Najnowsza interwencja Uważam Rze

Tu i teraz

Dulszczyzna lewicy

Maciej Zdziarski

Czy ktoś ma pretensje, że drogowskaz nie podąża drogą, którą wskazuje? Czy informacja, którędy jechać, by dotrzeć do celu, staje się z tego powodu mniej prawdziwa?

Nie ma większej radości niż przyłapanie konserwatysty na hipokryzji. Głosi poparcie dla rodziny, a wieczory spędza z kochanką. Mówi o nieproduktywności związków partnerskich, chociaż sam jest bezdzietny. Jego poglądy nie są więc funta kłaków warte – głoszą lewicowo-liberalne autorytety. To absurdalne postawienie sprawy, akt nowoczesnego kołtuństwa oficjalnie zwalczanego z pasją przez zwolenników postępu i modernizacji.

Pałka na przeciwnika

Na czym polega dulszczyzna kulturowej lewicy, pokazują wyraźnie dwa przykłady z ostatnich tygodni. Pierwszy dotyczy Krystyny Pawłowicz z PiS, drugi – Jacka Kurskiego z Solidarnej Polski. Kiedy Pawłowicz ostro wypowiedziała się w debacie o związkach partnerskich, została zaatakowana z powodu staropanieństwa. W wypadku Kurskiego tygodnik znany z wulgarności i łamania reguł postanowił upublicznić domniemany romans europosła. W ten sposób chciał udowodnić, że deklaracje Kurskiego o wartości rodziny to przejaw hipokryzji.

Charakterystyczną cechą tych ataków – poza ich nonsensownością, o czym za chwilę – jest całkowite odrzucenie lewicowo-liberalnych cnót. Na co dzień postępowcy uwielbiają terroryzować nimi wszystkich wokół. „Nie zaglądajmy nikomu do łóżka, nie dyskryminujmy singli, nie zmuszajmy ludzi do posiadania dzieci, bo wybór seksualnej ekspresji i stylu życia to chronione wolności" – mówią liberałowie. Kiedy jednak z bycia singlem można zrobić pałkę na przeciwnika, sięgają po ten argument bez wahania. Podobnie z formułowaniem ocen naruszających godność ocenianego. Obowiązuje dialektyka: zauważyć w Annie Grodzkiej rysy mężczyzny to zbrodnia, pośmiać się z urody Krystyny Pawłowicz – przejaw wysokiej kultury.

To jednak marginalne zastrzeżenie w porównaniu z kwestią znacznie istotniejszą. Wrogowie konserwatyzmu promują absurdalne przekonanie, że prawomocność w debacie publicznej ma tylko taki pogląd, który zostanie potwierdzony osobistym świadectwem. Jeżeli ktoś uważa, że interes państwa przejawia się w szczególnej ochronie instytucji małżeństwa, musi być wzorowym mężem i ojcem. Gdyby się okazało, że miewa skoki w bok, wszystko, co mówił o wartości małżeństwa jako fundamencie ładu społecznego, staje się nieważne. Trudno o bardziej infantylne założenie.

Drogowskazy i drogi

Stanowiska przedstawiane w debacie publicznej nie mogą być traktowane jako świadectwo osobistej moralności i przykładnego życia. Sejm, odrzucając już w pierwszym czytaniu projekty ustaw o związkach partnerskich, nie dawał wyrazu przekonaniu, że parlamentarna większość żyje w przykładnych małżeństwach, dlatego szkoda czasu na debatę. Parlament rozstrzygnął kwestię całkowicie odizolowaną od osobistych wyborów. Uznał, że skoro interesem państwa jest uprzywilejowanie małżeństwa, to nie należy tworzyć alternatywnej konstrukcji prawnej, jaką byłby związek partnerski. Choćby Sejm składał się z samych panien i kawalerów, żyjących samotnie lub w związkach nieformalnych, nadal może istnieć w nim większość przekonana, że trzeba chronić małżeństwo jako instytucję kluczową dla pomyślności państwa, narodu i społeczeństwa.

Czy ktoś ma pretensje, że drogowskaz nie podąża drogą, którą wskazuje? Czy informacja, którędy jechać, aby dotrzeć do celu, staje się z tego powodu mniej prawdziwa? Gdyby stan cywilny Krystyny Pawłowicz miał w jakikolwiek sposób osłabiać prawomocność jej przekonań, musielibyśmy wyciągnąć wniosek bezlitosny dla liberałów. Nikt, kto popiera instytucjonalizację związków nieformalnych, nie mógłby zawrzeć małżeństwa, nie ryzykując zarzutu hipokryzji! Czy od kogoś, kto głosi wolność obyczajową, wymaga się, by uprawiał seks z kim popadnie? Czy też dopuszczalne jest, że zwolennik związków partnerskich ma tę samą żonę od lat? Czy od ludzi popierających małżeństwa homoseksualne i przyznanie im prawa do adopcji oczekujemy, że sami wstąpią w homoerotyczne związki i podejmą z partnerami trud wychowania dzieci? Byłoby to przecież całkowitym nonsensem!

Poprzednia
1 2

Wstępniak

Materiał Partnera

Jak wdrożyć SAP S/4HANA?

Nowoczesne systemy informatyczne to podstawa dobrze działającego i innowacyjnego przedsiębiorstwa. Dla wielu firm wyzwaniem nie jest wybór systemu ERP, ale jego wdrożenie. Dlaczego? Musi być...

ZAMÓW UWAŻAM RZE

Aktualne wydania Uważam Rze dostępne na www.ekiosk.pl

Komentarz rysunkowy

Felietony

Edyta Żyła

Doradzą i przeszkolą

Znaczna część unijnych pieniędzy trafia do doradców, którzy pomagają zakładać firmy lub je rozwijać. Przedsiębiorcy mogą więc liczyć na bezpłatne szkolenia, wsparcie doświadczonych mentorów albo pomoc w przygotowaniu strategii marketingowej