Najnowsza interwencja Uważam Rze

Świat

W lipcu 2008 r. Barack Obama modlil sie przy Scianie Placzu w Jerozolimie

Obama na mękach

Paweł Łepkowski

Barack Obama 20 marca odwiedzi Izrael. Będzie to najtrudniejsza podróż zagraniczna w jego karierze. Prezydent USA nie cieszy się sympatią izraelskiej prawicy, szczególnie premiera Benjamina Netanjahu

Nie należy się łudzić. Ta słabo uzasadniona agresja, łamiąca zasady konwencji genewskich dotyczące ochrony ludności cywilnej oraz naruszająca kruche porozumienie graniczne, była jawną zemstą izraelskich nacjonalistów na pokojowej polityce blisko- wschodniej Baracka Obamy.

Problem Bractwa Muzułmańskiego

Napiętej atmosfery podczas zbliżającej się marcowej wizyty amerykańskiego prezydenta nie złagodzi także fakt, że w Arabii Saudyjskiej znajduje się tajna baza militarna USA, której istnienie ujawnił niedawno „The New York Times". Baza służy operacjom rozpoznawczym amerykańskiego wywiadu cywilnego i jest kompleksem hangarów, hal i magazynów do przechowywania między innymi dronów – bezzałogowych statków powietrznych typu nieuzbrojonego do lotów obserwacyjnych i wersji samolotu o zwiększonych możliwościach bojowych. Twórcą bazy jest John Brennan, były rezydent amerykańskiego wywiadu w Arabii Saudyjskiej, mianowany na początku stycznia dyrektorem CIA. Brennan należy do tej grupy doradców prezydenta, którzy zdecydowanie odradzają Obamie angażowanie się w kampanię wojenną przeciw Iranowi i zacieśnienie sojuszu z Arabią Saudyjską, która jest państwem programowo nieuznającym państwowości Izraela.

Niedawna nominacja dwóch niechętnych Izraelowi polityków amerykańskich – Charlesa „Chucka" Hagela na sekretarza obrony narodowej USA i Johna O. Brennana na szefa Centralnej Agencji Wywiadowczej – oznacza także znaczne osłabienie współpracy wywiadowczej między dwoma ,,najwierniejszymi" sojusznikami.

W przeciwieństwie do administracji Obamy rząd Izraela nie miał powodów do świętowania arabskiej wiosny ludów. Teraz Izrael musi się zmierzyć z rosnącym radykalizmem islamskim w sąsiednich państwach, z którymi od trzech dekad ułożone były poprawne stosunki dyplomatyczne.

Szczególny niepokój administracji Benjamina Netanjahu wzbudza zapewne wzrost chaosu społecznego w Egipcie, gdzie władzę przejęła organizacja skrajnie antysyjonistyczna – Stowarzyszenie Braci Muzułmanów z prezydentem Mohamedem Mursim na czele. Jest to tym bardziej niebezpieczne, że Bractwo nie jest organizacją jednorodną etnicznie. Powstało w 1928 r. w Egipcie, ale obecnie działa w 70 krajach świata. Istnieją więc poważne obawy, że Egipt może stać się obecnie oficjalną centralą kierującą wywrotową i terrorystyczną działalnością tej organizacji w innych krajach muzułmańskich.

W ciągu 84 lat aktywność polityczna Stowarzyszenia Braci Muzułmanów w różnych zakątkach świata udowodniła, że jest to zrzeszenie ludzi nieobliczalnych i skłonnych do skrajnej przemocy. W 1948 r. jeden z członków Bractwa, Sam al Banna, zabił premiera Królestwa Egiptu. Sześć lat później inny ekstremista z tego ugrupowania próbował zabić prezydenta Gamala Nasera podczas wiecu w Aleksandrii. Po każdym takim zamachu tysiące członków tej organizacji musiało uciekać z Egiptu do ościennych krajów arabskich. W ten sposób bractwo rozprzestrzeniało się na obszarach zdominowanych przez islam. W 1981 r. żołnierze egipscy należący do bractwa zastrzelili prezydenta Anwara as-Sādāta za podpisanie traktatu pokojowego z Izraelem.

Następca Sadata – generał Hosni Mubarak – popełnił życiowy błąd i objął członków Bractwa amnestią w 1984 r. Miał nadzieję, że uda mu się spacyfikować radykalne nastroje w tym stronnictwie. Bractwo odwdzięczyło mu się w 2011 r. serią antyrządowych demonstracji o charakterze społeczno-politycznym, które doprowadziły do upadku dyktatury Mubaraka. Obecnie Stowarzyszenie Braci Muzułmanów jest najliczniejszą siłą polityczną w Egipcie i realnym zagrożeniem dla bezpieczeństwa narodowego Izraela.

Spotkanie z prezydentem Egiptu będącym jednocześnie przywódcą Bractwa Muzułmańskiego będzie nie lada wyzwaniem dyplomatycznym dla prezydenta Baracka Obamy. Izrael nie jest jedynym celem kilkudniowej podróży prezydenta na Bliski Wschód. Obama odwiedzi także Egipt, Turcję, Jordanię, Arabię Saudyjską i Autonomię Palestyńską. Ten rozkład podróży jest także odbierany w Izraelu jako policzek, tym bardziej że Barack Obama tylko raz odwiedził państwo żydowskie, i to jeszcze kiedy był senatorem w czasie kampanii wyborczej 2008 r. Podobnie jak w przypadku Georga W. Busha, tak i w czasie pierwszej kadencji Obamy nie doszło do oficjalnej wizyty amerykańskiego przywódcy w Izraelu.

Wstępniak

Materiał Partnera

Jak wdrożyć SAP S/4HANA?

Nowoczesne systemy informatyczne to podstawa dobrze działającego i innowacyjnego przedsiębiorstwa. Dla wielu firm wyzwaniem nie jest wybór systemu ERP, ale jego wdrożenie. Dlaczego? Musi być...

ZAMÓW UWAŻAM RZE

Aktualne wydania Uważam Rze dostępne na www.ekiosk.pl

Komentarz rysunkowy

Felietony

Piotr BOŻEJEWICZ

Może i koniec, ale nie świata

• TAKO RZECZE [P] •Skoro Obama nawet w części nie okazał się takim cudotwórcą, jak przepowiadali eksperci, to czemu Trump miałby być taki groźny, jak go malują ci sami ludzie?