Najnowsza interwencja Uważam Rze

Tu i teraz

Wróg publiczny nr 1

Paweł Zarzeczny

Wywiad z Piotrem Staruchowiczem, ps. Staruch, szefem kibiców Legii, który 13 miesięcy spędził w aresztach III RP

Czujesz się jak więzień polityczny? To sugerował ostatnio prezes PiS Jarosław Kaczyński.

Chcę być daleko od polityki, chociaż wiadomo, że kwestie polityczne zaprowadziły mnie do więzienia. Nie czuję się jednak więźniem politycznym, ale bardziej ofiarą całej nagonki na kibiców. Ciągnęła się od poprzednich wyborów parlamentarnych.

Też jestem kibicem, ale o 30 lat starszym. Czemu nie było cię na Euro 2012?

Na Euro się nie wybierałem, mnie nie interesował taki typ imprezy. Policja stała u mnie pod domem, szukając pretekstu, żeby mnie zatrzymać, a ja planowałem wyjazd do Anglii, żeby tatuaże robić.

Jesteś wytatuowany?

Na plecach. Mam wydzierganą Matkę Boską.

A coś o Legii?

Nic.

Wrócę do tego twojego zatrzymania. Były takie sygnały, że zostałeś pobity.

Pobity to mało powiedziane.

To był tak zwany platoniczny wpierdol. To był dramat.

A oglądałeś „Drogówkę"? Tam jest pokazane, jak policja traktuje ludzi. Bez skrupułów, a jak ktoś miał morale, to był skasowany.

Jeszcze nie oglądałem. Mam zamiar. Przyjechałem na dołek do komendy stołecznej.

No i siedzę na krześle i nagle dostałem w twarz od naczelnika tego wydziału, który był wyznaczony do zwalczania pseudokibiców.

I usłyszałem: teraz pójdziesz do kryminału. Więc zapytałem go uprzejmie, czy skończył jakąś wiejską szkołę teatralną, i wtedy zaczęło się bicie. Przyjechali antyterroryści w pełnym rynsztunku, uzbrojeni, w kominiarkach, i wtedy podnieśli mnie razem z krzesłem i zaczęło się bicie. Żebra, kopy na brzuch, na plecy i tak cały czas.

Nie chcę przesadzać, ale to jak bicie na komendzie Grzesia Przemyka. Nic się nie zmieniło w Polsce?

Porównanie nie jest bardzo trafne, ale metody są takie same. Był młody człowiek, któremu coś się nie podobało, to go pobili i zabili. Wsiedliśmy do vana, zostałem tam wrzucony między siedzenia z zakutymi rękami. Usiedli na tych ławkach antyterroryści, jeden trzymał mi nogi na głowie, drugi na lędźwiach, a trzeci wykręcał stopy, bo się nie mieściły. Całą drogę do szpitala, gdzie lekarz miał orzec, że nic mi nie jest, bili. Bili mnie całą drogę.

Wiedzieli, kim jesteś?

Jasne. Wiedzieli, że jestem od kibiców.

Teraz się śmiejesz, ale to musiał być ból.

Nie bolało za bardzo, bo była adrenalina. Potem wracaliśmy ze szpitala i modliłem się, żeby jechać do więzienia, bo wiedziałem, że dołek skutkowałby kolejnym biciem. Jak przyjechałem do więzienia, to zgłosiłem do lekarza, że byłem bity, a on był zobowiązany mnie zbadać. Każdemu można podarować, ale nie policji. Zgłosiłem przestępstwo, pani prokurator zrobiła wszystko, żeby powiedzieć, że bardzo trudno będzie ustalić sprawców. Było bardzo trudno sprawdzić nazwiska załogi, która po mnie wyjechała. To przerosło siły policji. Do dziś nie dostałem żadnego listu, czy sprawa jest, czy jej nie ma, czy została umorzona. Nie mam żadnego świstka.

Poszedłeś na dołek i zostałeś tam trzy miesiące. Bo pobiłeś na Starówce „polonistę" zwanego Koziołkiem i ukradłeś mu rzeczy za 300 złotych, czyli klapki i ręcznik?

No tak.

Czy człowiek mniej więcej średnio wykształcony może się połaszczyć na klapki?

I na ręcznik. A przecież mam swoje! To groteska była. Najpierw trzy miesiące aresztu, a później przedłużone do prawie pięciu miesięcy.

Przyznałeś się jednak do zarzutów i poprosiłeś o zwolnienie z aresztu. Dobrowolnie poddałeś się karze.

To się trochę nie zgadza.

Nie chciałem, żeby inni też mieli przewalone. Dlatego wziąłem to na siebie.

A „Koziołek"?

Nie interesują mnie jego losy, dla mnie jest jakimś anonimowym konfidentem.

Czy nie jest tak, że wyszedłeś z więzienia, taki bohater, i poczułeś się wszechmocny?

Nigdy nie czułem się wszechmocny.

Ale dyrygowałeś stadionem, który ma kilkadziesiąt tysięcy ludzi.

Doping na Legii prowadzę od 2004 r. I nigdy nikt nie zwracał na to uwagi. Kiedy nikt sobie mną głowy nie zawracał, to były najlepsze czasy. Ale później dostałem pierwszy zakaz stadionowy. I od tego czasu moja kibolska kariera to ciągłe boksowanie się z prawem. Czy poczułem się wszechmocny? Nie. Ale jest historia taka, że jeżeli ktoś próbuje zaatakować ten nasz kibicowski świat, to uważam, że tych wartości kibicowskich warto bronić.

Poprzednia
1 2 3

Wstępniak

Materiał Partnera

Jak wdrożyć SAP S/4HANA?

Nowoczesne systemy informatyczne to podstawa dobrze działającego i innowacyjnego przedsiębiorstwa. Dla wielu firm wyzwaniem nie jest wybór systemu ERP, ale jego wdrożenie. Dlaczego? Musi być...

ZAMÓW UWAŻAM RZE

Aktualne wydania Uważam Rze dostępne na www.ekiosk.pl

Komentarz rysunkowy

Felietony

Edyta Żyła

Doradzą i przeszkolą

Znaczna część unijnych pieniędzy trafia do doradców, którzy pomagają zakładać firmy lub je rozwijać. Przedsiębiorcy mogą więc liczyć na bezpłatne szkolenia, wsparcie doświadczonych mentorów albo pomoc w przygotowaniu strategii marketingowej