Najnowsza interwencja Uważam Rze

Tu i teraz

Manifest normalności

Janusz Korwin-Mikke

Dziwię się wam, ludzie... Właśnie. Czy jeszcze „ludzie”? Czy jeszcze na świecie rządzi homo sapiens, czy już tylko homo sovieticus albo jego następca – homo europaeus?

Od ponad stu lat „postępowcy" wmawiali ludziom, że są tylko bydlętami, że właściwie niczym nie różnią się od zwierząt – a w jakiejś gazecie, bodaj „Wyborczej", przeczytałem artykuł, że „człowiek tylko czterema genami różni się od stonogi". I ta propaganda odniosła skutek: ludzie sami uważają się za bydło – i tak pozwalają się traktować.

Być może różnica między człowiekiem a zwierzęciem jest tylko kulturowa – ale jest. Fizycznie możemy się nie różnić, ale mamy duszę – czy jak kto chce nazywać tę cechę człowieka, która różni go od zwierzęcia. Być może różnica jest mała, ale cała nasza kultura dążyła, by ją powiększać. Dzisiejsza antykultura, narzucana nie tylko z Brukseli, stara się ją zminimalizować.

Różnica kulturalna między człowiekiem a bydlątkiem jest taka, że decyzje człowieka szanujemy. Decyzji bydlęcia nie. Bydlę trzymamy na postronku, bo może zrobić sobie krzywdę albo wejść w szkodę. Mężczyzna zaś ma prawo zrobić sobie krzywdę – a jeśli wyrządzi szkodę, to ma za nią zapłacić. I to jest ta podstawowa różnica.

Jak chłop krowę

Jeśli ktoś każe mi zapiąć pas w moim własnym samochodzie, to traktuje mnie dokładnie tak, jak chłop traktuje krowę. To znaczy: traktował. Przepisy Unii Europejskiej, zdaje się, zakazują trzymania krowy na postronku. To ja w swoim samochodzie muszę być przypięty. Na razie zapinam się sam, ale już niedługo będą automaty nasuwające na mnie pasy – i samochód bez ich zapięcia nie ruszy.

Krzywdy sobie zrobić nie możemy, ale i za szkodę, podobnie jak krowa, też nie płacimy: jesteśmy przecież (pod przymusem) ubezpieczeni. Doi się z nas pieniądze i za te pieniądze utrzymuje się całe stado oraz szefostwo tej Animal Farm. Te wieprze 40 proc. pieniędzy wdeptują racicami w błocko, 20 proc. zżerają, a resztę wydają za nas na nas. Na to, czego ONI chcą.

Co zrobiłby normalny człowiek, gdyby ktoś przyszedł doń i powiedział: „Człowieku, ile zarabiasz? 3 tys. zł? Świetnie! Daj mi z tego 2,4 tys. zł, ja potrącę na siebie 600 zł, a pozostałe 1,8 tys. zł wydam za ciebie, tak że będziesz bardziej zadowolony, niż gdybyś sam wydał na siebie te 3 tys. zł!"? Co by zrobił normalny człowiek? Kopa w sempiternę – za drzwi!

Homo europaeus porykuje z radości, że ktoś chce się nim opiekować, i głosuje na takich, którzy zabiorą mu jeszcze więcej pieniędzy – za obietnicę, że siano w żłobie będzie świeższe niż do tej pory! Ma tylko jedną prośbę: by dawać trochę mniej owsa koniom, a trochę więcej siana im, krowom. A konie rżą na inną melodię.

Rzygać mi się chce, gdy czytam, że „rodzice hiszpańscy wyrazili radość, że rząd zajmie się problemem otyłości ich dzieci". Moja suka wykazuje więcej rozsądku: to ona karmi swoje szczeniaki i – mimo ufności – z pewnym podejrzeniem patrzy, gdy im coś podtykam. A bydlę? Krowa zapewne się cieszy, gdy ktoś zajmuje się jej cielakiem. Zgroza mnie bierze, bo na resztki normalnych rodziców spadają  ciosy. Niedawno „polski Sejm" uchwalił grzywny – 5 tys. zł – na rodziców, którzy nie zaszczepią swoich dzieci!  Tyle się pisze, że niektóre szczepienia mogą być szkodliwe, i nic! Nadal „rząd" wie lepiej, jak opiekować się moim dzieckiem. W interesie firm farmaceutycznych przerabia się ludzi na bydlęta.

Niewolnicy i panowie

Bydło nie myśli. Bydłu serwuje się hasełka typu: „Wszystkie dzieci są nasze". Żadne z bydląt przecież nie pomyśli, że to oznacza „Moje dziecko nie jest już moje, jest »nasze«". Co w praktyce oznacza, że to pan minister je szczepi, pan minister je wychowuje. Cóż, szczeniak będzie moim psem, będzie mi służył, więc jest normalne, że to ja, a nie jego rodzice, pies i suka, decydują o tresurze. Ale żeby tak postępować z człowiekiem?

Gdy w 1901 r. rząd pruski postanowił zmienić tylko język, w jakim wykładany był jeden przedmiot (religia) – nie zmieniając jego treści – we Wrześni wybuchł strajk szkolny. Dziś kolejni ministrowie zmieniają treści programów, wedle swej woli wymieniają przedmioty... A to religię skasują w ogóle, a to religię narzucą pod przymusem wszystkim, a to wprowadzą przymusowe lekcje homoseksualizmu, a to zlikwidują matematykę, a to przywrócą matematykę... A rodzice pokornie te wszystkie zmiany akceptują, liżąc dobrych panów po rękach, że tak dbają o ich dzieci.

Poprzednia
1 2 3 4

Wstępniak

Materiał Partnera

Jak wdrożyć SAP S/4HANA?

Nowoczesne systemy informatyczne to podstawa dobrze działającego i innowacyjnego przedsiębiorstwa. Dla wielu firm wyzwaniem nie jest wybór systemu ERP, ale jego wdrożenie. Dlaczego? Musi być...

ZAMÓW UWAŻAM RZE

Aktualne wydania Uważam Rze dostępne na www.ekiosk.pl

Komentarz rysunkowy