Najnowsza interwencja Uważam Rze

Historia

Rekonstrukcja historyczna jednej z najslynniejszych akcji Kedywu ? zamachu na Franza Kutschere

Chłopcy z Kedywu

Krzysztof Jóźwiak

Powstanie – taki był cel nadrzędny polskiej konspiracji podczas II wojny światowej. Ktoś jednak musiał prowadzić bieżącą walkę z okupantem. 70 lat temu powstał Kedyw, który zasłynął wieloma brawurowymi akcjami bojowymi

Jest 19 maja 1943 r., tuż przed godz. 22, na małej, leśnej stacyjce kolejowej w Celestynowie pod Warszawą pojawia się kilkudziesięcioosobowa grupa młodych mężczyzn. Sprawnie rozpraszają się po okolicy i zastygają w oczekiwaniu na pociąg z Lublina, który wedle rozkładu ma zatrzymać się w Celestynowie około 22.35. Mijają kolejne kwadranse, pociąg nie nadjeżdża. Wtacza się na stację dopiero około 1.45 w nocy. Ostatni wagon wyróżnia się zakratowanymi oknami – to więźniarka, w której przetrzymywani są więźniowie polityczni, przewożeni z więzienia na zamku w Lublinie przez Warszawę do Oświęcimia. To właśnie o nich chodzi młodym ludziom, którzy pod osłoną nocy zjawili się w Celestynowie. W większości to żołnierze Szarych Szeregów, należący do oddziału AK „Motor 30". Dowodzi nimi Tadeusz Zawadzki ps. „Zośka", wsławiony przeprowadzoną dwa miesiące wcześniej akcją pod Arsenałem.

Pociąg jeszcze na dobre się nie zatrzymał, a już w stronę ostatniego wagonu rusza biegiem Sławomir Bittner „Maciek", musi sprawdzić, czy na pewno są tam więźniowie. Rozpędzony wpada na niemieckiego żandarma, który nagle wysiada z wagonu. Zabija go jednym strzałem, jednak huk alarmuje resztę konwojentów. Barykadują się w wagonie. Wybucha gwałtowna strzelanina. Dopiero dwa granaty ciśnięte do środka likwidują opór wroga. 49 więźniów jest wolnych. Nagle z wagonów „Nur für Deutsche" padają strzały. Dwóch polskich żołnierzy ścina z nóg. Nie można im już pomóc. Pozostali ostrzeliwują pociąg i wraz z uwolnionymi wycofują się w stronę Warszawy.

Niemcy są wściekli, Polacy świętują. „Zośka" dostaje Virtuti Militari i awans. Niestety, dokładnie trzy miesiące później ginie podczas ataku na posterunek niemiecki w Sieczychach koło Wyszkowa. Uczestniczy w akcji „Taśma", w wyniku której rozbito 13 posterunków granicznych.

Mija niespełna półtora tygodnia i Niemcy znów muszą przełknąć gorycz porażki. Tym razem w samym centrum okupowanej Europy tracą kontrolę nad miastem.

Zbliża się czwarta rocznica agresji niemieckiej na Polskę. Dowódca II Zgrupowania Zgrupowań Partyzanckich AK „Ponury", ppor. Waldemar Szwiec „Robot", postanawia „uczcić" tę datę w nietypowy sposób. W nocy z 31 sierpnia na 1 września 1943 r. pod miejscowością Końskie, położoną w województwie świętokrzyskim, gromadzi się 64-osobowy oddział AK. Końskie jest znane z tego, że aktywnie pomaga działającym w okolicy partyzantom por. Piwnika „Ponurego". Niemcy zwą je nawet „Banditenstadt". Dziesięć dni wcześniej przeprowadzili tu liczne aresztowania.

Misja wydaje się samobójcza. W Końskich i okolicach stacjonuje ok. 1800 doskonale uzbrojonych Niemców i wspomagających ich Ukraińców. Ale młodzi partyzanci lubią takie wyzwania. Pod osłoną nocy, podzieleni na mniejsze grupy szturmowe wdzierają się do miasteczka, atakując jednocześnie liczne niemieckie posterunki i koszary policji. Poruszają się po mieście niczym duchy, znają tu każdy kąt. Serie z cekaemów i erkaemów sieką nieustannie po niemieckich placówkach. Niemcy się odgryzają, są jednak kompletnie zaskoczeni i zdezorientowani, sądzą, że zostali zaatakowani przez liczny i silny oddział. Ze strachu walą gdzie popadnie ze wszelkiej posiadanej broni i wysyłają co chwila alarmowe rakiety. W międzyczasie jeden z patroli likwiduje piątkę miejscowych konfidentów, którzy przyczynili się do sierpniowych aresztowań. Inny opróżnia pełne wszelkiego dobra magazyny Społem.

Cała akcja trwa prawie dwie godziny. Po upływie tego czasu partyzanci wycofują się z miasta. Stanisław Wolf „Staszek", kronikarz II Zgrupowania, notuje w swoim dzienniku: „Robota udała nam się wspaniale. Pominąwszy już korzyści materialne, osiągnęliśmy wielki sukces propagandowy. W czwartą rocznicę wojny zajmujemy sobie powiatowe miasto Końskie (...) i plądrujemy w nim jak u siebie w domu. Nie tracimy przy tym ani jednego człowieka, podczas gdy po stronie niemieckiej jest ciężko ranny dowódca żandarmerii, sześciu zabitych żandarmów i jeden z sonderdienstu".

Poprzednia
1 2 3

Wstępniak

Materiał Partnera

Jak wdrożyć SAP S/4HANA?

Nowoczesne systemy informatyczne to podstawa dobrze działającego i innowacyjnego przedsiębiorstwa. Dla wielu firm wyzwaniem nie jest wybór systemu ERP, ale jego wdrożenie. Dlaczego? Musi być...

ZAMÓW UWAŻAM RZE

Aktualne wydania Uważam Rze dostępne na www.ekiosk.pl

Komentarz rysunkowy

Felietony

Andrzej Sadowski

Wolność tak, ułatwienia nie

• RAZ POD WOZEM, RAZ POD WOZEM • Dopóki rządzący w Polsce będą mówić o ułatwieniach i ulgach dla przedsiębiorców, a nie o przywróceniu wolności gospodarczej, dopóty nie wybijemy się na ekonomiczną niepodległość

Ewa Bednarz

Kredyt z plastiku

Tylko część banków decyduje się na wydawanie przedsiębiorcom kart kredytowych. Znacznie chętniej oferują im dużo kosztowniejsze karty obciążeniowe