Najnowsza interwencja Uważam Rze

Świat

Remake „Konsula”

Michał Kozak

Wydarzenia ostatnich tygodni na Ukrainie przypominają scenariusz słynnej polskiej komedii

W udzielonym tego dnia komentarzu dla ukraińskiej agencji prasowej UNIAN Bonvehi przyznał, że nie miał prawa podpisywać żadnych dokumentów w imieniu hiszpańskiej firmy. – Myślałem, że mogę podpisać umowę, a potem uzgodnić to z firmą – wyjaśniał zdumionym dziennikarzom.

Wiadomość o oświadczeniu

Bonvehiego najwyraźniej nie dotarła w porę do ministra Bojki, który przekonywał, że Bonvehi w imieniu Gas Natural Fenosa brał udział we wszystkich negocjacjach ze stroną ukraińską. Podobnie zresztą utrzymywał szef agencji Władysław Kaskiw. – Na spotkaniu potencjalnych inwestorów, które odbyło się w Jałcie, pan Bonvehi brał udział w negocjacjach razem z szefem niemieckiego przedstawicielstwa Gas Natural Europe. Dlatego w momencie podpisania umowy nie mieliśmy żadnych wątpliwości, że ten człowiek reprezentuje hiszpańską firmę – przekonywał.

Niewygodny świadek

Tym, co różni Czesława Śliwę alias Jacka ben Silbersteina od Jordi Sarda Bonvehiego, są ich relacje z władzami. Polski hochsztapler działał na własną rękę. Zdaniem ukraińskich mediów Bonvehi ściśle współpracował z ukraińskimi urzędnikami, chcącymi się wykazać przed zwierzchnikami „operatywnością". We wrześniu tego roku był uczestnikiem konferencji Jałtańskej Strategii Europejskiej (YES) na Krymie, gdzie uczestniczył w panelu poświęconym dostawom gazu. Ukraińskie władze – przypominają dziennikarze – robiły wówczas wszystko, by w obliczu faktycznego bojkotu ze strony państw UE ściągnąć na konferencję kogokolwiek. Media podkreślają też zaskakującą bezczynność służb specjalnych i dyplomacji, które dopuściły do tego, by w obecności premiera rządu podpisano wart miliard euro kontrakt z reprezentującym wyłącznie samego siebie byłym instruktorem narciarskim.

Ukraińskie media sugerują, że sprawa z hochsztaplerem mogła zostać zainscenizowana przez nieudolne szefostwo agencji, które – by uniknąć gniewu Wiktora Janukowycza – musiało zdążyć z zawarciem kontraktu przed oficjalnym rozpoczęciem przez Rosję budowy omijającego Ukrainę od południa gazociągu South Stream. Dlatego potrzebny był inwestor, nawet fikcyjny, ale taki, który złoży na dokumencie wymarzony podpis.

Tydzień po wybuchu afery ukraiński rząd powołał komisję, która ma zbadać, jak podpisywano umowę i dlaczego nikt nie sprawdził przedstawicieli hiszpańskiej firmy. Jednak Bonvehiego na Ukrainie już nie ma. Niezatrzymywany przez nikogo opuścił Kijów i 30 listopada był już w Hiszpanii. Spotkał się tam z rodziną, po czym zniknął bez śladu. Polski „konsul" w niejasnych okolicznościach w 1971 r. zakończył żywot w więzieniu w Wołowie.

1 2 3
Następna

Wstępniak

Materiał Partnera

Jak wdrożyć SAP S/4HANA?

Nowoczesne systemy informatyczne to podstawa dobrze działającego i innowacyjnego przedsiębiorstwa. Dla wielu firm wyzwaniem nie jest wybór systemu ERP, ale jego wdrożenie. Dlaczego? Musi być...

ZAMÓW UWAŻAM RZE

Aktualne wydania Uważam Rze dostępne na www.ekiosk.pl

Komentarz rysunkowy

Felietony

Andrzej Sadowski

Wolność tak, ułatwienia nie

• RAZ POD WOZEM, RAZ POD WOZEM • Dopóki rządzący w Polsce będą mówić o ułatwieniach i ulgach dla przedsiębiorców, a nie o przywróceniu wolności gospodarczej, dopóty nie wybijemy się na ekonomiczną niepodległość