Najnowsza interwencja Uważam Rze

Cywilizacja

Wypiję za teatr

Jolanta Gajda-Zadworna

Wywiad z Krystyną Jandą

Nad czym zastanawiała się pani, jakich odpowiedzi szukała, przygotowując monodram „Danuta W."?

Przede wszystkim od początku wiedziałam, jaka to jest szansa na aktualny spektakl o Polsce, a nie tylko o historii pani Danuty czy kobiety, czy nawet kobiety w stosunku do historii. Adaptacja tak obszernego materiału jak ta książka jest zawsze interpretacją. Przed lekturą z wielu rzeczy nie zdawałam sobie sprawy, np. z intensywności problemów, z jakimi borykała się pani Danuta. Do pierwszego aresztowania męża doszło niecały rok po ich ślubie. Ich pierwsze dziecko, Bogdan, miało wtedy raptem dwa miesiące. Zawsze myślałam, że mieli już za sobą co najmniej kilkuletni małżeński staż. Tymczasem ona weszła w to jego zaangażowanie, politykę bez świadomości. Podczas jego licznych aresztowań, wyrzucania z pracy, problemów ona zawsze była przed porodem, tuż po porodzie, w trudnych ciążach, wychowywała kolejne dzieci. W ich domu przez lata działało nieformalne biuro „S". A ona miała na to jeden komentarz: „Nie robiłam dramatu, by nie stwarzać dodatkowych problemów".

Czy jej książka to odreagowanie po latach tamtej postawy, forma terapii?

Nie wiem. Ja opowiadam historie i uczucia kobiety tak, jak je zapisała, opowiedziała. Jest historia losu kobiety, historia miłości i historia nas wszystkich, tego kraju.

Pani już kiedyś spotkała się z podobną postacią?

Byłam matką i żoną mężczyzny, który strajkował w „Człowieku z żelaza". Kiedy spytałam Andrzeja Wajdę, dlaczego ta Agnieszka, która w „Człowieku z marmuru" wszystko przewalczy, otworzy wszystkie drzwi, w tym filmie nie idzie do stoczni, usłyszałam: „Bo twoim obowiązkiem jest pilnować podstawowej komórki społecznej – rodziny – i robić wszystko, żeby mężczyzna spokojnie mógł robić rewolucję".

To też zagrała pani w najnowszym monodramie?

Uważam, że książka pani Danuty jest książką o Lechu Wałęsie. To jedno wielkie wyznanie miłości. Nie udaję przy tym pani Wałęsowej, nie staram się do niej upodobnić, opowiadam tę historię w pierwszej osobie i powtarzam emocje. To także mój czas, moje życie, role, które zrobiłam. To także życie wszystkich na widowni. Bez przerwy padają daty, jestem pewna, że widownia, tak jak i ja grając, wspomina swoje losy oraz sytuacje.

Agnieszka Grochowska na planie filmu Andrzeja Wajdy miała trudne zadanie?

Nie wiem. Ona w jakimś sensie musi wcielić się fizycznie w panią Danutę. Ja poza tym opowiadam z perspektywy kobiety w naszym wieku, obie z panią Danutą jesteśmy prawie równolatkami, opowiadam po wydarzeniach, po życiu, z dystansem.

Zależało pani, by ze swoim monodramem zdążyć przed premierą filmu Wajdy?

Broń Boże! Czekałam pół roku z realizacją – prawa do tekstu nasza fundacja kupiła dwa miesiące po ukazaniu się książki. Dopiero jak się dowiedziałam, że produkcja filmu się opóźnia, poszłam do Andrzeja i przede wszystkim porozmawiałam z nim. Powiedział mi: „Rób".

W naszej rozmowie padło kilka razy imię Agnieszka. Czy znaczy ono dla pani więcej niż inne?

Dla mnie Agnieszka to przede wszystkim Osiecka.

Jej „Biała bluzka" – ta napisana tuż po stanie wojennym i zaadaptowana przez Magdę Umer w 1987 r. i ta przywrócona na deski w 2010 r. w Och-Teatrze, drugiej scenie, jaką prowadzi pani w Warszawie – stała się swoistą aktorską i artystyczną klamrą?

Cieszę się, że wróciłyśmy do tego tematu. Po latach urosły nowe pokolenia i jest to inny spektakl. Do dziś zagrałam go ponad 150 razy, to niezwykły materiał dla aktorki, to także niespotykany materiał literacki dla teatru. Elżbieta, bohaterka, była mi zawsze bardzo bliska. Teraz ma tylko o wiele więcej autoironii.

Wspomniała pani w rozmowie o blisko czterech zawodowych dekadach. Na poczet przyszłorocznego jubileuszu (ekranowego debiutu, bo sceniczny miał miejsce w 1976 r.) dokonuje już pani podsumowań?

20 grudnia w teatrze Polonia odbędzie się premiera „Zmierzchu długiego dnia" O'Neilla i będę piła za powodzenie tego spektaklu oraz sukcesy naszych obu teatrów. Ja swoje interesy zawodowe, ambicje marzenia dawno, siedem lat temu, połączyłam z fundacją i jej dobro jest najważniejsze.

Wstępniak

Materiał Partnera

Jak wdrożyć SAP S/4HANA?

Nowoczesne systemy informatyczne to podstawa dobrze działającego i innowacyjnego przedsiębiorstwa. Dla wielu firm wyzwaniem nie jest wybór systemu ERP, ale jego wdrożenie. Dlaczego? Musi być...

ZAMÓW UWAŻAM RZE

Aktualne wydania Uważam Rze dostępne na www.ekiosk.pl

Komentarz rysunkowy

Felietony

Ewa Bednarz

Kredyt z plastiku

Tylko część banków decyduje się na wydawanie przedsiębiorcom kart kredytowych. Znacznie chętniej oferują im dużo kosztowniejsze karty obciążeniowe