Najnowsza interwencja Uważam Rze

Świat

W lipcu 2008 r. Barack Obama modlil sie przy Scianie Placzu w Jerozolimie

Obama na mękach

Paweł Łepkowski

Barack Obama 20 marca odwiedzi Izrael. Będzie to najtrudniejsza podróż zagraniczna w jego karierze. Prezydent USA nie cieszy się sympatią izraelskiej prawicy, szczególnie premiera Benjamina Netanjahu

Znamienne, że na rok budżetowy 2013 przewidziana pomoc militarna dla Izraela ma wynieść 3,1 mld dolarów, a pomoc dla uciekinierów palestyńskich zaledwie 15 milionów dolarów.

Stąd też Waszyngton ma prawo oczekiwać od Tel Awiwu konsultowania się w strategicznych kwestiach dotyczących bezpieczeństwa na Bliskim Wschodzie.

Tymczasem izraelska prawica narodowa, pragnąca odbudowy swojej ojczyzny w granicach biblijnych, postrzega 44. prezydenta USA jako agenta państw islamskich. W mediach powiązanych z partią Likud Obama jest określany jako zwykły agent islamu, którego,, najlepiej byłoby usunąć w każdy możliwy sposób".

Także syjonistyczna prasa w USA uważa amerykańskiego przywódcę za człowieka niezwykle szkodzącego Izraelowi. 13 stycznia 2012 r. ,,Atlanta Jewish Times", lokalna gazeta żydowska wydawana w stolicy stanu Georgia, opublikowała artykuł swojego właściciela i redaktora naczelnego Andrew Adlera, w którym sugerował on, że za opieszałość w sprawie Iranu i zbyt propalestyńską postawę wywiad cywilny Izraela powinien dokonać zamachu na życie prezydenta USA.

,,Dajmy zielone światło rezydującym w USA agentom Mossadu dla wyeliminowania prezydenta nieprzyjaźnie nastawionego do Izraela, by aktualnie urzędujący wiceprezydent mógł przejąć jego urząd i wymusić politykę pomagania Izraelowi w dziele unicestwiania swych wrogów" – pisał Adler. Artykuł ten wprowadził wzajemne stosunki Waszyngtonu i Tel Awiwu w epokę lodowcową. Izraelscy jastrzębie, nie mogąc się doczekać zielonego światła z Białego Domu, otwierającego drogę do zmasowanego ataku na irańskie instalacje jądrowe, dali do zrozumienia, że za nic mają reguły rządzące amerykańską demokracją.

Palestyński węzeł gordyjski

Podczas marcowej wizyty prezydenta Obamy w Autonomii Palestyńskiej padnie zapewne niezwykle trudne pytanie o uznanie przez USA suwerenności Palestyny.

Obama nie jest zwolennikiem utrzymywania w nieskończoność stanu bezpaństwowości Autonomii Palestyńskiej i jej 4,5 mln arabskich mieszkańców. Tym bardziej że Palestynę jako państwo uznało już 114 państw członkowskich ONZ. Laureat Pokojowej Nagrody Nobla chciałby zapewne przejść do historii jako ten, któremu udało się rozsupłać lub przeciąć bliskowschodni węzeł gordyjski.

Kwestia palestyńska od lat wprowadza napięcie we wzajemne relacje izraelsko-amerykańskie. Nigdy nie była jednak tak napięta jak od czasu amerykańskich wyborów prezydenckich. 6 listopada 2012 r., kiedy w USA nad ranem otwarto pierwsze punkty wyborcze, premier Izraela Benjmin Netanjahu, łamiąc prawo międzynarodowe i ustalenia z USA oraz porozumienia z Autonomią Palestyńską, wydał pozwolenie na budowę dwóch żydowskich osiedli w samym sercu Palestyny – w Ramot, gdzie trwa budowa 607 żydowskich domów, i w Pisgat Zew, gdzie powstanie 606 domów. To rozporządzenie premiera otworzyło także drogę do wkroczenia żydowskich osadników do Jerozolimy Wschodniej, która od stuleci jest zamieszkana przez Palestyńczyków.

To właśnie status Jerozolimy Wschodniej jest jedną z najważniejszych przyczyn braku porozumienia Żydów z Palestyńczykami. Już w 1968 r. Organizacja Wyzwolenia Palestyny wpisała do swojej konstytucji Jerozolimę Wschodnią  jako stolicę niepodległej Palestyny.

Podobny krok 12 lat później

wykonali Izraelczycy. 30 czerwca 1980 r. Kneset uchwalił ustawę jednoczącą cały obszar świętego miasta i nadał mu rangę stolicy Izraela. Tak więc obie strony proklamowały swoje roszczenia do Jerozolimy, ale żadne z nich nie może zostać zrealizować. Wydane przez Nethanjahu pozwolenie na budowę osiedli na tym obszarze jest czystą prowokacją polityczną na wzór wizyty Ariela Szarona na Wzgórzu Świątynnym. Oznacza nie tylko wielkie demonstracje, zamieszki czy paraliż miasta, ale prowadzić może do kolejnej Intifady.

Nie jest to jednak koniec prowokacji politycznych obecnego gabinetu Benjamina Netanjahu. 15 listopada 2012 r., dziewięć dni po wyborczym zwycięstwie Baracka Obamy, szef izraelskiego rządu wydał zgodę na wkroczenie armii do Strefy Gazy po uprzednim bombardowaniu obiektów cywilnych.

Wstępniak

Materiał Partnera

Jak wdrożyć SAP S/4HANA?

Nowoczesne systemy informatyczne to podstawa dobrze działającego i innowacyjnego przedsiębiorstwa. Dla wielu firm wyzwaniem nie jest wybór systemu ERP, ale jego wdrożenie. Dlaczego? Musi być...

ZAMÓW UWAŻAM RZE

Aktualne wydania Uważam Rze dostępne na www.ekiosk.pl

Komentarz rysunkowy

Felietony

Andrzej Sadowski

Wolność tak, ułatwienia nie

• RAZ POD WOZEM, RAZ POD WOZEM • Dopóki rządzący w Polsce będą mówić o ułatwieniach i ulgach dla przedsiębiorców, a nie o przywróceniu wolności gospodarczej, dopóty nie wybijemy się na ekonomiczną niepodległość

Adam Maciejewski

Polski kapitał na Kaukazie

Od 2014 r. w Armenii działa fabryka polskiej spółki Lubawa. Nawiązanie współpracy z rządem Armenii było możliwe dzięki promocji naszego przemysłu za granicą, wspieranej przez dotacje z UE