Najnowsza interwencja Uważam Rze

Felietony

Zasady ACTA

Jan Piński

"Jeżeli władza nie przegnie, to bunty społeczne jej nie grożą" – przekonuje Magdalena Szecówka, która w zeszłym roku była jednym z nielicznych znanych z twarzy i nazwiska organizatorów protestów przeciwko wprowadzeniu ACTA.

Przegięcie dla niej oznacza, że władza zabierze obywatelom już nie chleb – jak do tej pory (w postaci coraz wyższych podatków) – ale igrzyska, czyli na przykład internet. Jedyne miejsce, w którym panuje obecnie prawdziwa wolność. Jest to świat, w którym żyje i spędza dużo czasu coraz więcej ludzi. Nie tylko bawią się tam, poznają ludzi, ale często także pracują. Ten świat próbowano im odebrać, uchwalając prawo, którego faktycznym celem było powstrzymanie biedniejszych od szybszego bogacenia się. Janusz Korwin-Mikke zwrócił kiedyś uwagę, że socjalizm i regulacje współtworzą bogaci przedsiębiorcy, którzy chcą się zabezpieczyć przed powstaniem konkurencji. Dla kogoś, kto ma dużą, działającą fabrykę, utrudnienia w zakładaniu nowego biznesu nie mają znaczenia. On jest zadowolony, bo nie ma konkurencji. Podobnie działają państwa.

Własność czyni wolnym. Dlatego nasi politycy ograniczają możliwość swobodnego bogacenia się, bo zabezpieczeni materialnie Polacy zaczęliby się przyglądać działaniom władzy. A tak muszą myśleć o spłatach kredytu i rachunkach. Na obalanie władzy nie mają czasu.

Smutny jest inny fakt. Zgadzając się na wprowadzenie ACTA, rząd Donalda Tuska skazałby naszą gospodarkę na lata wegetacji. Prawo to miało bowiem na celu ochronę wielkich korporacji przed konkurencją biedniejszych i tych, którym więcej się chce. Dziś, chcąc naprawić samochód, mamy wybór między oryginalnymi częściami i znacznie tańszymi niemarkowymi (często tej samej jakości). Po ACTA musielibyśmy płacić drożej. Czy Donald Tusk i jego ministrowie mieli tego świadomość? Wątpię, ale niekompetencja nie jest usprawiedliwieniem.

Jestem zwolennikiem wolnego rynku i uczciwej konkurencji. Ale nie wymaga to od początkującego boksera, aby wchodził na ring z Mikiem Tysonem. A to właśnie zrobiono z polską gospodarką, którą wystawiono na wolną konkurencję z rozwiniętymi gospodarkami krajów UE po 1989 r. Aleksander Piński w tekście „Bogactwo to przemysł" udowadnia, że kraje UE świadomie doprowadziły do demontażu polskiego przemysłu, aby łatwiej sprzedawać u nas swoje towary. Współczesna polityka to bowiem gra interesów, a nie idei. Pod płaszczykiem opieki i wyrównywania szans uboższym krajom Bruksela robi wszystko, aby biedni na zawsze zostali biednymi. Bogactwo nie bierze się bowiem z dotacji.

Zmiana obecnej władzy nie będzie rzeczą łatwą. Politycy, którzy mają realne szanse na jej odebranie, niewiele się różnią od rządzących. Nadzieja w tych samych ludziach, którzy rok temu zmusili Tuska do rejterady. Przyłączamy się do nich.

Wstępniak

Materiał Partnera

Jak wdrożyć SAP S/4HANA?

Nowoczesne systemy informatyczne to podstawa dobrze działającego i innowacyjnego przedsiębiorstwa. Dla wielu firm wyzwaniem nie jest wybór systemu ERP, ale jego wdrożenie. Dlaczego? Musi być...

ZAMÓW UWAŻAM RZE

Aktualne wydania Uważam Rze dostępne na www.ekiosk.pl

Komentarz rysunkowy

Felietony

Intermedia

• MYŚLI I SŁOWA • BEATA SZYDŁO

Wojciech Romański

W smoczym kręgu