Najnowsza interwencja Uważam Rze

Tu i teraz

Ubiegloroczny apel poleglych przed Grobem Nieznanego Zolnierza

Skazani na zapomnienie

Leszek Pietrzak

78 lat temu na terenach przedwojennej Polski wybuchło powstanie antysowieckie. Trwało aż 12 lat. Przez powstańcze szeregi przeszło ponad 200 tys. Polaków. Tyle samo co w powstaniu styczniowym

Walka oddziałów antykomunistycznego podziemia została wyhamowana w lecie 1945 r., co było podyktowane zmianą sytuacji politycznej w Polsce. W czerwcu 1945 r. były premier rządu londyńskiego Stanisław Mikołajczyk zdecydował się wejść do zdominowanego przez komunistów Tymczasowego Rządu Jedności Narodowej (TRJN), zostając w nim wicepremierem. Powrót Mikołajczyka do Polski ożywił nadzieje wielu Polaków na możliwość współrządzenia z komunistami. W lipcu 1945 r. TRJN zyskał uznanie mocarstw zachodnich, co w konsekwencji delegitymizowało podziemie zbrojne. 6 sierpnia 1945 r. rozwiązana została DSZ, w ramach której funkcjonowały wszystkie oddziały zbrojne poakowskiego podziemia. Z ogłoszonej wówczas przez rząd amnestii skorzystało ponad 30 tys. członków konspiracyjnych organizacji.

Jednak nie wszyscy z nich uwierzyli w możliwość normalnego życia i zrezygnowali z dalszej walki. Już jesienią 1945 r. antykomunistyczne podziemie w Polsce zaczęło się odradzać. 2 września 1945 r. w miejsce rozwiązanej DSZ powołano Zrzeszenie Wolność i Niezawisłość (WiN). W terenie nadal funkcjonowały oddziały zbrojne NSZ i NZW oraz wielu innych organizacji. Drugi etap walki z komunistyczną władzą trwał do wiosny 1947 r., kiedy to w wyniku kolejnej amnestii przestały istnieć jednolite struktury podziemnych organizacji. Od jesieni 1945 r. siły zbrojne komunistycznej władzy były też znacznie silniejsze i lepiej zorganizowane i to one mogły już samodzielnie przejąć główny ciężar walki z podziemiem. Zmieniła się także taktyka zwalczania podziemia. Specjalne grupy operacyjne resortu bezpieczeństwa nieustannie tropiły i ścigały poszczególne oddziały, dążąc do ich ostatecznego rozbicia. Taktyka ta okazała się dużo bardziej skuteczna niż operowanie dużymi, zwartymi siłami wojska, UB i milicji.

Na początku 1947 r. antykomunistyczne podziemie znalazło się w głębokim kryzysie. Jego siły uległy znacznemu wyczerpaniu. Gdy 22 lutego 1947 r. Sejm uchwalił amnestię, z podziemia wyszło blisko 54 tys. członków AK, WiN, NSZ, NZW i innych organizacji, a więzienia i areszty opuściło ponad 23 tys. członków podziemnych organizacji i oddziałów zbrojnych. W podziemiu pozostali tylko ci najbardziej „niezłomni". W okresie 1949–1956 były to już niewielkie kilkuosobowe grupy, które już znacznie rzadziej podejmowały walkę. Ich szeregi systematycznie topniały. Nieliczni dotrwali do jesieni 1956 r. Po roku 1956 w całej Polsce pozostało w lesie już tylko sześciu partyzantów antykomunistycznego podziemia. Ostatni z nich, sierż. Józef Franczak ps. Lalek został zastrzelony 21 października 1963 r. w Majdanie Kozic Górnych na Lubelszczyźnie przez grupę operacyjną SB i ZOMO.

Przez wszystkie organizacje i oddziały zbrojne antykomunistycznego podziemia po 1944 r. przewinęło się około 200 tys. ludzi. W bezpośredniej walce poległo około 20 tysięcy. W latach 1944–1955 komunistyczne sądy orzekły ponad 8 tys. wyroków śmierci na żołnierzach antykomunistycznego podziemia, z których ok. 4,5 tys. zostało wykonanych.

Niechciani bohaterowie

Tak jak każda armia, również armia antykomunistycznego podziemia miała swoich bohaterów. Nie zawsze byli to bohaterowie bez skazy, ale walczyli o wolną Polskę z wiarą, że ich walka nie będzie nadaremna, nawet kiedy poniosą klęskę. Zazwyczaj nie mieli rodzin, ponieważ, jak stwierdził jeden z nich, „nie był czas ku temu". Mieli również ludzkie słabości. Byli żołnierzami z „krwi i kości". Całe ich dorosłe życie składało się z partyzanckiej walki. To ona nauczyła ich żołnierskiego zawodu. Mieli zazwyczaj 25–30 lat. Wojna pozbawiła ich możliwości zdobycia wykształcenia, chyba że udało im się jeszcze zdać przedwojenną maturę. Gdy wybuchła wojna, walczyli z okupantem niemieckim, po jej zakończeniu rozpoczęli walkę z Sowietami. Mieli zazwyczaj silne cechy przywódcze i ogromny autorytet u podkomendnych. Na co dzień dzielnie zmagali się z trudami partyzanckiego życia. Walczyli bardzo często do samego końca, dając potomnym przykład niesłychanej odwagi i hartu ducha. Nierzadko kilku lub kilkunastu z nich, gdy znalazło się w okrążeniu, potrafiło stawiać kilkudniowy opór wielokrotnie silniejszemu przeciwnikowi. Jeśli dostali się w ręce UB, zazwyczaj otrzymywali wyroki śmierci. Ale za nim to nastąpiło, czekało ich wielomiesięczne śledztwo, w którym byli bici, torturowani, poniżani, hańbieni, a ich rodziny na długie lata obejmowały represje. Ich sprofanowane ciała często były przebierane przez oprawców w niemieckie mundury i grzebane w bezimiennych mogiłach. O miejscu ich pochówku nie wiedziała nawet rodzina. Byli wśród nich m.in. mjr Hieronim Dekutowski „Zapora" i mjr Marian Bernaciak „Orlik" – dowódcy oddziałów partyzanckich na Lubelszczyźnie, por. Jerzy Jaskulski „Zagończyk" – twórca Związku Zbrojnej Konspiracji na terenie Radomskiego, st. sierż. Mieczysław Dziemieszkiewicz „Rój" – działający na Mazowszu, Józef Zadzierski „Wołyniak" oraz kpt. Antoni Żubryd „Zuch" walczący na Rzeszowszczyźnie. Na Podhalu działał Józef Kuraś „Ogień", a w Białostockiem i na Pomorzu Zygmunt Szendzielarz „Łupaszka".

Wstępniak

Materiał Partnera

Jak wdrożyć SAP S/4HANA?

Nowoczesne systemy informatyczne to podstawa dobrze działającego i innowacyjnego przedsiębiorstwa. Dla wielu firm wyzwaniem nie jest wybór systemu ERP, ale jego wdrożenie. Dlaczego? Musi być...

ZAMÓW UWAŻAM RZE

Aktualne wydania Uważam Rze dostępne na www.ekiosk.pl

Komentarz rysunkowy

Felietony

Edyta Żyła

Doradzą i przeszkolą

Znaczna część unijnych pieniędzy trafia do doradców, którzy pomagają zakładać firmy lub je rozwijać. Przedsiębiorcy mogą więc liczyć na bezpłatne szkolenia, wsparcie doświadczonych mentorów albo pomoc w przygotowaniu strategii marketingowej