Najnowsza interwencja Uważam Rze

Tu i teraz

Jaroslaw Gowin jest w Sejmie sam. Liderem frakcji konserwatywnej jest tylko w swiecie zyczeniowej publicystyki

Konserwatyści widmo

Maciej Zdziarski

Frakcja Gowina nie istnieje, a minister sprawiedliwości jest politykiem samotnym

Minęło kilka tygodni od głosowań w sprawie związków partnerskich. Opadł bitewny kurz i widać, że w Platformie Obywatelskiej nie będzie rozłamu. Nie powstanie nowa partia, choć ministra sprawiedliwości wypychają z Platformy i wrogowie, i ludzie mu życzliwi. Jarosław Gowin jest samotnym jeźdźcem, a platformerscy konserwatyści zbiorem bez wspólnego mianownika.

W ważnym wywiadzie, udzielonym Markowi Zającowi z „Tygodnika Powszechnego", minister mówi prawdę: frakcja konserwatywna nie istnieje. Posłowie Platformy, którzy odrzucili projekt Dunina, są podzieleni i skonfliktowani. Gowin przypomina też, że jest zwolennikiem dopuszczenia procedury in vitro, jeśli nie towarzyszy jej niszczenie embrionów. I dodaje, że popiera tzw. kompromis aborcyjny. Potwierdza zatem, że ma słabe papiery na przywódcę konserwatystów.

Gowin prorokuje

Aby zrozumieć, dlaczego marzenie o partii Gowina jest mrzonką, warto sięgnąć do historii sprzed prawie pięciu lat. Kwiecień 2007 r. był gorący w polskiej polityce. Na Wiejskiej trwały prace nad projektami zmian w konstytucji. Porażkę poniosła grupa posłów PiS skupiona wokół Marka Jurka. Marszałek Sejmu nie zdołał przeforsować rozwiązań, które miały wzmocnić ochronę życia poczętego. W proteście przeciwko łamaniu sumień Jurek podał się do dymisji.

W gabinecie marszałka spotkało się wtedy ponad 60 parlamentarzystów Prawa i Sprawiedliwości. To był sygnał dla Jarosława Kaczyńskiego: wybieramy wartości i nie damy się nagiąć. Posłowie z frakcji Marka Jurka wrócili do domów. Mogli powiedzieć: zdaliśmy egzamin. Usłyszeli pochwałę proboszcza, dostali SMS-y z gratulacjami od podobnie myślących wyborców.

Dzisiejszy minister sprawiedliwości był wówczas senatorem Platformy, chętnie zapraszanym do komentowania wydarzeń. Jak objaśniał ówczesną sytuację? „Jedna trzecia Klubu PiS głosowała wbrew temu, co powiedział premier [Kaczyński]. Myślę, że to właśnie ta jedna trzecia będzie stanowić polityczne zaplecze Jurka" – mówił „Gazecie Wyborczej".

Minęło kilka dni od głosowania nad zmianami w konstytucji. „Jurkowcy" przyjechali do stolicy, by zapytać marszałka: „co dalej?". Usłyszeli od przyszłego szefa Prawicy Rzeczypospolitej: „Będziemy walczyć o cywilizację chrześcijańską". Wtedy zaczęły się wątpliwości: czy nie pakujemy się w przedsięwzięcie, które pozbawi nas mandatów poselskich? Odpowiedź była jasna: Marek Jurek ogłosił powstanie nowej partii w towarzystwie zaledwie pięciu posłów. Jesienią wszyscy przepadli w wyborach.

Historia sprzed pół dekady pokazuje, że Jarosław Gowin nie ma talentu do proroctw. Głosowanie zgodne z sumieniem to jedno. Kalkulacja w sprawie wyborczych szans „partii jednego tematu" to zupełnie inna sprawa.

Gowin się waha

Zostawmy jednak historię, bo teraźniejszość jest równie ciekawa. Komentatorzy opisujący głosowania przeciwko związkom partnerskim skoncentrowali się na 46 posłach Platformy odrzucających projekt własnego klubu. To tylko wisienka na torcie. Przeciwko pracom nad projektami SLD i Ruchu Palikota opowiedziała się zdecydowanie większa grupa, bo ponad setka parlamentarzystów PO. Dopiero kiedy trzeba było być przeciwko platformerskiemu projektowi, co drugi przeciwnik związków partnerskich uznał, że wystarczy odwagi, i w ostatnim głosowaniu zmienił decyzję. Co to oznacza? Platforma jest otóż znacznie bardziej konserwatywną formacją, niż życzy sobie Agnieszka Holland i redakcja „Gazety Wyborczej". Nikt o zdrowych zmysłach nie może podejrzewać, iż stoi za tym Jarosław Gowin.

W istocie nawet wśród 46 posłów, którzy byli wierni poglądom do końca, niewielu uważa ministra sprawiedliwości za szefa platformerskiej prawicy. Połowa z nich nigdy nie przyszła na spotkanie grupy konserwatywnej. Tak jak Gowin głosował Ireneusz Raś, główny oponent ministra w Małopolsce, czy Marek Biernacki, polityk niegdyś pierwszoligowy, wciąż niepozbawiony ambicji. Zostawmy nawet na boku osobiste animozje i buławy ukryte w plecakach. Między posłami z tej grupy są także istotne różnice ideowe. W konserwatywnym skrzydle PO jest grupa osób o bardzo zdecydowanych poglądach. Dwunastu z nich poparło Solidarną Polskę w staraniach o zaostrzenie ustawy antyaborcyjnej. Niektórzy po głosowaniu przeciwko związkom partnerskim mówili: – To nie my zagłosowaliśmy jak Gowin. To Gowin zagłosował jak my.

Poprzednia
1 2 3

Wstępniak

Materiał Partnera

Jak wdrożyć SAP S/4HANA?

Nowoczesne systemy informatyczne to podstawa dobrze działającego i innowacyjnego przedsiębiorstwa. Dla wielu firm wyzwaniem nie jest wybór systemu ERP, ale jego wdrożenie. Dlaczego? Musi być...

ZAMÓW UWAŻAM RZE

Aktualne wydania Uważam Rze dostępne na www.ekiosk.pl

Komentarz rysunkowy

Felietony

Hubert Kozieł

Czy Podesta zadławi się pizzą?

• SPISKOWA TEORIA WSZYSTKIEGO • Wybory prezydenckie w Stanach Zjednoczonych były wielkim zwycięstwem zwolenników spiskowej teorii dziejów. Potwierdziły bowiem wiele ich tez

Adam Maciejewski

Polski kapitał na Kaukazie

Od 2014 r. w Armenii działa fabryka polskiej spółki Lubawa. Nawiązanie współpracy z rządem Armenii było możliwe dzięki promocji naszego przemysłu za granicą, wspieranej przez dotacje z UE