Najnowsza interwencja Uważam Rze

Świat

Politycy, wizjonerzy, władcy dusz

Grzegorz Lewicki

Czego możemy się po nich spodziewać w 2013 r.

Merkel będzie musiała też wziąć udział w dyskusji na temat wsparcia dla Grecji, Hiszpanii i Cypru. Z deklaracjami prawdopodobnie wstrzyma się do wyborów. Z kolei w sprawie unii bankowej sprawa jest łatwiejsza, bo zarysował się konsensus – w grudniu 2012 r. Rada UE uzgodniła zasady wspólnego nadzoru bankowego w eurolandzie, na mocy których największe banki krajów UE mają być kontrolowane przez Europejski Bank Centralny. Irlandia, która obejmie przewodnictwo UE w styczniu 2013 r., nie będzie utrudniać procesu – już zapowiada, że po uzgodnieniu szczegółów nadzoru bankowego będzie wspierać działania na rzecz jeszcze pełniejszej unii bankowej. Choć Bundesbank, niemiecki bank centralny, w grudniu zdążył zakwestionować rozszerzenie kompetencji ECB, to problem jest tymczasowy.

Europejski Bank Centralny już w 2014 r. będzie miał nową siedzibę – we Frankfurcie. Jego nowiutkie okna wychodzą na Bundesbank. Podobno ma to wymiar symboliczny.

Zamienią kryzys w złoto

Lloyd Blankfein i Gary Cohn (Goldman Sachs)

Mają receptę na kryzys. Mają też w garści świat finansów, zatrudniając ponad 30 tys. pracowników we wszystkich zakątkach świata, z lojalnymi kontaktami wśród globalnych elit i milionami dolarów na lobbing oraz patronaty polityczne. Co będą robić w 2013 r.? Zamieniać kryzys w złoto, czyli zarabiać, inwestując na Wall Street według sobie znanego klucza oraz oferować produkty inwestycyjne. A poza tym? To zależy, komu wierzyć. Według białej legendy Goldman Sachs będzie grał rolę „Pana Boga" światowej ekonomii, walcząc ze skutkami kryzysu. Jak twierdzi Blankfein, który razem z Cohnem przewodzi firmie, bank pomoże firmom w rozwoju, wspierając je w gromadzeniu kapitału. Bo bogate firmy dadzą ludziom pracę, a to zapewni dalszy rozwój. Błogosławione koło.

Ale według czarnej legendy to błędne koło. Bank wyciągnie nas z kryzysu, który sam wywołał, i jeszcze na tym zarobi. Tak twierdzi Matt Taibbi w sławnym już eseju z „Rolling Stone". Jego zdaniem szefowie Goldman Sachs nigdy nie zmieniają taktyki. Od zawsze stosują chwyt jednego typu: najpierw wpompowują w społeczeństwo ryzykowne produkty inwestycyjne, których wartość mogą globalnie zaniżać. Następnie tak właśnie robią. Wtedy zmieniają zasady funkcjonowania gospodarki, lobbując korzystne dla siebie ustawy u polityków, których mają w garści, ponieważ finansują ich kampanie. Dzięki zmienionym zasadom wysysają pieniądze klasy średniej i pracującej. Przychodzi kryzys, bo społeczeństwo ubożeje. Wtedy walcząc z kryzysem, pożyczają obywatelom pieniądze – te same, które im zabrali. Przy okazji prezentują się jako wybawcy z kryzysu. Goldman Sachs jest przy tym zbyt wielki, by upaść, ponieważ splątał się z największymi firmami i krajami świata – upadek banku oznaczałby ich zapaść. Poza tym dysponuje złotą siatką byłych pracowników, którzy potrafią kreować rozwiązania prawne i trendy biznesowe.

Blankfein i Cohn zarabiają miliony dolarów rocznie. Ale należy im się, w końcu w ostatnich latach wszyscy ich szarpali i ciągali po sądach. W 2010 r. Blankfein musiał tłumaczyć się przed rządową komisją USA badającą przyczyny kryzysu finansowego w kraju. Na ławie oskarżonych – Goldman Sachs. Musiał zeznawać też przed komisją Senatu, która oskarżała jego firmę o miliardowe oszustwo. Według komisji bank wprowadzał inwestorów w błąd, oferując produkty skazane na klęskę – już w momencie sprzedaży planował późniejszymi działaniami zaniżać ich wartość. Ostatecznie sprawę załatwiono polubownie – bank nie został skazany, ale „polubowność" została odpowiednio wyceniona. Do tego w 2012 r. jeden z ich byłych pracowników, Greg Smith, oskarżył ich o „moralne bankructwo", a swoje żale wylał w „New York Timesie".

Według analityków z Politechniki Federalnej w Zurychu Goldman Sachs należy do „jądra światowego kapitalizmu" – znajduje się wśród 147 najbardziej powiązanych i współzależnych firm świata, tworzących razem 40 proc. bogactwa w międzynarodowym biznesie. Co Blankfein i Cohn zrobią w 2013 r.? Uchylimy tylko rąbka tajemnicy – w firmie trwa cięcie kosztów. W 2011 r. zwolniono 5 proc. pracowników, a w 2012 przycinano sieci analityków i prognostyków, by zastąpić ich komputerowymi programami prognozującymi, mogącymi zarabiać lepiej. Co najśmieszniejsze, programy komputerowe tworzone są na podstawie udanych działań pracowników, którzy dobrze przewidując, sami sobie kopią dołek.

Wstępniak

Materiał Partnera

Jak wdrożyć SAP S/4HANA?

Nowoczesne systemy informatyczne to podstawa dobrze działającego i innowacyjnego przedsiębiorstwa. Dla wielu firm wyzwaniem nie jest wybór systemu ERP, ale jego wdrożenie. Dlaczego? Musi być...

ZAMÓW UWAŻAM RZE

Aktualne wydania Uważam Rze dostępne na www.ekiosk.pl

Komentarz rysunkowy

Felietony

Intermedia

• MYŚLI I SŁOWA • BEATA SZYDŁO