Najnowsza interwencja Uważam Rze

Tu i teraz

Koniec województwa londyńskiego?

Edyta Hołdyńska

Pół miliona Polaków na Wyspach drży na myśl o ostatnich propozycjach brytyjskiego rządu

Londyn nazywany jest 17. polskim województwem. Nie bez przyczyny. Otwarcie granic po wejściu Polski do Unii Europejskiej w 2004 r. zaowocowało prawdziwym wysypem naszych rodaków w Wielkiej Brytanii. Język polski jest drugim najczęściej słyszanym językiem na ulicach Zjednoczonego Królestwa zaraz po angielskim, a polscy imigranci tworzą tam drugą co do wielkości mniejszość narodową. Choć często pracują za najniższą pensję krajową, to i tak wiedzie im się dużo lepiej niż w ojczyźnie. Do tego brytyjski rząd zapewnia wszystkim pracującym obcokrajowcom bardzo dobrą opiekę socjalną i sprzyja młodym przedsiębiorcom. Nic dziwnego, że Polacy nie chcą się z Wysp ruszać. Brytyjczycy są już jednak zirytowani brukselską biurokracją. Politycy zastanawiają się nad uszczelnieniem granic, a premier David Cameron zaplanował już referendum, by naród sam zadecydował, czy chce zostać w Unii czy z niej wystąpić. Ponadpółmilionowa Polonia obawia się o swoją przyszłość.

Raj na ziemi

Filolog polska Emilia Rakieć doskonale pamięta, jak bardzo ucieszyła się na wieść, że bez zbędnych formalności może wyjechać do Szkocji. I ile może stamtąd przywieźć pieniędzy. Dobrze wiedziała też, jak trudno było o pracę na Zachodzie przed 1 maja 2004 r. Kiedy po raz pierwszy zaczęła pracować za granicą jedynie za okazaniem dowodu osobistego, uznała, że złapała Pana Boga za nogi. Praca nie była ani lekka, ani godna jej wykształcenia – sprzątała na stadionach w Wielkiej Brytanii. Ale zarabiając 6 funtów na godzinę, mogła pozwolić sobie na dostatnie życie, markową odzież i wycieczki po całej Anglii i Szkocji.

– Dziś żałuję, że nie zostałam tam na stałe. Przecież obecnie w Polsce trudno zarobić porządne pieniądze nawet z wyższym wykształceniem. A tam, wykonując najprostsze prace, można żyć jak w raju – mówi w rozmowie z „Uważam Rze". – Nie ulega najmniejszej wątpliwości, że otwarcie granic to doskonałe rozwiązanie. Brytyjczycy są w większości zbyt leniwi i dumni, by podjąć się sprzątania czy nawet pracy w restauracjach, a Polacy dużo na tym zyskują – dodaje Rakieć.

Arkadiusz Kaniowski mieszka i pracuje na Wyspach od 2005 r. Nie chce wracać. Jeśli będzie trzeba, będzie pracował nawet na czarno. Z rodzinnej Łomży wyjechał zaraz po maturze, bo w kraju nie widział dla siebie szans na dostatnie życie. Przez kilka miesięcy chwytał się jeszcze drobnych prac w ojczyźnie, na budowach i w magazynach sklepowych, ale pieniędzy nie starczało nawet na wynajęcie kawalerki. – Bardzo chciałem wyrwać się z domu i odciążyć rodziców, bo oprócz mnie utrzymywali jeszcze czwórkę mojego rodzeństwa. Kuzyn od roku był już wówczas w Anglii. Wiodło mu się dobrze i zapewniał, że praca znajdzie się i dla mnie, więc pojechałem. Autobusem, przez Niemcy i Holandię, żeby było taniej – wspomina Kaniowski. Wysiadł w Londynie, a stamtąd przez godzinę jechał pociągiem do oddalonego o 56 mil Bedford. Na dworcu czekał już jego kuzyn. Po tygodniu miał już pierwszą pracę. Za minimalną krajową, w fabryce sztucznych kwiatów, ale był szczęśliwy. Już po pierwszej wypłacie mógł wyprowadzić się od kuzyna i wynająć sobie pokój. Po kolejnych kilku miesiącach zmienił pracę na lepiej płatną, w fabryce Inter Foam, która zajmuje się produkcją gąbek użytkowych, m.in. do foteli samochodowych. Przez lata pracował na taśmie, a rok temu awansował na stanowisko menedżera zespołu. Dziś zarabia już 20 funtów na godzinę, stać go na zagraniczne wakacje, finansowo wspomaga matkę i rodzeństwo, a do Bedford sprowadził na stałe swojego ojca. Młodszy brat przyjeżdża dorobić na wakacje. Tak jak większość Polaków, od kilku tygodni Kaniowscy z niepokojem patrzą w przyszłość.

Polska potęga na Wyspach

Jak podaje brytyjski urząd statystyczny, język polski jest już drugim pod względem popularności językiem, którym posługują się poddani Elżbiety II na Wyspach. Po polsku mówi obecnie prawie 550 tys. osób. Z danych zebranych podczas spisu narodowego Census 2011 wynika także, że ponad 7,5 mln mieszkańców Anglii i Walii urodziło się poza granicami Zjednoczonego Królestwa. Ogólnie liczba mieszkańców Anglii i Walii od 2001 r. wzrosła o 7,8 proc. i obecnie wynosi 56,1 mln. Za ponad połową tego wzrostu stoją imigranci.

Poprzednia
1 2 3 4

Wstępniak

Materiał Partnera

Jak wdrożyć SAP S/4HANA?

Nowoczesne systemy informatyczne to podstawa dobrze działającego i innowacyjnego przedsiębiorstwa. Dla wielu firm wyzwaniem nie jest wybór systemu ERP, ale jego wdrożenie. Dlaczego? Musi być...

ZAMÓW UWAŻAM RZE

Aktualne wydania Uważam Rze dostępne na www.ekiosk.pl

Komentarz rysunkowy

Felietony

Piotr BOŻEJEWICZ

Może i koniec, ale nie świata

• TAKO RZECZE [P] •Skoro Obama nawet w części nie okazał się takim cudotwórcą, jak przepowiadali eksperci, to czemu Trump miałby być taki groźny, jak go malują ci sami ludzie?

Hubert Kozieł

Czy Podesta zadławi się pizzą?

• SPISKOWA TEORIA WSZYSTKIEGO • Wybory prezydenckie w Stanach Zjednoczonych były wielkim zwycięstwem zwolenników spiskowej teorii dziejów. Potwierdziły bowiem wiele ich tez