Najnowsza interwencja Uważam Rze

Cywilizacja

Stare leki na nowe choroby

Piotr Kościelniak

Znane od lat specyfiki dostają szansę na drugie życie. Naukowcy odkrywają, że ich niechciane efekty uboczne można wykorzystać w terapii

W Europejskim Laboratorium Biologii Molekularnej w niemieckim Heidelbergu zespół naukowców poszukuje nowych leków. Jak? Czytają ulotki preparatów już dostępnych na rynku. Na podstawie analizowania ich efektów ubocznych – czegoś, co zwykle budzi w nas strach (a przynajmniej niepokój) – starają się dobrać substancje nadające się do nowych zastosowań terapeutycznych. Badacze z zespołu Peera Borka zakładają, że jeżeli mają podobne efekty uboczne, to mogą mieć też podobne działanie lecznicze.

– Odnajdywanie takich korelacji pozwala poznać mechanizm efektów ubocznych na poziomie cząsteczkowym. Niesie to ogromny potencjał terapeutyczny. A to prowadzi do wykorzystania już dostępnych na rynku leków do walki z chorobami innymi, niż pierwotnie zakładano – mówi Bork.

Jego zespół ma już pewne sukcesy. Do komputera wprowadzono informacje o 746 lekach – zarówno o ich wskazaniach terapeutycznych, jak i o niepożądanych efektach ubocznych. Substancji podobnie działających znaleziono ponad 250.

Naukowcy przetestowali 20 leków. Aż 13 spośród tych sprawdzonych miało takie działanie, jakie na podstawie efektów ubocznych przewidział komputer. Na przykład rabeprazol stosowany w leczeniu choroby wrzodowej (tzw. inhibitor pompy protonowej) ma bardzo podobne efekty uboczne jak fluoksetyna, lepiej znana pod handlową nazwą prozac. Po badaniach laboratoryjnych okazało się, że lek na wrzody i lek przeciwdepresyjny rzeczywiście działają w podobny sposób, wpływając na działanie serotoniny – hormonu szczęścia.

Inny przykład? Donepezil jest lekiem wykorzystywanym w łagodzeniu objawów otępienia (głównie alzheimera). Naukowcy skojarzyli go (na podstawie analizy efektów ubocznych) z wenflaksyną – środkiem antydepresyjnym. Twierdzą, że oba można stosować w tych samych wskazaniach.

Ostatnia szklanka

To tylko wierzchołek góry lodowej. Dla wielu firm poszukiwanie dodatkowych wskazań dla starych leków to ważna część biznesu.

Tak jest np. z talidomidem. Stworzony w latach 50. ubiegłego wieku związek chemiczny miał być cudownym lekiem przeciwbólowym i nasennym. Stosowały go tysiące kobiet w ciąży na całym świecie. Dopiero w latach 60. udowodniono, że talidomid w takiej postaci, w jakiej był sprzedawany, powoduje silne deformacje płodu. Urodziło się kilkanaście tysięcy dzieci z poważnymi wadami ciała (m.in. niedorozwojem kończyn). Stosowanie talidomidu zarzucono całkowicie aż do lat 90. Wtedy okazało się, że lek będący sprawcą cierpienia tysięcy ludzi może się do czegoś przydać. Jeśli pacjenci nie zamierzają mieć dzieci, preparat można stosować w leczeniu szpiczaka mnogiego, AIDS i trądu. Firma farmaceutyczna musiała jednak zmienić nazwę specyfiku (zmieniono również proces produkcji, w wyniku czego otrzymywana substancja ma w teorii mniej teratogenne działanie).

Chyba najsłynniejszym przykładem preparatu, którego efekty uboczne stały się głównym wskazaniem, jest viagra (sildenafil). Ten lek początkowo opracowano z myślą o walce z nadciśnieniem i chorobami serca. Eksperymenty przeprowadzono w Morriston Hospital w brytyjskim Swansea. Już podczas pierwszej fazy testów klinicznych (wtedy ocenia się bezpieczeństwo stosowania leków) naukowcy ze zdumieniem odnotowali niezwykłe raporty dotyczące zdrowia pacjentów. Sildenafil wprawdzie niezbyt mocno działał na nadciśnienie, za to pacjenci zgłaszali... uporczywe wzwody.

W ten sposób powstał jeden z najpopularniejszych leków „rekreacyjnych" świata. Gwoli uczciwości – sildenafil jest również stosowany w leczeniu nadciśnienia płucnego (wtedy nazywa się revatio) oraz łagodzeniu skutków choroby wysokościowej.

Jeszcze ciekawsza jest historia baklofenu, leku przepisywanego w celu zmniejszenia napięcia mięśni szkieletowych, wykorzystywanego m.in. do łagodzenia objawów stwardnienia rozsianego, porażeń i nerwobólu. Nieoficjalnie część lekarzy przepisuje go pacjentom z... chorobą alkoholową (pisaliśmy o tym w „Uważam Rze", nr 53/2012).

Poprzednia
1 2 3

Wstępniak

Materiał Partnera

Jak wdrożyć SAP S/4HANA?

Nowoczesne systemy informatyczne to podstawa dobrze działającego i innowacyjnego przedsiębiorstwa. Dla wielu firm wyzwaniem nie jest wybór systemu ERP, ale jego wdrożenie. Dlaczego? Musi być...

ZAMÓW UWAŻAM RZE

Aktualne wydania Uważam Rze dostępne na www.ekiosk.pl

Komentarz rysunkowy

Felietony

Adam Maciejewski

Polski kapitał na Kaukazie

Od 2014 r. w Armenii działa fabryka polskiej spółki Lubawa. Nawiązanie współpracy z rządem Armenii było możliwe dzięki promocji naszego przemysłu za granicą, wspieranej przez dotacje z UE

Wojciech Romański

W smoczym kręgu