiał Partnera

Jak wdrożyć SAP S/4HANA?

Nowoczesne systemy informatyczne to podstawa dobrze działającego i innowacyjnego przedsiębiorstwa. Dla wielu firm wyzwaniem nie jest wybór systemu ERP, ale jego wdrożenie. Dlaczego? Musi być...

ZAMÓW UWAŻAM RZE

Aktualne wydania Uważam Rze dostępne na www.ekiosk.pl

Komentarz rysunkowy

Felietony

Ewa Bednarz

Kredyt z plastiku

Tylko część banków decyduje się na wydawanie przedsiębiorcom kart kredytowych. Znacznie chętniej oferują im dużo kosztowniejsze karty obciążeniowe

Piotr BOŻEJEWICZ

Może i koniec, ale nie świata

• TAKO RZECZE [P] •Skoro Obama nawet w części nie okazał się takim cudotwórcą, jak przepowiadali eksperci, to czemu Trump miałby być taki groźny, jak go malują ci sami ludzie?