Najnowsza interwencja Uważam Rze

Świat

Drony w amerykanskiej bazie w prowincji Logar w Afganistanie

Wojny dronów

Agata Kaźmierska

W atakach amerykańskich dronów mogło zginąć ponad 3,5 tys. osób, w większości mieszkańców Pakistanu, bo tam USA przeprowadziły 95 proc. nalotów przy użyciu tych maszyn

Waży 16 gramów i ma 10 cm długości. Wygląda jak zabawka, ale z zabawką nie ma nic wspólnego. To miniaturowy dron zwiadowczy Black Hornet. Brytyjski rząd poinformował ostatnio o zakupie 160 takich maszyn za łączną kwotę 23 mln euro. Oznacza to, że za każdy taki „samolocik" Londyn zapłacił ok. 144 tys. euro. Warto? Producent, firma z Norwegii, zachwala, że to supernowoczesne aparaty zwiadowcze, które potrafią śledzić cele w promieniu tysiąca metrów, a zarejestrowane obrazy przekazują do minimonitora. W ten sposób żołnierze bez narażania się będą mogli sprawdzić, co jest za wzniesieniem, czy spenetrować szczególnie niebezpieczne miejsca, w których spodziewają się zasadzki. Urządzenie jest wprawdzie zbyt małe, by wyposażyć je w broń, ale może niezwykle precyzyjnie przekazać informacje o lokalizacji celu, a to z kolei umożliwia atak artylerii, samolotów czy większych dronów.

Philip Dunne, brytyjski minister infrastruktury obronnej, wsparcia i technologii, zachwalał, że Black Hornet zwiększy szanse przeżycia żołnierzy w trudnym terenie, a w przyszłości minidrony będą należały do najważniejszego standardowego wyposażenia armii. Argumentację przeciwników używania tych urządzeń można streścić jednym zdaniem: zabijanie to nie zabawa. Brzmi trywialnie? Możliwe. Ale to proste zdanie praktycznie rozkłada na łopatki nowe doktryny i strategie obronne Zachodu.

Bezzałogowe wojny Obamy

Pierwsze bezzałogowce, znacznie większe niż Black Hornet, były oczkiem w głowie wojskowych. Zachwalali, że takie maszyny jak amerykański Predator mogą oblecieć połowę świata bez tankowania albo miesiącami krążyć w kosmosie, obserwując wybrane cele. Dodatkowymi atutami było to, że są zdalnie sterowane lub wykonują loty automatycznie. Schody zaczęły się wraz z informacjami o ofiarach.

W atakach dronów mogło zginąć ponad 3,5 tys. osób, w większości mieszkańców Pakistanu, bo tam Amerykanie przeprowadzili 95 proc. nalotów z użyciem tego typu maszyn. To szacunki think tanku Rady Stosunków Zagranicznych, bo rząd w Waszyngtonie oficjalnych danych w tej sprawie nie ujawnił. Jednocześnie – jak wynika z doniesień amerykańskich mediów – istniały co najmniej trzy listy z nazwiskami terrorystów, których należy zlikwidować, stworzone przez Radę Bezpieczeństwa Narodowego, CIA oraz Połączone Dowództwo Operacji Specjalnych. Przy okazji dyskusji na ten temat ostro krytykowano praktyki tzw. signature strikes, czyli ataków na osoby nieznane, lecz potencjalnie niebezpieczne z racji podejrzanego zachowania czy też przebywania w towarzystwie osób podejrzanych.

Awantura o drony na dobre rozkręciła się jednak dopiero ostatnio, przy okazji nominacji nowego szefa CIA Johna Brennana. Przez ćwierć wieku służył w tej agencji, za czasów prezydenta George'a W. Busha był jej wicedyrektorem, a w administracji Baracka Obamy jako prezydencki doradca ds. walki z terroryzmem odpowiadał za rosnące zastosowanie samolotów bezzałogowych do tropienia i zabijania terrorystów (tzw. targeted killings).

Przy okazji przesłuchań Brennana przez senatorów ujawniono, że od września 2001 r. do połowy ubiegłego roku Stany Zjednoczone zwiększyły swój arsenał bezzałogowców z 50 do 750. Na tym jednak nie koniec. Okazało się, że trzy czwarte ataków przeprowadzono nie za prezydentury wojowniczego George'a W. Busha, ale nagrodzonego pokojowym Noblem prezydenta Obamy. Jakby tego było mało, media ujawniły tajną rządową notatkę z czerwca 2010 r., która wyjaśnia, kiedy na celowniku dronów mogą się znaleźć obywatele USA. 16-stronicowy dokument mówi, że bezzałogowce mogą być użyte do zabicia Amerykanina poza USA i poza polem walki, jeśli spełnione są określone warunki, w tym ten, że istnieje pewność, iż ta osoba stwarza „nieuchronne zagrożenie" atakiem na USA z użyciem przemocy. Na koniec padło jeszcze kluczowe w sprawie pytanie: kto to wszystko kontroluje?

Poprzednia
1 2

Wstępniak

Materiał Partnera

Jak wdrożyć SAP S/4HANA?

Nowoczesne systemy informatyczne to podstawa dobrze działającego i innowacyjnego przedsiębiorstwa. Dla wielu firm wyzwaniem nie jest wybór systemu ERP, ale jego wdrożenie. Dlaczego? Musi być...

ZAMÓW UWAŻAM RZE

Aktualne wydania Uważam Rze dostępne na www.ekiosk.pl

Komentarz rysunkowy