Najnowsza interwencja Uważam Rze

Tu i teraz

Lwów jest polski!

Marcin Hałaś

Warto powtarzać to zdanie dzisiaj, kiedy tzw. polityka wschodnia naszego państwa została sprowadzona do jednej zasady: kiedy plują – udajemy, że pada deszcz

Podkreślmy: Lwów był, jest i będzie polski, bo jego materialna substancja, jego świetność powstały w kręgu kultury polskiej, a w większości – na terenie państwa polskiego. Oczywiście, to miasto, w którym współżyły – przez znakomitą część dziejów zgodnie i harmonijnie – społeczności: polska, ruska (ukraińska), żydowska, ormiańska, niemiecka. Ale równocześnie – Lwów kipiał żywiołem polskim, w pierwszym rzędzie i przede wszystkim. Doceniając wymienione przed chwilą mniejszości – warto zdać sobie sprawę, że były one bakaliami w cieście polszczyzny, przyprawami w wielkim kotle polskości. Podkreślmy powtórnie: Lwów jest i będzie polski, bo z naszej strony nie może być zgody na wyrwanie go z polskiej tożsamości, na umniejszenie roli polskości w rozwoju i budowaniu Lwowa. O ile Lwów był polski w sensie przynależności państwowej, o tyle jest i będzie polski w sferze emocjonalno-kulturowej. Mam prawo otwarcie to głosić i oczekiwać od Ukraińców, jeżeli już nie akceptacji, to przynajmniej uznania naszego prawa do takiego poczucia.

Perspektywy pojednania

Dziś obserwujemy zachowania polityków, które świadczyć mogą albo o całkowitej niewiedzy historycznej, albo o dojściu do granicy narodowego zaprzaństwa. Grupa posłów Platformy Obywatelskiej żąda, by polski Sejm potępił wysiedlenia w czasie akcji „Wisła", a równocześnie nie potępiamy stawiania na terenie państwa ukraińskiego pomników zbrodniarzy. W takiej perspektywie – wszystkie opowieści o pojednaniu polsko-ukraińskim wciąż pozostają bardziej życzeniami niż faktem opartym na fundamencie prawdy.

Ale czegóż wymagać od polityków – od Tuska po Kaczyńskiego – skoro zrozumienie wobec specyfiki Lwowa nie zawsze wykazują polscy biskupi. W 2005 r. z inicjatywy prymasa Polski kardynała Józefa Glempa odbyła się polsko-ukraińska msza święta pojednania. Niestety, episkopaty Polski i Ukrainy, organizując to wydarzenie, zignorowały rzymskokatolicki kościół na Ukrainie. Wkrótce potem ówczesny łaciński metropolita Lwowa kardynał Marian Jaworski (poprzednik arcybiskupa Mieczysława Mokrzyckiego) udzielił wywiadu (notabene dwujęzycznemu) pismu „Radość wiary – Radist wiry", ukazującego się w jego archidiecezji. Znany z dyplomatycznych wypowiedzi Jaworski tym razem otwarcie mówił o zafałszowywaniu historii wzajemnych stosunków (jako przykład podał – niezwykle dyplomatycznie – publikacje Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego) czy szykanowaniu rzymskich katolików na Ukrainie. „Podkreślam, że jesteśmy za pojednaniem, ale nie możemy też ignorować faktu, że na Ukrainie istnieje wielowiekowa metropolia łacińska" – mówił kardynał Jaworski. I w domyśle – trudno celebrować pojednanie pomiędzy rzymskimi i greckimi katolikami w sytuacji, kiedy ci pierwsi wciąż są szykanowani, traktowani jak wrogowie – nie bracia.

Oddajcie nam Lwów! – warto dziś zawołać. Adresatami tej apostrofy nie są Ukraińcy (przynajmniej nie w pierwszym rzędzie), ale polskie elity polityczne i medialne, które – nie broniąc polskich praw kulturowych, tożsamościowych i historycznych do Lwowa – zdradzają dziedzictwo i pamięć naszego narodu.

1 2 3 4
Następna

Wstępniak

Materiał Partnera

Jak wdrożyć SAP S/4HANA?

Nowoczesne systemy informatyczne to podstawa dobrze działającego i innowacyjnego przedsiębiorstwa. Dla wielu firm wyzwaniem nie jest wybór systemu ERP, ale jego wdrożenie. Dlaczego? Musi być...

ZAMÓW UWAŻAM RZE

Aktualne wydania Uważam Rze dostępne na www.ekiosk.pl

Komentarz rysunkowy