Najnowsza interwencja Uważam Rze

Biznes

Mowa nienawiści

Rafał Otoka-Frąckiewicz

Instytut Myśli Państwowej to najnowszy cyrk wymyślony przez upadłe gwiazdy polskiej sceny politycznej. Kierownikiem interesu jest prawnik syna Tuska, Roman Giertych (eks-LPR), a za pomagierów ma Michała Kamińskiego (eks-PiS), Kazimierza Marcinkiewicza (eks-Goldman Sachs), Żalka i Libickiego (ci to poza Kościołem spaghetti byli już chyba wszędzie) i Stefana Niesiołowskiego (wkrótce eks-PO).

Chłopaki wymyślili sobie, że stworzą think tank, co nawet ma sens, bo zarówno razem, jak i osobno myślenie mają ciężkie jak ruski czołg.

Panowie na początek powinni stworzyć gabinet cieni. Marcinkiewicz może się w nim zająć  wartościami rodzinnymi, Żalek doprowadzeniem do końca swojego pomysłu koronacji Bronisława Komorowskiego, Kamiński opracowaniem kampanii wyborczej, dzięki której cała ekipa nie dostanie się do Sejmu, a Giertych procesami przeciw wszystkim, którzy będą mieli bekę z tego towarzystwa. 37 milionów pozwów może wprawdzie zająć trochę czasu, ale ten zagospodaruje z pewnością doskonale  Niesiołowski, który jak nikt inny nadaje się na ministra kultury i rozrywki ludycznej.

Poseł Niesiołowski już z resztą zaczął nowy show. Na rogi wziął Agnieszkę Holland, która – jak wiadomo – nie poprze nigdy więcej PO, ale jednak da jej szansę. Niesiołowski wychwycił z tego jedynie „nigdy więcej PO", poczuł w nozdrzach zapach krwi i przystąpił do ataku, wbijając zęby w „córunię lesbijkę". Tym mianem określił córkę pani reżyser i... trafił na kontrę wszystkich autorytetów medialno-moralnych. Biedaczysko musi być naprawdę ślepy i głuchy, skoro nie wiedział, że jego czas w PO dobiega końca i po kolejnych wyborach, miast sumować głosy wyborców, będzie mógł liczyć już tylko barany.

W każdym razie wypowiedź Niesiołowskiego wywołała nieprawdopodobny ryk. Nagle okazało się, że określenie „córunia" jest ze wszech miar obelżywe, chamskie, nienawistne, pełne pogardy, haniebne i nie trzyma elementarnych standardów kultury wobec kobiety. Co najbardziej zabawne, najgłośniej szlochali ci, którzy nie widzieli nic złego, kiedy parę miesięcy wcześniej Niesiołowski zmieszał z błotem Ewę Stankiewicz. No, ale ta, jak wiadomo, należy do „pisowskiego bydła", a to – niczym Żyd za okupacji – pozbawione jest przecież praw obywatelskich i powinno się cieszyć, że jeszcze żyje, a nie łazić za przedstawicielem rasy panów z mikrofonem i denerwować go zapachem Untermenscha.

Sprawa stała się tak poważna, że Donald Tusk postanowił odciąć się od swego bulteriera, nie czekając na kolejne wybory. Przeprosił więc Holland za „niedopuszczalną ekspresję" swego sługi i zaczął się modlić o to, żeby wszyscy jak najszybciej zapomnieli o całej sprawie. I stał się cud. Wszyscy nagle zapomnieli.

Na miejscu Donalda Tuska mniej bym się jednak przejmował panią Holland i jej fascynacją homoerotyką. To taka sama nisza jak Magdalena Środa i jej paranoje antykościelne. Sól tej ziemi i prawdziwa armia wyborców to nie trefnisie paradujący z piórami w tyłkach, ale przedsiębiorcy. Ci zaś w ciągu ostatniego półrocza zaczęli gwałtownie tracić zapał do popierania rządu. Jeszcze w sierpniu 2012 r. Platformie Obywatelskiej ufało aż 49 proc. szefów małych i średnich firm. W lutym tego roku odsetek ten spadł do 15 proc. Ciekawe, co ich tak zniechęciło. Brak związków partnerskich czy coraz wyższe podatki i widok bankrutujących firm? Wot, zagwozdka.

Skoro już przy Magdalenie Środzie jesteśmy, warto przypomnieć incydent, który zdarzył się w zeszłym tygodniu. Grupa przebranych za małpy osobników wtargnęła na Uniwersytet Warszawski i zakłóciła odczyt bajek autorstwa pani Magdy. Wyglądali dość dziwacznie i tym samym wykrzykiwane przez nich hasła brzmiały nieco absurdalnie. No bo niby czemu skandowali: „Chcemy wolności słowa"? Że co? Że tydzień wcześniej władze UW zablokowały możliwość wykładu skrajnych ich zdaniem narodowców? No to jakim cudem na uczelni znalazło się miejsce dla skrajnie lewicowej Środy?

I jak to jest, że zeszłotygodniowy napad małp poruszył wszystkich świętych z premierem włącznie, a kiedy kilka miesięcy temu z podobną akcją protestacyjną spotkali się organizatorzy spotkania na temat książki „Pakt Ribbentrop–Beck" ówczesnego dziennikarza „Uważam Rze" Piotra Zychowicza, nie zainteresował się tym pies

Poprzednia
1 2 3

Wstępniak

Materiał Partnera

Jak wdrożyć SAP S/4HANA?

Nowoczesne systemy informatyczne to podstawa dobrze działającego i innowacyjnego przedsiębiorstwa. Dla wielu firm wyzwaniem nie jest wybór systemu ERP, ale jego wdrożenie. Dlaczego? Musi być...

ZAMÓW UWAŻAM RZE

Aktualne wydania Uważam Rze dostępne na www.ekiosk.pl

Komentarz rysunkowy

Felietony

Artur Osiecki

Brexit mobilizuje regiony

Województwa chcą przyspieszyć realizację nowych programów regionalnych zarówno ze względu na zbliżający się przegląd unijny, jak i potencjalne negatywne konsekwencje wyjścia Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej

Piotr BOŻEJEWICZ

Może i koniec, ale nie świata

• TAKO RZECZE [P] •Skoro Obama nawet w części nie okazał się takim cudotwórcą, jak przepowiadali eksperci, to czemu Trump miałby być taki groźny, jak go malują ci sami ludzie?