Najnowsza interwencja Uważam Rze

Tu i teraz

Rodzice Gitl i Meir Wolf Weissowie, Linz 1948

Rodzice byli dla mnie Polską

Szewach Weiss

W czasie okupacji ocaliły nas spryt mojego ojca, dyscyplina i niezłomność mojej matki oraz galicyjska sąsiedzka solidarność

Bardzo jej się podobało, że moja narzeczona, a później żona Ester, mówiła w jidysz, choć dialektem litewskim, który znacznie różnił się od galicyjskiego. Kiedy byłem przewodniczącym Knesetu, mama oglądała transmisje obrad w telewizji i w jidysz udzielała mi wskazówek, jak mam prowadzić obrady i kogo powinienem wyrzucić z sali. Doradzała, jaką mam założyć koszulę i jaki wybrać kolor krawatu. Nigdy nie byłem w tym dobry, a mama była pod tym względem typową polską, elegancką Żydówką. Czystość, schludność i elegancja w każdych okolicznościach, nawet w izraelskich upałach, to cecha typowa dla polskich Żydów.

Dwie Polski

Rodzicom zawdzięczam mój sentyment i miłość do Polski, gdzie żyłem przecież zaledwie kilka lat, czyli tyle co nic. Trudno nawet powiedzieć, żebym przez większość tego czasu przebywał w Polsce. Siedziałem w ciemnej piwnicy, niejako pod Polską. Ale wryło mi się w pamięć, że u nas w domu nigdy nie było żadnej nienawiści czy niechęci wobec Polaków. Nasz dom był wielokulturowy i otwarty. Wyjechałem z Polski, niemal nie znając języka polskiego, bo w domu najpopularniejszy był jidysz. Ale odkąd zamieszkaliśmy w Izraelu, moi rodzice aż do końca ich życia byli dla mnie Polską. Mieli biblioteczkę polskich książek, czytali polskie gazety i pięknie opowiadali o życiu w dawnej ojczyźnie. Uwielbiali wspominać polskie krajobrazy i polskich sąsiadów. To właśnie był główny powód, dla którego wybrałem Polskę jako miejsce mojej służby ambasadorskiej. Jestem pewien, że gdyby moi rodzice dożyli stycznia 2001 r. i zobaczyli w telewizji, jak razem z prezydentem Kwaśniewskim składam wieniec na warszawskim Grobie Nieznanego Żołnierza, popłakaliby się ze szczęścia. Dzięki nim do dziś noszę w sobie dwie Polski. Pierwsza to moja prywatna Polska, obiekt westchnień moich rodziców. To Polska, którą znałem tylko z opowieści i wspomnień, która jawiła mi się jako kraina piękna i idylliczna. Ta druga to Polska prawdziwa, którą zacząłem poznawać na początku obecnego tysiąclecia. Choć obydwie te Polski różnią się od siebie, tak jak wspomnienia o przedwojniu różnią się od dzisiejszej rzeczywistości, to zarówno Polska moich rodziców, jak i ta prawdziwa, dzisiejsza, są równie piękne i fascynujące.

1 2 3
Następna

Wstępniak

Materiał Partnera

Jak wdrożyć SAP S/4HANA?

Nowoczesne systemy informatyczne to podstawa dobrze działającego i innowacyjnego przedsiębiorstwa. Dla wielu firm wyzwaniem nie jest wybór systemu ERP, ale jego wdrożenie. Dlaczego? Musi być...

ZAMÓW UWAŻAM RZE

Aktualne wydania Uważam Rze dostępne na www.ekiosk.pl

Komentarz rysunkowy

Felietony

Intermedia

• MYŚLI I SŁOWA • BEATA SZYDŁO

Piotr BOŻEJEWICZ

Może i koniec, ale nie świata

• TAKO RZECZE [P] •Skoro Obama nawet w części nie okazał się takim cudotwórcą, jak przepowiadali eksperci, to czemu Trump miałby być taki groźny, jak go malują ci sami ludzie?