Najnowsza interwencja Uważam Rze

Cywilizacja

?Kac Wawa?

Orły bez skrzydeł

Wiesław Kot

Pięć najgorszych polskich filmów minionego roku

Zgoda, film imprezowy. Nie musi być Zanussi, nie musi być Kieślowski. W multipleksach takie coś żyje tydzień, za to nastolatki ściągną go z Chomika w ilości niepoliczalnej. Bo ten film to marzenie gimnazjalisty. I wtedy wcale nie szkodzi, że to film na jeden pokój hotelowy i piątkę pajaców. Z tym że „Kac Wawa" się skompromitował równo przed rokiem, kiedy to producentowi się ubzdurało, że krytyk Raczek jednym wpisem internetowym zepsuł mu interes życia. Ale my nie o tym, bo to by było zbyt łatwe. Pogrzebmy dziełku nieco w treści. Oto wieczór panieńsko-kawalerski, zresztą symultanka. Panna młoda i druhny obstalują sobie chippendalesów, przyszły pan młody z kumplami zaklepują zaś jak leci: gorzałę, panienki z agencji, limuzynę jak dla Elvisa i biały proszek. Ten ostatni się wprawnie rozsmarowuje paluchem po zębach albo wciąga, ustawiwszy wcześniej ścieżkę kartą kredytową. Klasyka. Po czym rusza ekstatyczny wieczór. Jednak z każdą godziną coraz mniej tej zabawy, za to wiochy więcej. Panienki się, owszem, doprasza do stolika, ale jak te sugerują kolejną butelkę szampana, to się je pyta, czy się czasem wcześniej śledzi nie najadły, że je tak suszy. Jest śmiesznie, bo Mariusz Pujszo zsiusiał się w spodnie, co usiłuje zatuszować z wykorzystaniem suszarki do włosów. Inni koledzy ulżą sobie za to śmiało pod palmą na rondzie de Gaulle'a. Co nie zdumiewa ani nie gorszy, bo oni już przebywają w innym wymiarze. Więc się nie denerwują, tylko wk...ją. Nie mówią, tylko pi...lą. A jak mówią, to per „cwelu" i „szmato". Jak to klientowi wadzi, to wystarczy mu przyłożyć z dyńki. Po co to wszystko? Wiadomo: niech się cała Polska (14 proc. bezrobotnych) patrzy, jak się warszawka bawi, i niech zielenieje z zazdrości. Z tym że jest to raczej ta warszawka, co to z pleksi, szkła i tureckiego marmuru. Tandeta i pozór. Bo ci wszyscy rycerze kieliszka, okazuje się, są uwieszeni u spódnicy mamusi, której pieska muszą zabawiać, bo inaczej mamusia przykręci kurek. W rezultacie więc ta pokazucha warszawska wcale nie imponuje, jest nieznośnie nadęta i żałosna. Wrażenie byle czego pogłębia fakt, iż kręcone to z ręki, dźwięk rejestrowany na planie (pogłos, że ledwo można zrozumieć). Ale „Kac" ma jeden niezaprzeczalny atut edukacyjny. Na ścianie w burdelu wisi akt autorstwa Jerzego Nowosielskiego. Który z tego powodu przewrócił się w grobie już trzy razy.

1 2 3
Następna

Wstępniak

Materiał Partnera

Jak wdrożyć SAP S/4HANA?

Nowoczesne systemy informatyczne to podstawa dobrze działającego i innowacyjnego przedsiębiorstwa. Dla wielu firm wyzwaniem nie jest wybór systemu ERP, ale jego wdrożenie. Dlaczego? Musi być...

ZAMÓW UWAŻAM RZE

Aktualne wydania Uważam Rze dostępne na www.ekiosk.pl

Komentarz rysunkowy