Najnowsza interwencja Uważam Rze

Tu i teraz

Prymas przełomu

Tomasz Krzyżak

Kościół w Polsce stracił wybitnego pasterza. Kardynał Józef Glemp zmarł w wieku 83 lat po długiej i ciężkiej chorobie

Część osób z tzw. Podziemia zarzuciła Prymasowi służalczość wobec władzy. Tymczasem on po swojemu, rozważnie i spokojnie zaczął organizować komitet pomocy dla internowanych. Nie chciał rewolucji. Chciał rozmawiać. Tak jak jego wielki poprzednik Prymas Tysiąclecia. A potem doprowadził do dwóch wizyt Jana Pawła II w zniewolonym kraju. Wizyt, które podtrzymały w narodzie tego Ducha, o zesłanie którego prosił w 1979 r. papież.

Rewolucja bez krwi

Później była sprawa księdza Jerzego. Wiele razy mówiono, że bohaterski kapelan „Solidarności" miał na pieńku z kardynałem. Prymas miał wymuszać na księdzu Popiełuszce zmianę tonu jego kazań. A on się zmagał. Wiedział, że ksiądz Jerzy jest zagrożony. Mógł przenieść go do innej parafii, wysłać na zagraniczne studia. Nie zrobił tego. A gdy bohaterski kapłan został zamordowany – przeżywał swój osobisty dramat. „Odpuszczamy wszystkim winowajcom, którzy z przekonania lub na rozkaz zadali bliźnim krzywdy. Odpuszczamy zabójcom księdza Popiełuszki. Nie mamy do nikogo nienawiści, a jedynie prosimy, aby Bóg przyjął niewinne ofiary przemocy"– mówił na pogrzebie księdza Jerzego. Szesnaście lat później, w maju 2000 r., na placu Teatralnym w Warszawie wrócił do tych wydarzeń. Drżał mu głos, gdy wypowiadał te słowa: „Ja sam także doświadczyłem lęku. Bałem się rozlewu krwi w czasie stanu wojennego, wiedząc, jak wielkie jest oburzenie ludu. Pozostaje na moim sumieniu jako ciężar to, że nie zdołałem ocalić życia księdza Jerzego Popiełuszki, mimo podejmowanych w tym kierunku wysiłków. Niech mi Bóg przebaczy; może taka była Jego święta wola". Ile trzeba mieć w sobie odwagi, by wypowiedzieć takie słowa.

Wciąż mam przed oczami jego postać ze Starej Rawy – z tego poranka 7 sierpnia 2011 r. –gdy stojąc przed tablicą upamiętniającą księdza Zygmunta Malackiego, dziękował mu za doprowadzenie beatyfikacji księdza Jerzego do szczęśliwego finału. Malacki i Popiełuszko – koledzy z seminarium. Obaj odeszli do nieba i on, ich duchowy Ojciec, pogrążony w modlitwie... Był człowiekiem, który się mylił. Nie wstydził się tego. Pod koniec lat 80. mówił, że czas „Solidarności" się kończy. Tymczasem ludzie podziemia usiedli z ludową władzą przy jednym stole. Towarzyszyli im przedstawiciele Kościoła. Komunizm skończył się w Polsce bez rewolucji. Były ofiary, ale nie było wojny domowej. Brat nie stanął przeciwko bratu. Powołana po 1989 r. tzw. komisja Rokity oszacowała liczbę ofiar stanu wojennego. Życie straciło około 100 osób. Gdyby nie dalekowzroczna i przewidująca postawa Prymasa Glempa, bilans najpewniej byłby o wiele bardziej tragiczny. A tak spełniło się to, czego chciał Prymas. Z udziałem „Solidarności", której kardynał się bał. „Autentycznie bałem się, że to nie jest formacja przygotowana do przejęcia władzy"– mówił w 2001 r. w wywiadzie dla „Rzeczpospolitej".

Autentycznie pokorny

Największy sprawdzian przyszedł  jednak w latach 90. już po odzyskaniu wolności. Młodą polską demokracją co rusz potrząsały spory i kłótnie. Prymas musiał odnaleźć się w nowej sytuacji. Wywalczył powrót religii do szkół, z trudem udało się wynegocjować konkordat (jego ratyfikację blokował przecież lewicowy rząd), walczył o ochronę życia poczętego – zaakceptował ustawę z 1993 r., choć do końca życia powtarzał, że nie jest ona doskonała. Cały czas stał na straży tradycyjnych wartości i próbował odciągać Kościół od sporów politycznych. A te szły przez Polskę jeden za drugim. Wejście do NATO, Unii Europejskiej. Tej ostatniej był wielkim zwolennikiem. Uważał, że to nie tylko wydarzenie polityczne, ale także wielka historia. „Obserwując rozwój historii, widzę konieczność obecności Polski wśród państw Unii Europejskiej. Wiem, że Opatrzność Boża chce, aby na tym etapie rozwoju kontynentu Polska znalazła się w strukturach zjednoczonej Europy. Taka jest logika dziejów" – mówił o naszym wejściu do Unii. Przeciwnicy UE na murze kurii przy Miodowej wypisali mu nawet hasło „Zdrajca Tysiąclecia". Do historii i tradycji odnosił się z wielkim szacunkiem. Każdego roku 18 grudnia – w dniu swoich urodzin – jechał do Inowrocławia, gdzie urodził się w 1929 r. w robotniczej rodzinie. „Życie nauczyło mnie pokory: przecież jako dziecko wojnę spędziłem na ciężkich pracach u Niemców. Poza tym splendor nigdy mi nie imponował, do dziś nie lubię manifestacji wokół własnej osoby" – opowiadał w wywiadzie dla „Życia Warszawy".

Wstępniak

Materiał Partnera

Jak wdrożyć SAP S/4HANA?

Nowoczesne systemy informatyczne to podstawa dobrze działającego i innowacyjnego przedsiębiorstwa. Dla wielu firm wyzwaniem nie jest wybór systemu ERP, ale jego wdrożenie. Dlaczego? Musi być...

ZAMÓW UWAŻAM RZE

Aktualne wydania Uważam Rze dostępne na www.ekiosk.pl

Komentarz rysunkowy

Felietony

Artur Osiecki

Brexit mobilizuje regiony

Województwa chcą przyspieszyć realizację nowych programów regionalnych zarówno ze względu na zbliżający się przegląd unijny, jak i potencjalne negatywne konsekwencje wyjścia Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej